Glosa do wyroku WSA w Gdańsku- zakres uprawnień kontrolnych organów nadzoru budowlanego Środa, Kwi 24 2013 

Glosa do wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z dnia 23.05.2012r.
Sygn.akt II SA/Gd 172/12 (niepublikowany)

Teza:
W przypadku istnienia ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę, kontrola organu nadzoru budowlanego ogranicza się do porównania sytuacji faktycznej z ustaleniami i warunkami określonymi w pozwoleniu na budowę. Kontrola ta nie może natomiast dotyczyć zgodności prowadzonej inwestycji z przepisami, o których jest mowa w art. 50 ust. 1 pkt 4 ustawy Prawo budowlane.

Przyczynkiem do napisania glosy jest wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z 23.05.2012r. oznaczony sygnaturą akt II SA/Gd 172/12. Wyrok nie był publikowany, treść sentencji i uzasadnienie znajdują się w posiadaniu autora. Sprawa dotyczyła skargi z zakresu budownictwa i architektury na decyzję Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Gdańsku. Z punktu widzenia glosatora sprawa jest interesująca z tego względu, iż pozwala krytycznie ocenić stosowanie przez sąd reguł wykładni prawa i zasad logiki formalnej. Na obu płaszczyznach rozważań istnieją zasadnicze wątpliwości co do prawidłowości rozstrzygnięcia sądu wyrażonego w autorskiej tezie wyroku. Wyrok sądu przesądził o treści obowiązku organu nadzoru budowlanego, sprowadzając go jedynie do formalnego badania zgodności prac budowlanych z pozwoleniem budowlanym.. W efekcie sąd stanął na dyskusyjnym stanowisku, że w przypadku różnicy między „zaświadczeniem” a rzeczywistością rozstrzyga „zaświadczenie”. Stan faktyczny, stanowiący podstawę glosowanego wyroku, obejmował zarówno okoliczności faktyczne jak i decyzje administracyjne, wydane w dwóch instancjach przez organy nadzoru budowlanego oraz organ architektoniczno-budowlany właściwy dla wydawania pozwoleń budowlanych.
Decyzją z dnia 21 marca 2011 r. Prezydent Miasta G. zatwierdził projekt budowlany i udzielił pozwolenia na budowę inwestycji polegającej na realizacji budynku mieszkalnego jednorodzinnego z garażem dwustanowiskowym. Z kolei decyzją z dnia 14 listopada 2011 r., na podstawie art. 50 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane (zwana dalej Prawo budowlane), Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w G. odmówił wstrzymania prowadzenia robót budowlanych związanych z realizacją inwestycji objętej wskazanym wyżej pozwoleniem na budowę. Rozstrzygnięcie to zapadło w następstwie wniosku właścicieli nieruchomości sąsiedniej o wstrzymanie robót budowlanych w ramach przedmiotowej inwestycji Organ wszczął postępowanie kontrolne, w toku którego przeprowadził oględziny w terenie. Podczas kontroli ustalono, że roboty budowlane nie są prowadzone w sposób, który mógłby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa ludzi lub mienia i zagrożenie środowiska. Organ uznał, że nie zaistniały okoliczności z art. 50 ust. 1 Prawa budowlanego, które uzasadniałyby wstrzymanie prowadzonych robót budowlanych. Inwestor legitymował się ostateczną decyzją o pozwoleniu na budowę i prowadził inwestycję zgodnie z zatwierdzonym projektem budowlanym. Odwołanie od powyższej decyzji złożyli właściciele nieruchomości sąsiedniej. Zarzucili oni, że organ nie uwzględnił prowadzenia budowy w odległości mniejszej niż 12 m od linii lasu znajdującego się na sąsiedniej działce, pomimo tego że w trakcie kontroli ustalił, że w rzeczywistości odległość ta wynosi 4,08 m. Takie usytuowanie budynku jest sprzeczne z § 271 ust. 1 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 12.04.2002r. o warunkach technicznych, jakim powinny odpowiadać budynku i ich usytuowanie .
Rozpoznając odwołanie, decyzją z dnia 13 lutego 2012 r., Pomorski Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego w G. utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję. Uzasadniając rozstrzygnięcie organ odwoławczy potwierdził, że informacje zawarte w protokole z dnia 11 października 2011 r. pozwalały na ocenę, że prowadzone roboty budowlane nie odbiegają w sposób istotny od warunków określonych w pozwoleniu na budowę. Ocena dokonana w tym zakresie przez organ I instancji była prawidłowa. Według organu odwoławczego organ I instancji stosownie do treści przepisu art. 7 i 77 kodeksu postępowania administracyjnego (dalej k.p.a.) zebrał w sposób wyczerpujący i rozpatrzył cały materiał dowodowy ustalając, iż inwestor realizował roboty budowlane na podstawie ostatecznej decyzji pozwolenia na budowę, w tym zatwierdzonym tą decyzją projektem budowlanym, co zostało potwierdzone w trakcie przeprowadzonych oględzin. W ocenie organu odwoławczego, z zebranego w sprawie materiału dowodowego nie wynika, by roboty realizowano z istotnym odstąpieniem od projektu budowlanego, dlatego też nie było podstaw do wstrzymania prowadzonych robót budowlanych z tego tytułu. Odnosząc się do zarzutów odwołania organ wyjaśnił, że organy nadzoru budowlanego nie są uprawnione do dokonywania oceny kwestii zgodności ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę z przepisami w przypadku stwierdzenia braku istotnych odstępstw od zatwierdzonego projektu budowlanego i pozwolenia budowlanego. Kwestie odległości prowadzonej budowy od sąsiadującej, zalesionej działki oraz charakteru działki sąsiadującej, jako wchodzącej w skład Rezerwatu Przyrody „Kępa Redłowska” również winny polegać ocenie na etapie uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowlanym. Właściciele nieruchomości sąsiedniej w skardze na powyższą decyzję wnieśli o uchylenie zaskarżonej decyzji jako naruszającej art. 50 ust. 1 pkt 4, art. 84 ust. 1 pkt 1, art. 84a ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo budowlane oraz § 271 ust. 8 rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. W uzasadnieniu skargi wskazano, że dla ustalenia w przedmiotowej sprawie zachowania wymogów odległości zabudowy od granicy z działką sąsiednią istotne znaczenie ma fakt, że działka sąsiednia jest zalesiona, gdyż wówczas zastosowanie ma przepis § 271 ust. 8 powołanego rozporządzenia. Skarżący zarzucili, że przepisy prawa obligują organy nadzoru budowlanego do kontroli przestrzegania prawa budowlanego, w tym również zgodności prowadzonych robót budowlanych z przepisami rozporządzenia Ministra Infrastruktury. Organ I instancji naruszył ten obowiązek poprzestając jedynie na kontroli formalnej zgodności z pozwoleniem budowlanym. Organ odwoławczy rozpoznając sprawę w trybie instancyjnym nie skorygował decyzji organu I instancji ani nie zbadał prawidłowości postępowania administracyjnego przed organem administracji architektoniczno – budowlanej oraz wydanych w jego toku decyzji i postanowień. W odpowiedzi na skargę Pomorski Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego w Gdańsku wniósł o jej oddalenie podtrzymując argumentację sformułowaną w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji. Organ odwoławczy wyjaśnił, że przedmiotem jego rozpoznania była sprawa wstrzymania robót budowlanych w trybie art. 50 ust. 1 pkt 4 Prawa budowlanego. Zgodnie natomiast z kompetencjami wynikającymi z przepisów prawa budowlanego, w zakresie badania prawidłowości i legalności ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę rozstrzygać, w zależności od trybu postępowania nadzwyczajnego, winien starosta (prezydent) bądź wojewoda. Sąd, rozpoznając skargę, stwierdził, że ocena prawidłowości zaskarżonej decyzji wymagała weryfikacji stanowiska organu odnośnie do braku podstaw do podejmowania w niniejszej sprawie działań związanych z wadliwością robót budowlanych prowadzonych na podstawie wydanego pozwolenia na budowę oraz oceny procesowej prawidłowości decyzji w przedmiocie odmowy wstrzymania robót budowlanych, którą Sąd, na podstawie art. 134 § 1 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (dalej p.p.s.a) przeprowadził z urzędu. Art. 50 ust. 1 Prawa budowlanego, stanowi, że w przypadkach innych niż określone w art. 48 ust. 1 lub w art. 49b ust. 1 tej ustawy, właściwy organ wstrzymuje postanowieniem prowadzenie robót budowlanych wykonywanych 1/ bez wymaganego pozwolenia na budowę albo zgłoszenia lub 2/ w sposób mogący spowodować zagrożenie bezpieczeństwa ludzi lub mienia bądź zagrożenie środowiska, lub 3/ na podstawie zgłoszenia z naruszeniem art. 30 ust. 1 lub 4/ w sposób istotnie odbiegający od ustaleń i warunków określonych w pozwoleniu na budowę bądź w przepisach.
Sąd podzielił wyrażone w zaskarżonej decyzji stanowisko organu, iż w niniejszej sprawie brak było podstaw do prowadzenia postępowania w trybie art. 50 i 51 Prawa budowlanego. Zarzuty skargi w tym zakresie nie zasługiwały na uwzględnienie. Okoliczności podnoszone przez skarżących w toku postępowania administracyjnego oraz ustalenia dokonane przez organ administracji nie dają podstaw do stwierdzenia, by w niniejszej sprawie zaszły przesłanki przewidziane w art. 50 ust. 1 ustawy.
Sąd uznał, że w sytuacji realizacji inwestycji w oparciu o decyzję o pozwoleniu na budowę, organ winien zastosować normę art. 50 ust. 1 pkt 4 Prawa budowlanego, który stanowi, iż wstrzymaniu podlegają roboty budowlane wykonywane w sposób istotnie odbiegający od ustaleń i warunków określonych w pozwoleniu na budowę. Zdaniem Sądu, w przypadku istnienia ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę, kontrola organu ogranicza się do porównania sytuacji faktycznej z ustaleniami i warunkami określonymi w pozwoleniu na budowę. Kontrola ta nie może natomiast dotyczyć zgodności prowadzonej inwestycji z przepisami, o których jest mowa w art. 50 ust. 1 pkt 4 Prawa budowlanego. W przypadkach, w których strona ma obowiązek uzyskać pozwolenie na budowę w trybie przepisów art. 32- 35 Prawa budowlanego, zgodność inwestycji z przepisami badana jest w postępowaniu o wydanie pozwolenia na budowę. Wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę określonego przedsięwzięcia oznacza, że przeprowadzono postępowanie, którego przedmiotem było zbadanie zgodności projektu budowlanego z ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego albo decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, a także wymaganiami ochrony środowiska, oraz zgodności projektu zagospodarowania działki lub terenu z przepisami, w tym techniczno – budowlanymi. Decyzja zatwierdzająca projekt budowlany i udzielająca pozwolenia na budowę jest potwierdzeniem zgodności projektu budowlanego z przepisami. Wobec tego, w sytuacji funkcjonowania w obrocie prawnym ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę, ocena zgodności prowadzonych robót budowlanych w trybie art. 50 ust. 1 pkt 4 Prawa budowlanego, winna być dokonywana wyłącznie w świetle ustaleń i warunków określonych w tym pozwoleniu. Interpretacja dopuszczająca możliwość wstrzymania robót budowlanych wykonywanych w sposób istotnie odbiegający od ustaleń i warunków określonych w przepisach, prowadziłaby do badania w trybie art. 50 i 51 Prawa budowlanego prawidłowości wydanej decyzji administracyjnej o pozwoleniu na budowę. Przepis art. 51 Prawa budowlanego nie przewiduje takiej możliwości. Weryfikacja takiej decyzji nastąpić może jedynie w trybach nadzwyczajnych, w postępowaniu nieważnościowym lub wznowieniowym. Przeciwne stanowisko pozostawałoby w sprzeczności z przewidzianą w art. 16 § 1 k.p.a. zasadą trwałości decyzji administracyjnych. Zarzuty skargi odnoszące się do naruszenia przepisów techniczno – budowlanych w zakresie odległości budynku od granicy nieruchomości, odległości od granicy lasu oraz rezerwatu przyrody „Kępa Redłowska” nie podlegały zatem ocenie organu w postępowaniu prowadzonym w trybie art. 50 ust. 1 pkt 4 Prawa budowlanego. Stanowisko organu w tym zakresie zawarte w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji jest prawidłowe. Organ w zakresie swej kompetencji nie miał podstaw do dokonywani ustaleń faktycznych w tym zakresie ani ich oceny prawnej. Ewentualna wadliwość wydanej decyzji o pozwoleniu na budowę uzasadniać może wszczęcie postępowania nadzwyczajnego zmierzającego do jej weryfikacji. Uchylenie wydanych w sprawie decyzji nastąpiło na skutek rozważenia przez Sąd z urzędu kwestii proceduralnej wadliwości decyzji o odmowie wstrzymania prowadzenia robót budowlanych. Organ nadzoru budowlanego działając w trybie 50 ust. 1 Prawa budowlanego nie ma bowiem kompetencji do wydania decyzji o odmowie wstrzymania robót budowlanych.
Decyzja kończąca sprawę administracyjną w myśl art. 104 § 1 k.p.a. wydawana jest po przeprowadzeniu postępowania w trybie art. 51 Prawo budowlane. Organ w niniejszej sprawie wszczął postępowanie w sprawie zgodności inwestycji z warunkami decyzji o udzieleniu pozwolenia na budowę i zatwierdzeniu projektu budowlanego. Tak wszczęte postępowanie winno zostać zakończone orzeczeniem organu w tym samym przedmiocie. Formy rozstrzygnięcia wszczętego postępowania poszukiwać należy w treści art. 51 ust. 1 pkt 3 Prawo budowlane, który stanowi, iż przed upływem 2 miesięcy od dnia wydania postanowienia, o którym mowa w art. 50 ust. 1, właściwy organ w drodze decyzji w przypadku istotnego odstąpienia od zatwierdzonego projektu budowlanego lub innych warunków pozwolenia na budowę – nakłada, określając termin wykonania, obowiązek sporządzenia i przedstawienia projektu budowlanego zamiennego, uwzględniającego zmiany wynikające z dotychczas wykonanych robót budowlanych oraz – w razie potrzeby – wykonania określonych czynności lub robót budowlanych w celu doprowadzenia wykonywanych robót budowlanych do stanu zgodnego z prawem; przepisy dotyczące projektu budowlanego stosuje się odpowiednio do zakresu tych zmian.
Organ po przeprowadzeniu postępowania w trybie art. 50 i 51 Prawa budowlanego winien wydać decyzję merytoryczną o stwierdzeniu braku podstaw do nałożenia obowiązku sporządzenia i przedstawienia projektu budowlanego zamiennego. Decyzją taką po przeprowadzeniu postępowania w przedmiocie zgodności wykonywanych robót z decyzją o pozwoleniu na budowę i zatwierdzeniu projektu budowlanego, organ dokonuje oceny odnośnie do braku istotnych odstępstw prowadzonych robót budowlanych od warunków pozwolenia na budowę i zatwierdzonego projektu budowlanego.
Wobec powyższego, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku, na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c p.p.s.a., uchylił decyzje organów administracji obu instancji, z uwagi na naruszenie prawa procesowego – art. 104 § 1 k.p.a., które miało wpływ na wynik sprawy.
Sąd nie zawarł w wyroku rozstrzygnięcia opartego na normie art. 152 p.p.s.a. określającego, czy i w jakim zakresie zaskarżona decyzja nie może być wykonana. Rozstrzygnięcie takie jest bowiem obligatoryjne tylko w przypadku, gdy zaskarżona do sądu administracyjnego decyzja nadaje się ze swej istoty do wykonania. Zaskarżona decyzja odmawiająca wstrzymania robót budowlanych nie nadaje się do wykonania, orzekanie o możliwości wykonania takiej decyzji w trybie art. 152 p.p.s.a. było zatem bezprzedmiotowe.
Kluczowy w tej sprawie przepis art.50 ust.1 pkt 4 Prawa budowlanego zbudowany jest jako alternatywa zwykła. Wskazuje na to zarówno spójka międzywyrazowa „bądź”, jak i, w większym stopniu, treść obu składników alternatywy. Zostały one sformułowane w ten sposób, że każdy z nich może być prawdziwy, a także tylko jeden z nich może być prawdziwy. W logice określa się to mianem niewspółfałszywości .W każdym z tych przypadków cala alternatywa będzie prawdziwa. Wykluczona jest tylko fałszywość obu składników, gdyż wówczas cała alternatywa jest fałszywa. Jako konstrukcja logiczna alternatywa zwykła kreuje trzy możliwości. Prawdziwy może być zatem zarówno składnik „odbiegający od warunków i ustaleń określonych w pozwoleniu, jak i składnik „odbiegający od warunków i ustaleń określonych w przepisach”, a także składnik „odbiegający od warunków i ustaleń określonych w pozwoleniu i w przepisach”. Cecha niewpsółfałszywości powoduje, że sąd dokonując wykładni może dokonywać subsumpcji z użyciem każdego z trzech składników alternatywy zwykłej, zachowując poprawność logiczną. Taka konstatacja byłaby prawdziwa, gdyby przepis art.50 ust.1 pkt 4 Prawa budowlanego był jedynym źródłem normy prawny, regulującej obowiązki organu nadzorczego w postępowaniu z udziałem organu nadzoru budowlanego. Sąd, dokonując wyboru składnika alternatywy zwykłej wykorzystanego w procesie subsumpcji, nie jest jednak całkowicie wolny w swoich wyborach. Musi brać pod uwagę treść normy prawnej, ustalanej poprzez egzegezę przepisu lub przepisów prawnych. Możliwość ustalania treści normy prawnej poprzez wykładnię kilku przepisów jest bezsporne. Sąd w glosowanym wyroku pominął zupełnie treść przepisów art. przepisów art.84 ust.1 pkt.pkt. 1 i 2 oraz art.84a ust.1 pkt 1 i art.84a ust.2 Prawa budowlanego, które dopiero łącznie z przepisem art.50 ust.1 pkt 4 pozwalają na sformułowanie normy prawnej, której adresatem jest organ nadzoru budowlanego. Zgodnie z przepisem art. 84 ust.1 pkt 1 i 2, do zadań organów nadzoru budowlanego należy 1/ kontrola przestrzegania i stosowania przepisów prawa budowlanego oraz 2/ kontrola działania organów administracji architektoniczno-budowlanej. Z kolei przepis art.84a ust.1 pkt 1, stanowi że kontrola przestrzegania i stosowania przepisów prawa budowlanego obejmuje kontrolę zgodności wykonywania robót budowlanych z przepisami prawa budowlanego, projektem budowlanym i warunkami określonymi w decyzji o pozwoleniu na budowę. Natomiast przepis art.84a ust.2 nakazuje organowi nadzoru budowlanego, kontrolującemu stosowanie przepisów prawa budowlanego, badanie prawidłowość postępowania administracyjnego przed organami administracji architektoniczno-budowlanej oraz wydawanych w jego toku decyzji i postanowień.
Na organie nadzoru budowlanego ciąży zatem normatywny obowiązek kontroli przestrzegania i stosowania przepisów prawa budowlanego (rozumianego szeroko, a nie tylko ustawy Prawo budowlane). Organ nadzoru budowlanego jest również uprawniony do kontroli działania organów administracji architektoniczno-budowlanej, również w zakresie decyzji w przedmiocie pozwolenia budowlanego. Nie można zatem uznać słuszności twierdzenia, że interpretacja dopuszczająca możliwość wstrzymania robót budowlanych wykonywanych w sposób istotnie odbiegający od ustaleń i warunków określonych w przepisach, prowadziłaby do badania w trybie art. 50 i 51 Prawa budowlanego prawidłowości wydanej decyzji administracyjnej o pozwoleniu na budowę, co, zdaniem sądu, jest niedopuszczalne. Można zasadnie przyjąć, że odstąpienie od badania zgodności prowadzonych prac budowlanych z przepisami prawa narusza tę część normy wyinterpretowanej z powołanych przepisów Prawa Budowlanego, która dotyczy kontroli działania organów administracji architektoniczno-budowlanej. Wydawanie decyzji o pozwoleniu budowlanym mieści się niewątpliwie w zakresie działania tych organów, zatem organ nadzoru budowlanego nie tylko może, ale nawet ma obowiązek kontrolowania procesu wydawania pozwolenia budowlanego. Sąd przesądził, że przepis art. 51 Prawa budowlanego nie przewiduje takiej możliwości. Jednak sąd, nieuwzględniając innych przepisów ustawy Prawo budowlanego, wadliwie sformułował normę prawną. Na gruncie teorii prawa formułowana jest jako reguła wykładni prawa dyrektywa, która uznaje za niedopuszczalne takie ustalanie znaczenia normy, przy którym pewne jej zwroty traktowane są jako zbędne . Sąd, dokonując swoich ustaleń w zakresie treści normy prawnej, pominął tę dyrektywę, co z kolei skutkuje wadliwością merytoryczną wyroku. Sąd przyjął bez należytego uzasadnienia, że wydanie pozwolenia budowlanego zwalnia organ nadzoru budowlanego z obowiązków nałożonych normą zawartą w przepisie art.84 i 84a Prawa budowlanego. Przepisy art.50 ust.1 Prawa budowanego nie różnicują uprawnień organu nadzoru budowlanego w zależności od tego, czy wydane zostało pozwolenie budowlane czy nie. Również przepisy art.84 i 84a dotyczą obu możliwych sytuacji, nakazując kontrolę każdego postępowania, w tym również postępowania w sprawie pozwolenia budowlanego, prowadzonego przez organ architektoniczno-budowlany. Powołując się z kolei na przepis art.51 Prawo budowlanego, sąd pominął treść art.51 ust.1 pkt 2, który stanowi o nałożeniu w drodze decyzji organu nadzoru budowlanego obowiązku wykonania określonych czynności lub robót budowlanych w celu doprowadzenia wykonywanych robót budowlanych do stanu zgodnego z prawem, określając termin ich wykonania. Sąd, przyjmując tylko jeden ze składników alternatywy tj. pozwolenie budowlane i pomijając drugi tj. przepisy, błędnie uznał, że zastosowana przez ustawodawcę w przepisie art.50 ust.1 pkt 4 Prawa budowlanego konstrukcja logiczna jest alternatywą rozłączną i, w konsekwencji, że między obu składnikami istnieje sprzeczność. W takiej sytuacji, zgodnie z zasadą sprzeczności i zasadą wyłączonego środka , należy zastosować tylko jeden ze składników, ponieważ drugi musi być fałszywy. Z punktu widzenia logiki, można uznać, że wywody sądu zmierzają do wykazania, że składnik „przepisy” jest fałszywy. Jednak błędne założenie co do konstrukcji logicznej (alternatywa rozłączna, a nie alternatywa zwykła) pozwala a limine uznać te wywody również za błędne.
Można zasadnie przyjąć, opierając się na konstrukcji logicznej alternatywy zwykłej, regułach wykładni prawa oraz na treści przepisów art.50 ust.1 pkt 4, art.84 ust.1 oraz 84a ust.1 pkt 1) i ust.2 pkt 1) Prawa budowlanego, że normatywnym obowiązkiem organu nadzoru budowlanego jest wstrzymanie robot w razie stwierdzenia niezgodności prowadzonych robot budowlanych bądź z pozwoleniem budowlany, bądź z przepisami, bądź z pozwoleniem budowlanym i przepisami prawa. Organ I instancji naruszył ten obowiązek, poprzestając jedynie na kontroli formalnej zgodności tylko z pozwoleniem budowlanym. Organ II instancji, utrzymując w mocy decyzje Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, nie skorygował ani decyzji I instancji ani nie zbadał prawidłowości postępowania administracyjnego przed organem administracji architektoniczno-budowlanej oraz wydanych w jego toku decyzji i postanowień. Sąd również tego nie zrobił, tym samym niezgodny z przepisem par.271 ust.8 rozporządzenia Ministra Infrastruktury stan utrzymał się.
Oddzielną kwestią są skutki wydania wyroku uchylającego decyzje administracyjne z przyczyn formalnych. Sąd z urzędu uznał, że w przedmiotowej sprawie decyzja o odmowie wstrzymania prowadzenia prac budowlanych jest dotknięta wadliwością proceduralną. Organ nadzoru budowlanego, działając w trybie art.50 ust.1 Prawa budowlanego nie ma kompetencji do wydawania decyzji o odmowie wstrzymania robot budowlanych. WSA w Gdańsku podzielił stanowisko wyrażone w wyroku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie z dnia 28 czerwca 2011 r. . WSA w Krakowie, analizując uregulowania Prawa budowlanego doszedł do wniosku, że przepisy te nie przewidują odrębnej sprawy administracyjnej, której przedmiotem byłaby kwestia wstrzymania robót budowlanych. Przedmiot i granice sprawy administracyjnej muszą wynikać z przepisów prawa materialnego. W cytowanych wyżej przepisach rozdziału 5 ustawy Prawo budowlane brak jest podstaw do wszczęcia i prowadzenia postępowania w sprawie administracyjnej, której przedmiotem byłoby wstrzymanie robót budowlanych. Jak wynika z art.art.50 i 51 Prawa budowlanego organ prowadzi postępowanie w sprawie nielegalnie prowadzonych robót budowlanych. To konkretyzacja związanych z tą kwestią praw i obowiązków stron tego postępowania, w szczególności zaś możliwość nałożenia na strony obowiązków, o których mowa w art. 51 ust. 1 pkt 1 – 3 lub wyciągnięcia konsekwencji wskazanych w art. 51 ust. 3 pkt 2 lub art. 51 ust. 4 stanowi istotę sprawy administracyjnej. Zdaniem WSA w Krakowie postanowienie o wstrzymaniu robót budowlanych zapada w postępowaniu incydentalnym w stosunku do postępowania głównego, którego przedmiotem jest kontrola legalności prowadzonej budowy i weryfikacja konieczności ingerencji nadzorczej. To na potrzeby wydania rozstrzygnięcia w tym postępowaniu wydawane jest wskazane wyżej postanowienie. Postanowieniem tym organ rozstrzyga wpadkową względem sprawy głównej kwestię konieczności wstrzymania prowadzenia robót budowlanych. Zagadnienie to jest jedynie jednym z elementów sprawy, która ma zakończyć się wydaniem decyzji na podstawie art. 51 Prawa budowlanego. Celem tej instytucji jest umożliwienie organowi zastosowanie właściwych i najlepiej dostosowanych do okoliczności konkretnego przypadku środków prawnych, o których mowa w art. 51 Prawa budowlanego. Pełni tym samym charakter służebny i pomocniczy w stosunku do postępowania głównego. Sąd przyjął wynik wykładni językowej art. 50 ust. 1 Prawa budowlanego, który statuuje, że w okolicznościach skazanych w tym przepisie organ wstrzymuje postanowieniem prowadzenie robót budowlanych. Przepisu ten wskazuje przewiduje kompetencję właściwego organu jedynie do wydania rozstrzygnięcia pozytywnego. Ustawa posługuje się sformułowaniem „postanowienie o wstrzymaniu robót budowlanych” nie zaś „postanowienie w przedmiocie wstrzymania robót budowlanych”. Nieuprawniona byłaby taka interpretacja cytowanego przepisu, która w drodze wykładni a contrario zmierzałaby do wywiedzenia z niego kompetencji organu także do wydania postanowienia o odmowie wstrzymania robót budowlanych. Tym bardziej brak jest podstaw do wydania przez organ decyzji w tym przedmiocie.
W tej sytuacji organ powinien wydać decyzję po przeprowadzeniu postępowania w trybie art. 51 ustawy. Organ w niniejszej sprawie wszczął postępowanie w sprawie zgodności inwestycji z warunkami decyzji o udzieleniu pozwolenia na budowę i zatwierdzeniu projektu budowlanego. Tak wszczęte postępowanie winno zostać zakończone orzeczeniem organu w tym samym przedmiocie.
Formy rozstrzygnięcia wszczętego postępowania poszukiwać należy w treści art. 51
ust. 1 pkt 3 ustawy, który stanowi, iż przed upływem 2 miesięcy od dnia wydania
postanowienia, o którym mowa w art. 50 ust. 1, właściwy organ w drodze decyzji w
przypadku istotnego odstąpienia od zatwierdzonego projektu budowlanego lub innych
warunków pozwolenia na budowę – nakłada, określając termin wykonania, obowiązek
sporządzenia i przedstawienia projektu budowlanego zamiennego, uwzględniającego zmiany wynikające z dotychczas wykonanych robót budowlanych oraz – w razie potrzeb wykonania określonych czynności lub robót budowlanych w celu doprowadzeni
wykonywanych robót budowlanych do stanu zgodnego z prawem; przepisy dotyczące
projektu budowlanego stosuje się odpowiednio do zakresu tych zmian.
Organ po przeprowadzeniu postępowania w trybie art. 50 i 51 ustawy winien wydać
decyzję merytoryczną o stwierdzeniu braku podstaw do nałożenia obowiązku sporządzenia
i przedstawienia projektu budowlanego zamiennego. Decyzją taką po przeprowadzeniu
postępowania w przedmiocie zgodności wykonywanych robót z decyzją o pozwoleniu na
budowę i zatwierdzeniu projektu budowlanego, organ dokonuje oceny odnośnie do braku
istotnych odstępstw prowadzonych robót budowlanych od warunków pozwolenia na
budowę i zatwierdzonego projektu budowlanego. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku uznał, że doszło do naruszenia prawa procesowego, mającego wpływ na wynik sprawy i, na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c ustawy p.p.s.a, uchylił decyzje organów administracji obu instancji.
Sentencja glosowanego wyroku skłania do rozważań nad dopuszczalnością złożenia sądowego środka odwoławczego w postaci skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego w sytuacji, gdy wyrok, uchylając decyzje administracyjne, spełnił żądanie skarżących. Nie można nie zauważyć, że skarżący osiągnęli zamierzony efekt tylko częściowo i tylko chwilowo. Organy, od których pochodziły zaskarżone decyzje, wydadzą ponownie decyzje administracyjne identyczne merytorycznie z decyzjami pierwotnymi, różniące się tylko tytułem, które mogłyby zostać ponownie zaskarżone. Zaskarżenia tych decyzji do sądu nie dałoby już oczekiwanego przez skarżącego efektu, ponieważ sad oddaliłby skargę, uznając, że oba organy działały w warunkach związania ocena prawną i wskazaniami co do dalszego postępowania wyrażonego w I wyroku WSA w Gdańsku, tak jak to stanowi przepis art.153 k.p.a.. Jednak skarżący mogą wystąpić ze skarga kasacyjna już od I wyroku. Przepis art.174 p.p.s.a. pozwala oprzeć skargę kasacyjną na naruszenia prawa materialnego przez jego błędną wykładnię lub naruszeniu przepisów postępowania, jeżeli uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Jednocześnie przepis art.184 p.p.s.a. nakazuje (verba legis: „Naczelny Sąd Administracyjny oddala (…)”) Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu oddalić skargę kasacyjną, jeżeli nie ma usprawiedliwionych podstaw albo jeżeli zaskarżone orzeczenie mimo błędnego uzasadnienia odpowiada prawu. W glosowanej sprawie ma miejsce druga z możliwości przewidzianych w przepisie art.184 p.p.s.a.. Strona skarżąca może oczekiwać korekty argumentacji materialnoprawnej zawartej w uzasadnieniu wyroku. Glosowany wyrok sądu pierwszej instancji w rozpatrywanej sprawie jest prawidłowy, trafne są względy tj. stwierdzone naruszenie prawa procesowego, dla jakich nastąpiło uchylenie decyzji kontrolowanej przez sąd, ale za wadliwy może być uznany wyrażony w uzasadnieniu tegoż wyroku pogląd materialnoprawny. Zatem Naczelny Sąd Administracyjny, nawet podzielając argumentację opartą na wykładni przedstawionej w glosie, nie uwzględni skargi kasacyjnej. Natomiast może, w przypadku oddalenia skargi kasacyjnej w trybie art. 184 p.p.s.a., wyrazić w uzasadnieniu wyroku inną ocenę prawną niż sąd pierwszej instancji i wówczas ta ocena jest wiążąca dla organów administracji. Ta inna ocena może wynikać z przyjęcia argumentacji zawartej w skardze kasacyjnej.

Dz.U. z 2010 r., Nr 243, poz. 1623 ze zm.
Dz.U. nr 75 z 2002r., poz.690 z późniejszymi zmianami.
Ustawa z 30.08.2002r., Dz.U. nr 153 z 2002r., poz.1270, z późniejszymi zmianami.
W.Wolter, M.Lipczyńska: Elementy logiki. Wykład dla prawników, Warszawa-Wrocław 1976, s.82.
J.Jabłońska-Bonca: Wstęp do nauk prawnych, Gdańsk 1992, s.151.
W.Wolter, M.Lipczyńska, op.cit.s.82.
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 11.07.2008r., sygn.akt II OSK 831/07, publ. orzeczenia.nsa.gov.pl, wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 14.11.2006r., sygn.akt II OSK 1334/05, publ. orzeczenia.nsa.gov.pl.

Reklamy

Wyrok w sprawie Akzo Nobel Środa, Lip 27 2011 

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (Wielkiej Izby) z dnia 14.09.2010r. w sprawie Akzo Nobel Chemicals Ltd. i Akcros Chemicals Ltd przeciwko Komisji Europejskiej, sygn. C-550/07 (www.curia.europa.eu)

 Teza:   Wypowiedzi na piśmie w sprawach prawnych przygotowane przez prawników zatrudnionych w wewnętrznych działach prawnych przedsiębiorstw (in-house lawyers) nie są chronione  tajemnicą zawodową w postępowaniach prowadzonych przez Komisje Europejska w sprawach o ochronie konkurencji.

 

1. Stan faktyczny               W dniach 12 i 13 lutego 2003 r. urzędnicy Komisji w obecności przedstawicieli Office of Fair Trading (OFT, brytyjski urząd ds. ochrony konkurencji) przeprowadzili na podstawie wskazanych powyżej decyzji kontrolę w pomieszczeniach stron skarżących, położonych w Eccles, Manchester (Zjednoczone Królestwo). W trakcie kontroli urzędnicy Komisji sporządzili kopie licznych dokumentów.   Podczas tych czynności przedstawiciele skarżących zwrócili uwagę urzędnikom Komisji, że pewne dokumenty mogą być objęte ochroną ze względu na tajemnicę informacji wymienianych między adwokatem i klientem (legal professional privilege lub »LPP«). W odpowiedzi udzielonej przedstawicielom skarżących urzędnicy Komisji stwierdzili, że aby móc wyrobić sobie własną opinię na temat ewentualnej ochrony, której mogą podlegać przedmiotowe dokumenty, muszą je pobieżnie przejrzeć. Po długiej dyskusji oraz po tym jak urzędnicy Komisji i OFT przypomnieli przedstawicielom skarżących konsekwencje utrudniania kontroli, zadecydowano, iż urzędnik Komisji odpowiedzialny za przeprowadzenie kontroli przejrzy pobieżnie przedmiotowe dokumenty w obecności przedstawiciela skarżących. Kolejnym dokumentem, który stał się przedmiotem różnicy zdań, był zbiór odręcznych notatek dyrektora generalnego Akcros, co do których skarżące utrzymują, iż zostały one sporządzone przy okazji rozmów z podwładnymi i wykorzystane w celu zredagowania napisanej na maszynie notatki z serii A. Wreszcie dwa ostatnie sporne dokumenty obejmowały korespondencję elektroniczną składająca się z dwóch e‑maili wymienionych między dyrektorem generalnym Akcros i panem S., koordynatorem Akzo do spraw prawa ochrony konkurencji. Ten ostatni jest adwokatem wpisanym na holenderską listę adwokacką, będącym również w chwili zajścia opisywanych zdarzeń członkiem działu prawnego Akzo  i tym samym zatrudnionym na stałe pracownikiem tego przedsiębiorstwa.  Po przejrzeniu tych trzech ostatnich dokumentów i wysłuchaniu wyjaśnień skarżących urzędniczka odpowiedzialna za kontrolę uznała, iż z pewnością nie są one objęte ochroną tajemnicy komunikacji między adwokatem i klientem. Sporządziła zatem ich kopie i dołączyła je do pozostałej dokumentacji, bez umieszczania ich osobno w zapieczętowanej kopercie. Skarżące oznaczyły te trzy dokumenty jako dokumenty należące do »serii B«. W dniu 17 lutego 2003 r. skarżące skierowały do Komisji pismo, w którym wyjaśniły, dlaczego dokumenty z serii B podlegają ich zdaniem ochronie tajemnicy. W piśmie z dnia 1 kwietnia 2003 r. Komisja poinformowała skarżące, że argumenty przytoczone przez nie w piśmie z dnia 17 lutego 2003 r. nie uzasadniają uznania wskazanych dokumentów za rzeczywiście objęte tajemnicą. Komisja wskazała jednak skarżącym, że mają możliwość ustosunkowania się do tej wstępnej oceny w okresie dwóch tygodni i że po upływie tego terminu Komisja wyda ostateczną decyzję. W dniu 8 maja 2003 r. Komisja wydała decyzję, w której odrzuciła wniosek o objęcie spornych dokumentów ochroną tajemnicy komunikacji między adwokatem i klientem. W art. 1 tej decyzji Komisja odrzuciła wniosek skarżących o wydanie im dokumentów  z serii B oraz o potwierdzenie, że wszelkie kopie znajdujące się w posiadaniu Komisji zostały zniszczone. Ostatecznie odwołanie obu spółek dotyczy wyłącznie części dokumentów z serii B, tj. dwóch e‑maili wymienionych pomiędzy dyrektorem generalnym Akcros a panem S.  Komisja Europejska powołała się na przepis Artykuł 14 rozporządzenia Rady EWG nr 17 z dnia 6 lutego 1962 r., pierwszego rozporządzenia w sprawie wykonania art. 81 i 82 traktatu[1], który  stanowi, że  Komisja, w celu wykonania zadań powierzonych jej w art. 105 TFUE i w przepisach przyjętych na podstawie art. 103 TFUE, może przeprowadzać w przedsiębiorstwach i związkach przedsiębiorstw wszystkie konieczne kontrole. W tym celu upoważnieni przez Komisję urzędnicy są uprawnieni do: a) kontrolowania ksiąg i innych dokumentów handlowych, b)  sporządzania kopii i wyciągów z ksiąg i dokumentów handlowych, c) żądania na miejscu ustnych wyjaśnień, d) wstępu do wszystkich pomieszczeń, na wszystkie grunty i do środków transportu przedsiębiorstw. Urzędnicy Komisji upoważnieni do przeprowadzania kontroli wykonują swoje uprawnienia przedkładając pisemne upoważnienie. Z kolei przedsiębiorstwa i związki przedsiębiorstw dopuszczają kontrole nakazane przez Komisję w drodze decyzji. W decyzji określa się przedmiot i cel kontroli, termin jej rozpoczęcia i kary, a także prawo poddania decyzji kontroli Trybunału Sprawiedliwości. Trybunał Sprawiedliwości już w wyroku sprzed 30 lat w sprawie AM&S Europe Ltd. v Komisja Europejska[2]statuował zasadę, że prawnicy zatrudnieni w przedsiębiorstwach nie korzystają z tajemnicy zawodowej w prowadzonych przez Komisje Europejska postępowaniach antymonopolowych. W świetle tego wyroku,  tajemnica zawodowa dotyczy porada prawnej, która musi zostać zasięgnięta i udzielona w ramach korzystania z prawa do obrony. Sporne e-maile są tylko prośbą o komentarz w sprawie projektu listu skierowanego do osoby trzeciej. W tym samym wyroku w sprawie AM & S Europe przeciwko Komisji Trybunał zaklasyfikował adwokatów do jednej z następujących kategorii, a mianowicie, po pierwsze, jako adwokatów zatrudnionych i wynagradzanych na podstawie umowy o pracę, a po drugie jako adwokatów, którzy nie są związani żadną umową o pracę. Wyłącznie dokumenty sporządzone przez adwokatów należących do drugiej kategorii są uważane za chronione na podstawie zasady tajemnicy.                2. Rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości               Trybunał Sprawiedliwości, biorąc pod uwagę kryteria wspólne i podobne warunki, które występowały w tym czasie w przepisach prawa wewnętrznego państw członkowskich, orzekł, że tajemnica komunikacji pomiędzy adwokatem i klientem powinna być przedmiotem ochrony na poziomie Wspólnoty Europejskiej. Trybunał Sprawiedliwości wskazał jednak, że korzystanie z tej ochrony było uzależnione od dwóch kumulatywnych przesłanek. Trybunał Sprawiedliwości podkreślił, że 1/ komunikacja z adwokatem musi być związana z korzystaniem z „prawa do obrony klienta”, 2/ komunikacja musi pochodzić od „niezależnego adwokata”, to znaczy „adwokata, który nie jest związany z klientem stosunkiem pracy”. Jeśli chodzi o drugi warunek, Trybunał Sprawiedliwości stwierdził w wyroku w sprawie AM & S Europe przeciwko Komisji, że wymóg dotyczący pozycji i statusu niezależnego adwokata, jakie musi mieć prawnik, od którego pochodzi czynność podlegająca ochronie, wynika z koncepcji roli adwokata, uważanego za współpracownika wymiaru sprawiedliwości, który powinien świadczyć, w sposób niezależny i w interesie wymiaru sprawiedliwości, pomoc prawną potrzebną klientowi. Ta ochrona jest równoważona przez dyscyplinę zawodową nałożoną i kontrolowaną w interesie publicznym. Trybunał Sprawiedliwości wskazał również w tym wyroku, że koncepcja ta jest zgodna ze wspólnymi tradycjami prawnymi państw członkowskich i znalazła się również w porządku prawnym Unii, jak wynika z przepisów art. 19 statutu Trybunału Sprawiedliwości. Trybunał potwierdził swoje przekonanie, że korespondencja, która może korzystać z ochrony tajemnicy, powinna zostać wymieniona z „niezależnym adwokatem, czyli adwokatem nie związanym z klientem stosunkiem pracy”. Trybunał potwierdził poglad, w świetle którego korespondencja, która może korzystać z ochrony tajemnicy, powinna zostać wymieniona z „niezależnym adwokatem, czyli adwokatem nie związanym z klientem stosunkiem pracy”. Wynika z tego, że wymóg niezależności oznacza brak jakiegokolwiek stosunku zatrudnienia pomiędzy adwokatem a jego klientem, tak że ochrona z tytułu zasady tajemnicy nie obejmuje wymiany korespondencji w ramach przedsiębiorstwa lub grupy przedsiębiorstw z adwokatami wewnętrznymi. Pojęcie niezależności adwokata jest zdefiniowane nie tylko w sposób pozytywny, a mianowicie w odniesieniu do dyscypliny zawodowej, ale również w sposób negatywny, to znaczy przez brak stosunku pracy. Adwokat wewnętrzny, pomimo wpisu na listę adwokacką i stosowania doń wynikających z wpisu zasad etyki zawodowej, nie korzysta w stosunku do swego pracodawcy z tego samego stopnia niezależności co adwokat wykonujący zawód w ramach kancelarii zewnętrznej wobec klienta. W tych okolicznościach eliminacja ewentualnych konfliktów pomiędzy obowiązkami zawodowymi a celami realizowanymi przez klienta jest trudniejsza w przypadku adwokata wewnętrznego niż w przypadku adwokata zewnętrznego. Co się tyczy zasad zawodowych, na które powołują się skarżące celem wykazania niezależności pana S., należy zauważyć, że choć jest prawdą, iż zapisane w prawie holenderskim i podniesione przez Akzo i Akcros reguły organizacji zawodowej mogą wzmacniać pozycję adwokata wewnętrznego w przedsiębiorstwie, to jednak nie mogą one zapewnić niezależności porównywalnej z niezależnością adwokata zewnętrznego. Bez względu na reżim zawodowy mający zastosowanie w niniejszej sprawie na podstawie szczególnych przepisów prawa holenderskiego, adwokat wewnętrzny nie może − niezależnie od gwarancji, którymi dysponuje w wykonywaniu swego zawodu − być traktowany jak adwokat zewnętrzny ze względu na status pracownika. Status, którym jest objęty, ze natury swej nie pozwala adwokatowi wewnętrznemu na pominięcie strategii handlowych jego pracodawcy, a tym samym stawia pod znakiem zapytania jego zdolność do działania w sposób niezależny zawodowo. Należy dodać, że w ramach umowy o pracę adwokat wewnętrzny może zostać wezwany do wykonywania innych zadań, a mianowicie, jak w niniejszym przypadku, zadań koordynatora w zakresie prawa ochrony konkurencji, które mogą mieć wpływ na politykę handlową firmy. Zadania takie tylko wzmacniają ścisły związek adwokata z jego pracodawcą. W rezultacie zarówno ze względu na zależność gospodarczą adwokata wewnętrznego, jak i ścisły związek z jego pracodawcą adwokat wewnętrzny nie korzysta z niezależności zawodowej porównywalnej z niezależnością adwokata zewnętrznego. Trybunał Sprawiedliwości oddalił również zarzut Akzo i Akcros, że odmowa ochrony komunikacji z adwokatem wewnętrznym na podstawie zasady tajemnicy adwokackiej narusza zasadę równego traktowania. Niezależność gwarantowana przez zasady etyki wykonywania zawodu i dyscypliny zawodowej stosowane w niniejszym przypadku powinny stanowić podstawowe kryterium dla określenia zakresu tej zasady. Zgodnie z tym kryterium, sytuacja adwokatów wewnętrznych wpisanych na listę adwokacką lub listę stowarzyszenia adwokatów nie różni się od sytuacji adwokatów zewnętrznych. Trybunał Sprawiedliwości podniósł, że zasada równego traktowania stanowi ogólną zasadę prawa Unii, zapisaną w art. 20 i 21 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Z utrwalonego orzecznictwa[3]wynika, że rzeczona zasada wymaga, aby podobne sytuacje nie były traktowane w odmienny sposób, a odmienne sytuacje nie były traktowane jednakowo, chyba że takie traktowanie jest obiektywnie uzasadnione. Jeśli chodzi o podstawowe cechy obu grup adwokatów, a mianowicie ich statusu zawodowego, to Trybunał Sprawiedliwości uznał, że pomimo ewentualnego wpisu na listę adwokacką oraz podlegania pewnej liczbie zasad zawodowych adwokat zatrudniony nie korzysta z tego samego stopnia niezależności od swego pracodawcy co adwokat wykonujący zawód w ramach kancelarii zewnętrznej w stosunku do swego klienta. Ta różnica niezależności zachowuje swe znaczenie pomimo tego, że ustawodawca krajowy, w tym przypadku holenderski, starał się zrównać adwokatów wewnętrznych i zewnętrznych. Ta integracja obejmuje tylko formalny aspekt dopuszczenia prawnika przedsiębiorstwa do wykonywania zawodu adwokata i obowiązków zawodowych, które ciążą na nim z tytułu wpisu na listę adwokacką. Jednakże te ramy prawne nie mają żadnego wpływu na zależność ekonomiczną i osobistą identyfikację adwokata pozostającego w stosunku pracy z jego przedsiębiorstwem. Trybunał Sprawiedliwości nie podzielił również kolejnego poglądu Akzo i Akcros, które podniosły, że od wydania wyroku w sprawie AM&S Europe Ltd. doszło do ewolucji krajowych systemów prawnych z jednej strony i ewolucji porządku prawnego Unii, wynikającej z rozporządzenia Rady (WE) nr 1/2003 z dnia 16 grudnia 2002 r. w sprawie wykonania reguł konkurencji ustanowionych w art. 81 i 82 traktatu[4], z drugiej strony. Również powołanie się na prawo do obrony i zasadę pewności prawa nie znalazły uznania Trybunału Sprawiedliwości.  Trybunał podkreślił w swych wywodach o wyroku w sprawie AM & S Europe przeciwko Komisji, że unijne prawo ochrony konkurencji musi uwzględniać zasady i koncepcje wspólne dla przepisów państw członkowskich w zakresie przestrzegania tajemnicy w szczególności w odniesieniu do niektórych komunikacji pomiędzy adwokatem i jego klientem. W tym celu Trybunał dokonał porównania różnych krajowych porządków prawnych. W świetle analizy porównawczej prawa istnieje nadal znaczna liczba państw członkowskich, które wyłączają prawników przedsiębiorstw z ochrony tajemnicy komunikacji pomiędzy adwokatem i klientem. Ponadto wiele państw członkowskich nie pozwala prawnikom przedsiębiorstw na uzyskanie wpisu na listę adwokacką, a zatem na uzyskanie statusu adwokata. Dlatego też w odniesieniu do systemów prawnych 27 państw członkowskich Unii Europejskiej nie można wywieść żadnego dominującego trendu w zakresie ochrony tajemnicy komunikacji z adwokatami wewnętrznymi w ramach jednego przedsiębiorstwa lub grupy przedsiębiorstw. Trybunał stwierdza zatem, że sytuacja prawna w państwach członkowskich Unii Europejskiej nie zmieniła się na przestrzeni lat, które upłynęły od wydania wyroku w sprawie AM & S Europe przeciwko Komisji, w zakresie uzasadniającym rozwój orzecznictwa w kierunku przyznania adwokatom wewnętrznym przywileju ochrony tajemnicy. Co do ewolucji prawa unijnego, Trybunał Sprawiedliwości stwierdził,  że o ile prawdą jest, że rozporządzeniem nr 1/2003 dokonano wielu zmian w przepisach proceduralnych dotyczących prawa ochrony konkurencji w Unii, to jest także bezsporne, iż przepisy te nie zawierają żadnej wytycznej mogącej wskazywać, że zrównują adwokatów wykonujących zawód w sposób niezależny i adwokatów zatrudnionych w zakresie ochrony tajemnicy komunikacji, ponieważ zasada ta nie jest przedmiotem tego rozporządzenia. W świetle art. 20 rozporządzenia nr 1/2003 Komisja może prowadzić wszelkie konieczne kontrole przedsiębiorstw i w ramach tych kontroli sprawdzać księgi i inne dokumenty handlowe, bez względu na sposób ich przechowywania, a także pobierać lub uzyskiwać w każdej formie kopie lub wyciągi z tych ksiąg lub z dokumentów. Jak wynika z motywów 25 i 26 rozporządzenia nr 1/2003, ponieważ wykrycie naruszeń reguł konkurencji staje się coraz trudniejsze, konieczna jest skuteczna ochrona konkurencji i w celu zapewnienia skuteczności kontroli Komisja powinna posiadać uprawnienia do wkraczania do wszelkich pomieszczeń, włącznie z domami prywatnymi, w których mogą być przechowywane dokumenty handlowe. Dlatego rozporządzenie nr 1/2003 wbrew temu, co pragną wykazać skarżące spółki, nie zmierza do zrównania adwokatów wewnętrznych z adwokatami zewnętrznymi w zakresie ochrony tajemnicy komunikacji z ich klientami, lecz ma na celu wzmocnienie zakresu uprawnień kontrolnych Komisji, w szczególności w odniesieniu do dokumentów, które mogą podlegać takim środkom. Poszanowanie prawa do obrony we wszelkich postępowaniach, które mogą doprowadzić do nałożenia sankcji, w szczególności grzywny lub okresowej kary pieniężnej, stanowi podstawową zasadę prawa wspólnotowego, która wielokrotnie była podkreślana w orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości[5] oraz została ustanowiona w art. 48 ust. 2 Karty Praw Podstawowych Unii. Skarżące spółki dążyły do wykazania, że prawo do obrony musi obejmować możliwość korzystania z porady, obrony i reprezentacji na podstawie swobodnego wyboru doradcy prawnego oraz że ochrona tajemnicy komunikacji pomiędzy adwokatem i klientem stanowi część tego uprawnienia niezależnie od statusu zawodowego danego adwokata. W tym względzie Trybunał Sprawiedliwości stanął na stanowisku, że gdy przedsiębiorstwo zwraca się do swego adwokata wewnętrznego, ma ono do czynienia nie z niezależnym podmiotem trzecim, lecz z osobą, która należy do jego pracowników bez względu na ewentualne obowiązki zawodowe wynikające z wpisu na listę adwokacką. Należy dodać, że nawet przy założeniu, iż konsultacje z adwokatem wewnętrznym, zatrudnionym przez przedsiębiorstwo lub grupę przedsiębiorstw powinny być objęte prawem do porady, obrony i reprezentacji, nie wyklucza to stosowania, w przypadku działań adwokatów wewnętrznych, pewnych ograniczeń i warunków dotyczących wykonywania zawodu, bez uznania ich za naruszające prawo do obrony. Bowiem prawnicy przedsiębiorstwa nie zawsze mają możliwość reprezentowania swojego pracodawcy we wszystkich sądach krajowych, chociaż reguły takie ograniczają możliwości potencjalnych klientów w wyborze najbardziej odpowiedniego doradztwa prawnego. Z tych konstatacji Trybunał Sprawiedliwości wyciąga wniosek, że wszystkie podmioty, które pragną zapewnić sobie poradę adwokata, muszą zaakceptować takie ograniczenia i warunki związane z wykonywaniem tego zawodu. Sposób ochrony tajemnicy komunikacji pomiędzy adwokatem i klientem jest częścią tych ograniczeń i warunków. Skarżące spółki uważają, że ocena sądu I instancji prowadzi do naruszenia zasady pewności prawa, zważywszy że art. 101 TFUE jest często stosowany równolegle z odpowiednimi przepisami prawa wewnętrznego. Ochrona komunikacji z adwokatami wewnętrznymi nie może zatem zależeć od okoliczności, że to Komisja lub krajowy organ ochrony konkurencji dokonuje kontroli. Trybunał Sprawiedliwości odnosząc się do tego zarzutu, stwierdził, że   zasada pewności prawa stanowi ogólną zasadę prawa Unii, która wymaga w szczególności, aby uregulowanie pociągające za sobą niekorzystne skutki dla jednostek było jasne i precyzyjne, a sposób jego stosowania był możliwy do przewidzenia dla podmiotów nim objętych[6].  Trybunał Sprawiedliwości podziela pogląd, że brak ochrony poprzez tajemnicę zawodową w odniesieniu do komunikacji w ramach przedsiębiorstwa lub grupy przedsiębiorstw z adwokatem wewnętrznym nie rodzi jakiegokolwiek braku pewności prawa. W tym względzie Trybunał orzekł, że prawo Unii i prawo krajowe w dziedzinie konkurencji mogą być stosowane równolegle, jako że postrzegają one praktyki ograniczające konkurencję z różnego punktu widzenia. Podczas gdy art. 101 TFUE i 102 TFUE ujmują je z powodu przeszkód, które mogą z nich wyniknąć dla handlu między państwami członkowskimi, krajowe porządki prawne kierują się względami wewnętrznymi właściwymi dla każdego z nich[7]. Zasady dotyczące ochrony tajemnicy komunikacji pomiędzy adwokatem i klientem mogą różnić się w zależności od tego podziału kompetencji i przepisów odnoszących się do nich. Zasada pewności prawa nie wymaga zatem zastosowania w odniesieniu do dwóch ww. rodzajów procedury identycznych kryteriów w zakresie tajemnicy komunikacji pomiędzy adwokatem i klientem. Trybunał Sprawiedliwości nie podzielił również zarzutów obu spółek, podniesionych z ostrożności procesowej, co do naruszenia zasady krajowej autonomii postępowania i zasady kompetencji powierzonych. Co do pierwszego zarzutu Trybunał Sprawiedliwości wskazał, że przedmiotem rozstrzygnięcia jest zgodności z prawem decyzji podjętej przez instytucję Unii na podstawie przepisów przyjętych na poziomie Unii, która ponadto nie zawiera żadnego odesłania do prawa krajowego. Co do drugiego zarzutu Trybunał stwierdził, w ramach kontroli przeprowadzanych przez Komisję jako europejski organ właściwy ds. konkurencji prawo krajowe znajduje zastosowanie tylko w takim zakresie, w jakim władze państw członkowskich świadczą jej pomoc, w szczególności jeżeli chodzi o to, żeby przezwyciężyć opór danych przedsiębiorstw poprzez zastosowanie bezpośredniego przymusu, zgodnie z art. 14 ust. 6 rozporządzenia Rady nr 17 czy też art. 20 ust. 6 rozporządzenia (WE) nr 1/2003. Natomiast wyłącznie prawo unijne określa, które pisma i dokumentacje dotyczące działalności wolno Komisji badać i kopiować w ramach przeszukań związanych z kartelami.  

 


[1]Dz.Urz. 1962, nr 13, s. 204.

[2] Wyrok z dnia 18.05. 1982 r. w sprawie 155/79 AM & S Europe przeciwko Komisji, Rec. s. 1575.

[3] Wyrok  z dnia 10 stycznia 2006 r. w sprawie C‑344/04 IATA i ELFAA, Zb.Orz. s. I‑403, wyrok  z dnia 3 maja 2007 r. w sprawie C‑303/05 Advocaten voor de Wereld, Zb.Orz. s. I‑3633, wyrok  z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie C‑127/07 Arcelor Atlantique i Lorraine i in., Zb.Orz. s. I‑9895.

[4]Dz.Urz.  2002r. L 1, s. 1.

[5]Wyrok z dnia 2 października 2003 r. w sprawie C‑194/99 P Thyssen Stahl przeciwko Komisji, Rec. s. I‑10821, wyrok z dnia 29 czerwca 2006 r. w sprawie C‑289/04 P Showa Denko przeciwko Komisji, Zb.Orz. s. I‑5859, wyrok z dnia 8 lutego 2007 r. w sprawie C‑3/06 P Groupe Danone przeciwko Komisji, Zb.Orz. s. I‑1331.

 [6] Wyrok  z dnia 14 kwietnia 2005 r. w sprawie C‑110/03 Belgia przeciwko Komisji, Zb.Orz. s. I‑2801, wyrok z dnia 7 czerwca 2007 r. w sprawie C‑76/06 P Britannia Alloys & Chemicals przeciwko Komisji, Zb.Orz. s. I‑4405, wyrok z dnia 14 stycznia 2010 r. w sprawie C‑226/08 Stadt Papenburg, dotychczas nieopublikowany w Zbiorze.

[7] Podobnie wyrok z dnia 16 lipca 1992 r. w sprawie C‑67/91 Asociación Española de Banca Privada i in., Rec. s. I‑4785.

Wycinka drzew bez zezwolenia- glosa do decyzji SKO w Warszawie Piątek, Sty 15 2010 

Glosa do decyzji SKO w Warszawie z dnia 28.12.2009r. sygn.akt KOA/…./Oś/09 (niepubl.)

 Glosowana decyzja została wydana po rozpatrzeniu odwołania właściciela nieruchomości gruntowej od decyzji działającego jako I instancja wójta gminy W., wymierzającej karę pieniężną za usunięcie z nieruchomości drzew bez wymaganego zezwolenia. Stan faktyczny, będący podstawą wydania decyzji w I instancji był typowy. Na skutek informacji sąsiadów wójt wszczął z urzędu postępowanie w sprawie wycięcia drzew bez wymaganego zezwolenia na nieruchomości gruntowej ukaranego. Przeprowadzone przez dwóch  pracowników gminy (bez udziału właściciela nieruchomości) oględziny ujawniły fakt usunięcia drzew, przy czym ilość usuniętych drzew ustalono na podstawie odnalezionych pieńków. Mimo braku pni wójt wymierzył karę w oparciu o wielkość obwodów pieńków. Od decyzji wójta właściciel nieruchomości złożył odwołanie, w którym podniósł, iż nie dokonał ani nie zlecał wykonania wycinki drzew, a samo wycinka odbyła się bez jego wiedzy i zgody. Działania faktyczne były dokonywane z przekroczeniem umocowania przez ustanowionego przez właściciela nieruchomości pełnomocnika i osoby przez niego wynajęte. Odwołanie właściciela nieruchomości zostało uwzględnione. Decyzja wójta gminy W. została uchylona, a sprawa przekazana do ponownego rozpatrzenia przez organ pierwszej instancji. Sentencja decyzji SKO jest zgodna z wyraźną tendencją w orzecznictwie kolegiów odwoławczych i sądów administracyjnych w zakresie sankcji z tytułu wycięcia drzew bez zezwolenia. Tendencja ta charakteryzuje się tonizowaniem skutków stosowania przez organy administracji samorządowej przepisu art.88 ust.1 pkt 2 ustawy o z 16.04.2004r. o ochronie przyrody (Dz.U.  nr 92 z 2004r., poz.880). Powołany przepis stanowi, że wójt, burmistrz lub prezydent miasta wymierzają administracyjną karę pieniężną za usunięcie drzew lub krzewów bez wymaganego zezwolenia. Usunięcie drzewa lub krzewu bez zezwolenia należy do tzw. deliktów administracyjnych, co oznacza, że organ ma obowiązek wymierzyć karę, jeśli stwierdzi zaistnienie takiego stanu faktycznego, z jakim ustawa wiąże odpowiedzialność. Decyzja administracyjna w tym zakresie jest zatem decyzją związaną. Doktryna prawa administracyjnego wyróżnia klasyfikację aktów administracyjnych opartą na kryterium stopnia swobody organu administracyjnego w rozstrzyganiu sprawy[1]. Istota tego rozróżnienia polega na odmiennym stopniu związania organu administracyjnego przepisami prawa. Norma prawa administracyjnego wobec określonego w niej stanu faktycznego może z nastąpieniem tego stanu bądź to łączyć konkretnie określony skutek prawny, bądź też, względnie ściśle określając stan faktyczny, może nie tworzyć obowiązku określonego zachowania w stosunku do tego stanu, umożliwiając przez to organowi administracyjnemu zajęcie różnego stanowiska w podobnych stanach faktycznych[2]. Pierwsza sytuacja kreuje tzw. decyzję administracyjną związaną, druga skutkuje tzw. uznaniem administracyjnym. Odrębną kwestią, występującą w obu sytuacjach, jest tzw. swobodna ocena w postępowaniu administracyjnym. Jest to prawnie przyznana organowi administracyjnemu kompetencja do ustalania samego stanu faktycznego. Swoboda oceny dotyczy zatem nie zachowania się organu w stosunku do stwierdzonych faktów, lecz wstępnego ustalenia, z jakimi okolicznościami faktycznymi organ ma do czynienia[3]. SKO, uchylając decyzję I instancji, przyjęło, że organ I instancji nie dopełnił ustawowego obowiązku ustalenia prawdziwego stanu faktycznego i wydal decyzję o dużym stopniu dolegliwości w oparciu o niepewny i sporny stan faktyczny. Organ II instancji wskazał na naruszenie przepisów art. 7 i 8 kodeksu postępowania administracyjnego. Można również wskazać na naruszenia przepisów kpa regulujących postępowanie dowodowe, w szczególności przepisów art.80, art.81, art.84 par.1, art.86 i art.89. Wcześniejsze orzecznictwo administracyjne sformułowało wskazówki w zakresie postępowania dowodowego. W przypadku konieczności uzyskania wiadomości specjalnych opinia sporządzana przez biegłego winna zawierać wyjaśnienie okoliczności podlegających ustaleniu i uzasadnienie przyjętego sposobu rozumowania, podlega ona bowiem ocenie organu odnośnie do prawidłowości jej sporządzenia. Niedopuszczalne jest oparcie się na ustaleniach poczynionych przez pracowników organu administracji wydającego decyzję z powołaniem na ich fachowe kompetencje w określonej dziedzinie, bez możliwości weryfikacji prawidłowości wyciągniętych przez nich wniosków. Stronie, wobec której sankcja w postaci kary pieniężnej jest stosowana, należy zapewnić prawo do obrony i możliwość udowodnienia wskazywanych przez nią okoliczności, mających z punktu widzenia nałożenia kary zasadnicze znaczenie. Strona, która sama nie posiada wiedzy specjalistycznej, ma prawo do żądania weryfikacji ustaleń organu wymagających wiadomości specjalnych przez niezależnego biegłego, a waloru takiej opinii nie będzie miała sporządzona na jej indywidualne zlecenie opinia prywatna[4]. Strona postępowania ma bezwzględne prawo do otrzymania informacji, w jaki sposób została obliczona kara pieniężna, którą jest zobowiązana uiścić. Wyjaśnienia te powinny być jasne, precyzyjne i czytelne dla przeciętnego obywatela. Wyjaśnienia zawarte w uzasadnieniach decyzji wydawanych w przedmiocie kary pieniężnej za wycięcie drzew bez zezwolenia powinny obejmować także sposób ustalenia przez organy wieku drzew. Nie wystarczy ustalić, że drzewa zostały usunięte bez zezwolenia oraz stwierdzić kto jest posiadaczem działki, ponoszącym – zgodnie z treścią art. 84 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody – opłaty za usunięcie drzew lub krzewów. Trzeba jeszcze wykazać, iż pomiędzy działaniem (zaniechaniem) tego posiadacza a wycięciem drzew zachodzi związek przyczynowy. Organy muszą zatem udowodnić, że posiadacz nieruchomości przynajmniej wiedział o usuwaniu drzew z jego nieruchomości i na to działanie się godził. Jeżeli natomiast drzewa usunęła osoba trzecia bez jego wiedzy i w sposób, któremu nie mógł zapobiec, wtedy posiadacz nieruchomości odpowiedzialności z art. 88 ust. 1 pkt 2 ustawy o ochronie przyrody nie ponosi[5]. Teza odnosząca się do związku przyczynowego jest szczególnie istotna w kontekście zobiektywizowanego charakteru odpowiedzialności za delikt administracyjny. Istotne jest również ustalenie ciężaru dowodu po stronie organu, co pozwala stwierdzić istnienie domniemania o braku związku przyczynowego.  Odpowiedzialność obiektywna jest niezależna od winy. Wykładnia przepisu art.88 ust.1 pkt 2 ustawy o ochronie przyrody musi brać pod uwagę tę okoliczność. Odejście od zasady winy zwalnia organ z obowiązku przeprowadzenia dowodu w zakresie winy posiadacza nieruchomości. Konsekwencją uboczną takiego stanu rzeczy jest również bezprzedmiotowość dowodu w zakresie braku bezprawności, który mógłby próbować przeprowadzić posiadacz nieruchomości w celu ekskulpacji. Tym samym okoliczność, że wyciął drzewa w stanie wyższej konieczności (chciał drewno wykorzystać do ogrzania domu w czasie bardzo silnych mrozów) nie ma wpływu na wyłączenie odpowiedzialności za wycięcie drzew bez zezwolenia.  Na organie administracji samorządowej w dalszym ciągu spoczywa ciężar dowodu w zakresie związku przyczynowego. Związek przyczynowy musi zachodzić między działaniem lub zaniechaniem sprawcy a dojściem do skutku zdarzenia, z którym ustawa łączy odpowiedzialność. Jeśli posiadacz nieruchomości wyciął sam drzewo bez stosownego zezwolenia, niewątpliwie zachodzi adekwatny związek przyczynowo-skutkowy. Jeśli nie wyciąłby sam drzew, a więc nie działał sam,  nie mamy do czynienia z zaniechaniem ocenianym w kontekście związku przyczynowego. Ewentualny związek przyczynowy istniałby wówczas, gdyby posiadaczowi nieruchomości można było przypisać zaniechanie wykonania obowiązku na nim ciążącego z mocy ustawy, np. gdyby miał ustawowy obowiązek ochrony drzew rosnących na jego nieruchomości przed działaniami osób trzecich, za które nie ponosi odpowiedzialności (np. złodziejami). Sytuacja, gdy posiadacz nieruchomości nie zleca wykonania wycinki albo nic nie wie o wycince lub nie godzi się na nią, ma inny wymiar w kontekście związku przyczynowego. Nie ma przyczyny jako punktu odniesienia dla skutku, w konsekwencji nie ma związku przyczynowego. Brak związku przyczynowego musi być domniemanie wzruszalnym, w przeciwnym razie przepis art.88 ust.1 pkt 2 ustawy o ochronie przyrody nigdy nie znalazłby zastosowania w przypadku wycinki drzew lub krzewów bez stosowanego zezwolenia.    


[1] J. Starościak: Prawo administracyjne, Warszawa 1977, s.240, B.Adamiak. J.Borkowski: Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz, Warszawa 1996, s.48.

[2] Ibidem, s.241.

[3] Ibidem, s.242.

[4] Wyrok WSA w Poznaniu z  19.02.2009r. (sygn.akt III SA/Po 668/07) LEX nr 489200.

 [5]Wyrok WSA w Warszawie z 31.07.2007 (IV SA/Wa 2281/06) LEX 12468.

Brak rozwiazań alternatywnych-decyzja środowiskowa Wtorek, Wrz 15 2009 

 Glosa do decyzja Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska z dn. 09.06.2009r. (sygn.akt RDOŚ-22-WOD-6670/4-6/08/09/WN w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach na realizację przedsięwzięcia polegającego na budowie zespołu 33 elektrowni wiatrowych w obszarze morskim na wysokości Dębki (Gm. Krokowa) wraz z kablem połączeniowym od obszaru elektrowni wiatrowej do linii brzegowej.

       Odmowna decyzja RDOŚ dotyczyła sprawy, która wywołała znaczny oddźwięk społeczny. Plany budowy zespołu 33 150-metrowych elektrowni wiatrowych w obszarze morskim na wysokości Dębki (Gm. Krokowa) w odległości 5 km od brzegu budziły sprzeciw zarówno mieszkańców, jak i organizacji pozarządowych zajmujących się statutowo ochroną środowiska. W ramach przewidzianej przepisem art.53 ustawy Prawo ochrony środowiska procedury społecznej oceny przedsięwzięcia wpłynęło 917 pism od osób fizycznych i grup osób fizycznych oraz 11 pism od organów administracji, instytucji i organizacji ekologicznych. Pięć organizacji ekologicznych zgłosiło chęć udziału w postępowaniu i po złożeniu uwag i wniosków w przedmiotowej sprawie zostało dopuszczonych do udziału w postępowaniu jako strony.  W uzasadnieniu RDOŚ stwierdza brak formalny wniosku w postaci braku analizy lokalizacji farmy wiatrowej poza obszarem Natura 2000, przy czym nie można nie zauważyć, iż wymóg lokalizacji poza obszarem Natura 2000 nie wynika expressis verbis z treści przepisu. Musi zatem być wyprowadzony za pomocą wykładni wyższego rzędu z zapisu „brak rozwiązań alternatywnych”, zawartego w przepisie art.34 ust.1 ustawy o ochronie przyrody. Należy podnieść, że wykładnia językowa nie prowadzi do takiego wniosku, zatem organ orzekający powinien wskazać, jaka wykładnia znajdzie zastosowanie, a następnie przedstawić proces myślowy w ramach wybranej wykładni. Przebiegu takiej wykładni nie ma w uzasadnieniu decyzji.  Przedmiotowa sprawa wskazuje na chyba niezamierzony przez ekologów skutek szczególnej regulacji prawnej ochrony siedlisk przyrodniczych, a mianowicie wykreowanie dwóch środowisk naturalnych, normalnego i specjalnego. Akceptacja poglądu organu orzekającego, że inwestora obciąża obowiązek wykazania innych możliwości lokalizacyjnych poza obszarem Natura 2000, musiałaby prowadzić do wniosku, że ustawa stwarza możliwość usytuowania takiego samego przedsięwzięcia na obszarze tego drugiego, gorzej chronionego środowiska naturalnego, zamieszkałego np. „tylko” przez ludzi bez obecności specjalnie chronionych gatunków. To z kolei prowadzi do wniosku ogólniejszego, że ochrona środowiska jest przeprowadzana wbrew człowiekowi, którego nie postrzega się jako równouprawnionej części składowej ekosystemu.  Sama ustawa o ochronie przyrody w art.34 ust.1 stwierdza, że na obszarze specjalnej ochrony możliwa jest realizacja przedsięwzięcia, które może mieć negatywny wpływ na siedliska przyrodnicze oraz gatunki roślin i zwierząt, jeśli wykaże się brak rozwiązania alternatywnego. Inwestor elektrowni wiatrowych wskazał dwie inne możliwości usytuowania planowanego przedsięwzięcia, obie jednak na obszarze ochrony ptasiej. Jednocześnie inwestor wykluczył obie możliwości, wskazując na przesłanki faktyczne. W jego przekonaniu takie działanie miało na celu wykazanie, iż brak jest rozwiązań alternatywnych.  Organ odrzucił ten sposób rozumowania. Nasuwają się dwie kwestie w tym kontekście. Pierwsza, to jak przeprowadzić dowód na nieistnienie czegoś, i druga, kto ponosi konsekwencje nieskuteczności dowodu „braku rozwiązań alternatywnych”. Dowód negatywny w sensie logicznym w zasadzie nie powinien istnieć. W sensie prawniczym taki dowód jest możliwy, jeśli mamy do czynienia z dychotomią i definicją legalną jednego członu dychotomii.  Akademickim przykładem podziału dychotomicznego jest podział na rzeczy ruchome i nieruchome, przy czym definicją legalną objęte są tylko nieruchomości. Rzeczami ruchomymi będą zatem te rzeczy, które nie są nieruchomościami, ponieważ nie mają cech określonych w art.46 par.1 kc. Innymi słowy, rzeczą ruchomą są te rzeczy, które nie są nieruchomościami. Dychotomia pozwala zatem z jednej strony łatwo wykazać, czy sporna rzecz jest rzeczą ruchomą, z drugiej zaś ułatwia zadanie ustawodawcy, redukując jego obowiązek w zakresie tworzenia prawa do sformułowania jednej definicji legalnej.  Nie sposób nie zauważyć, że podmiot obciążony dowodem negatywnym, nie wynikającym z dychotomii, jest w zdecydowanie gorszej sytuacji argumentacyjnej niż podmiot korzystający z dychotomii. Parmenides z Elei, grecki filozof z VI-V w.p.n.e.,twierdził, że byt jest i nie może nie być; nie-byt nie jest i nie może w żaden sposób być (cyt.za L.Kołakowski: Ułamki filozofii, Warszawa 2008, s.36). Akceptując twierdzenie filozofa i stosując analogię do podziałów opartych na dychotomii można stwierdzić, że istnienie czegoś jest (jest zatem tym elementem dychotomii, który podlega definiowaniu), natomiast nieistnienie jest wtedy, gdy czegoś nie ma (jest tym drugim elementem dychotomii, który jest definiowany przez to, że nie mieści się w zbiorze desygnatów elementu zdefiniowanego). Nie-byt może istnieć tylko w dychotomii ze zdefiniowanym bytem. Czy zatem przepis art.34 ust.1 zawiera dychotomię? Semantycznie rzecz ujmując tak, skora stwarza dwie możliwości: jedna w postaci braku rozwiązań alternatywnych i druga w postaci istnienia rozwiązań alternatywnych. Jednak ani jedna, ani druga możliwość nie została zdefiniowana. Jaka zatem powinna być treść dowodu na istnienie „braku rozwiązań alternatywnych”? Obciążony dowodem w tym zakresie jest w szczególnie zawiłej sytuacji faktycznej. Chce przeprowadzić inwestycję w określonym miejscu, które spełnia wszystkie pożądane z jego punktu widzenia wymagania, jednak miejsce to znajduje się na obszarze specjalnie chronionym. Zobowiązany jest zatem do wykazania, obok wymogu „nadrzędnego interesu publicznego”, istnienia „braku rozwiązań alternatywnych”. Jeśli taka koncepcja  dowodu ma mieć choć trochę wspólnego z logiką formalną i zdrowym rozsądkiem, to należałoby przyjąć, że dowód taki powinien obejmować wskazanie jednego (zakładając, że ustawodawca rozumie pojęcie alternatywy w jego logicznym znaczeniu), innego  miejsca, poza obszarem specjalnej ochrony, a następnie skrytykowanie tego pomysłu z wykazaniem nieprzydatności miejsca opcyjnego. Rozumując ad absurdum można wskazać, że najprostszą drogą jest wskazanie takiego miejsca poza obszarem Natura 2000, które absolutnie i obiektywnie nie nadaje się na planowane przedsięwzięcie, np. zaplanowanie elektrowni wiatrowej na środku pasa startowego lotniska.  Obszary lądowo-morskie są objęte regulacją ustawy z dnia 6.07.2001r. o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju (Dz.U. nr 97 z 2001r., poz.1051). Wody polskich obszarów morskich wraz z pasem nadbrzeżnym i ich zasobami naturalnymi, a także zasobami naturalnymi dna i wnętrza ziemi znajdującymi się w granicach obszarów morskich oraz zasoby przyrodnicze parków narodowych stanowią strategiczne zasoby naturalne kraju i jako takie zostały wyłączone z przekształceń własnościowych, pozostając własnością Skarbu Państwa. Inwestor planujący inwestycje na takim obszarze jest zatem uzależniony od woli uprawnionego, nie mogąc być  właścicielem nieruchomości, na której ma być wzniesiona planowana inwestycja. W odniesieniu do takiej sytuacji można się doszukiwać sensu w żądaniu przestawienia rozwiązania alternatywnego, aczkolwiek zaskakującym jest oczekiwanie od rozsądnego inwestora, że ma ustawowy obowiązek wskazania innego obszaru do inwestycji, a następnie wykluczenia go jako nieprzydatnego.  Zupełnie inna jest natomiast sytuacja właściciela nieruchomości usytuowanej na obszarze Natura 2000, który planuje inwestycję na własnej nieruchomości. Już nakaz wykazania nadrzędnego interesu publicznego stawia pod znakiem zapytania możliwość uzyskania pozytywnej decyzji środowiskowej. Nawet jeśli charakter planowanej inwestycji pozwoli na przeprowadzenie udanego dowodu na okoliczność „nadrzędnego interesu publicznego”, to wymóg wskazania braku rozwiązań alternatywnych ociera się już o brak zdrowego rozsądku.  RDOŚ uznał, że możliwość realizacji przedsięwzięcia na obszarze Natura 2000 wymaga rozpatrzenia lokalizacji alternatywnej poza systemem Natura 2000. Uznał również, że w tej sprawie nie można stwierdzić braku rozwiązań alternatywnych dla przedsięwzięcia poza obszarem Natura 2000. W praktyce takie stanowisko, prawidłowo wyprowadzone z konstrukcji dowodu negatywnego (niestety jest to przykład prawidłowego wniosku z fałszywych przesłanek), przekreśla wszelkie możliwości przeprowadzenia inwestycji na obszarze Natura 2000 z tego powodu, że nie ma sposobu przeprowadzenia skutecznego dowodu na istnienie „braku rozwiązań alternatywnych”. Jest to niewątpliwie rozwiązanie proekologiczne. Skłania jednak do wniosku, że sformułowany w przepisie art.33 ust.1 ustawy o ochronie przyrody zakaz „podejmowania działań mogących w istotny sposób pogorszyć stan siedlisk przyrodniczych” jest w istocie zakazem bezwzględnym, a wyjątek, który miałby wynikać z przepisu art.34 ust.1 ustawy o ochronie przyrody, jest z gruntu iluzoryczny.  Równie „proekologiczny” jest inny wymóg z art.34 ust.1, a mianowicie wymóg wykazania „nadrzędnego interesu publicznego”. W tym wypadku ekologia dotyka przede wszystkim osoby fizyczne, które są właścicielami nieruchomości na obszarach Natura 2000. W ich przypadku możliwość wykazania, że budowa np. siedliska na nieruchomości objętej systemem Natura 2000 stanowi realizację nadrzędnego interesu publicznego, jest nierealna.  Druga kwestia, a mianowicie kto jest obciążony dowodem w zakresie „braku rozwiązań alternatywnych”, w świetle glosowanej decyzji RDOŚ nie wymaga dłuższego wywodu. Ciężarem dowodu obciążony jest inicjator przedsięwzięcia, składający wniosek o wydanie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych. Jego sytuacja dowodowa w świetle obowiązujących przepisów jest tego rodzaju, że w praktyce niemożliwym jest przeprowadzenie dowodu na istnienie przesłanek formalnych umożliwiających uzyskanie pozytywnej decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych. RDOŚ w swojej decyzji odniósł się również do trzeciej przesłanki, określonej w przepisie art. 33 ust.1 ustawy o ochronie przyrody jako zakaz podejmowania działań mogących w istotny sposób pogorszyć stan siedlisk przyrodniczych oraz siedlisk roślin i zwierząt, a także w istotny sposób wpłynąć negatywnie na gatunki, dla których ochrony wyznaczony został obszar Natura 2000. Działania takie mogą być podejmowane tylko wtedy, gdy przemawiają za tym względy nadrzędnego interesu publicznego i brak rozwiązań alternatywnych. Organ sformułował na potrzeby rozstrzygnięcia zasadę przezorności, wywodząc ją z szeregu unijnych aktów prawnych. W rozumieniu RDOŚ zasada przezorności w swojej treści zawiera nakaz o następującej treści: jeżeli w trakcie przedmiotowej oceny stwierdzony zostanie brak pewności co do określonych skutków, należy przyjąć, że one nastąpią (s.10 uzasadnienia decyzji). Organ w uzasadnieniu powołał fragment pisma skierowanego w ramach konsultacji społecznych, o następującej treści (cytat in extenso, s.6 uzasadnienia decyzji): „Póki istnieje brak wiedzy o występowaniu morświna w rejonie planowanej lokalizacji inwestycji, nie sposób przychylić się do stwierdzenia, że nie będzie ona wpływać na te ściśle chronione i niezwykle zagrożone bałtyckie zwierzęta”.  Dodatkowo organ formułuje zasadę in dubio pro natura. Tak określone zasady i ich praktyczna egzemplifikacja w odniesieniu do morświnów budzą sprzeciw. Na płaszczyźnie  procesowej prowadzą one do takiego oto rezultatu, że nawet brak gatunku zagrożonego na obszarze przyszłej inwestycji nie stanowi o braku zagrożenia. Innymi słowy, nie ma znaczenia, czy gatunek zagrożony jest na tym obszarze, czy nie, bowiem organ zawsze może przyjąć istnienie zagrożenia ze skutkiem procesowym w postaci odmowy wydania decyzji środowiskowej. Brak czegoś zwalnia z intelektualnego obowiązku rozważania wpływu czegoś innego na ten brak. Dwie przeciwstawne sytuacje powinny dać przeciwstawne skutki i w tym sensie w postępowaniu administracyjnym brak zagrożenia powinien być  oceniany inaczej niż istnienie zagrożenia. W przeciwnym razie strona postępowania nie ma możliwości faktycznych kształtowania swojej pozycji procesowej. I w takiej sytuacji znalazł się inwestor planujący przedsięwzięcie, skądinąd uznawane za proekologiczne.

Wypowiedzenie zlecenia Czwartek, Sier 27 2009 

Glosa do wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 8.10.2009r., akt XGa 106/08 (niepublikowany)

 Teza: Brak środków wynikających z odmowy zapłaty wynagrodzenia za okres wypowiedzenia jest uszczerbkiem, jednakże środkiem do jego usunięcia nie jest obowiązek naprawienia szkody, ale roszczenie o wykonanie zobowiązania zapłaty wynagrodzenia.

 Glosowany wyrok rozstrzygał spór co do skutków wypowiedzenia umowy o świadczenie obsługi prawnej przez kancelarie prawniczą na rzecz podmiotu gospodarczego. Przedmiotowa umowa przewidywała, iż umowa może być rozwiązana przez zgodne oświadczenie woli, wypowiedzenie przez każdą ze stron z sześciomiesięcznym okresem wypowiedzenia ze skutkiem na koniec miesiąca oraz że od umowy może odstąpić każda strona ze skutkiem natychmiastowym za zapłatą odstępnego w wysokości dwunastokrotnego wynagrodzenia obowiązującego w dacie doręczenia pisma o odstąpieniu (powód dochodził tej kwoty w odrębnym postępowaniu). Każdej ze stron przysługiwało również prawo do kwoty stanowiącej równowartość trzykrotnego wynagrodzenia, płatnej przez stronę wypowiadającą po upływie wypowiedzenia. Pozwany podmiot gospodarczy wypowiedział umowę z zachowaniem sześciomiesięcznego okresu wypowiedzenia. Następnie ponownie złożył oświadczenie, wypowiadające przedmiotową umowę ze skutkiem natychmiastowym. W okresie po drugim wypowiedzeniu podmiot gospodarczy nie zlecał kancelarii wykonywania prac związanych z obsługą prawną. Powód wezwał pozwanego do zapłaty kwoty 48.000,- zł  wynagrodzenia za okres czterech miesięcy pozostałych do zakończenia okresu wypowiedzenia oraz 36.000,- zł należnych zgodnie z umową po upływie wypowiedzenia od strony wypowiadającej. Wobec odmowy zapłaty powód wystąpił z powództwem o zapłatę obu kwot. Sąd rejonowy oddalił powództwo w części dotyczącej zapłaty kwoty 48.000,- zł, natomiast zasądził od pozwanego kwotę 36.000,- zł. Od tego wyroku apelacje wniosły obie strony. Sąd okręgowy oddalił obie apelacje, w konsekwencji pozbawiając strony możliwości wniesienia skargi kasacyjnej (wartość przedmiotu zaskarżenia byłaby mniejsza niż minimum kasacyjne 75.000,- zł). Nie budzi wątpliwości fakt, iż przedmiotową umowę zależało zakwalifikować do umów o świadczenie usług, do których z mocy przepisu art.750 kc stosuje się przepisy o zleceniu. Prima facie sprawa wydaje się prosta. Należałoby rozstrzygnąć czy postanowienia umowy dotyczące wypowiedzenia są ważne z świetle przepisu art.746 kc. Charakter prawny powołanego przepisu może budzić pewne wątpliwości. Obecnie ustalony pogląd w doktrynie jak i w orzecznictwie jest taki, że tylko przepis art.746 par.3 uznaje się za ius cogens, w pozostałej części tj.par.1 i 2 są przepisami względnie obowiązującymi. Rozstrzygające znaczenia ma w tej kwestii stanowisku SN, wyrażone w wyroku z dnia 28.09.2004r. (sygn.akt IV CK 640/03 publ. w OSNC nr 9 z 2005r., poz.157). SN stwierdził, że „wynikająca z art.746 kc norma pozwalająca wypowiedzieć zlecenie każdej ze stron w każdym czasie ma charakter względnie obowiązujący”. W konsekwencji, zadaniem SN, w umowie zlecenia można wyłączyć tę możliwość w odniesieniu do jednej lub obu stron. Istnieje zatem swoboda stron w ustalaniu kwestii zakończenia bytu prawnego umowy zlecenia. Strony natomiast nie mogą wyłączyć umownie uprawnienia do wypowiedzenia z ważnych powodów. Wobec brzmienia art.746 par.3 kc, zgodnie z którym nie można się zrzec z góry uprawnienia do wypowiedzenia zlecenia z ważnych powodów, byłaby nieważna tylko taka klauzula, która wyłączałaby wobec którejkolwiek ze stron możliwość wypowiedzenia z ważnych powodów,  zgodnie z art.58 par.1 w związku z art.746 par.3 kc. Analogiczny pogląd wyraził również SN w innym wyroku z dnia 11.09.2002r. (sygn.akt V CKN 1152/00, niepubl.) uznając, że strony umowy zlecenia mogą w umowie określić terminy i sposoby wypowiedzenia i przez to „zrzec się możności wypowiedzenia umowy w każdym czasie”. W kolejnym wyroku z 20.04.2004r. (sygn.akt V CK 433/2003, niepubl.) SN stwierdził, że w umowie o świadczenie usług, do której zastosowanie mają przepisy o wypowiedzeniu zlecenia, dopuszczalne jest określenie przez strony jej wypowiedzenia także z ważnych powodów. Zatem zapis umowy ustalający sześciomiesięczny okres wypowiedzenia jest ważny. Należy uznać, iż wypowiedzenie „ze skutkiem natychmiastowym” w okolicznościach sprawy objętej glosowanym wyrokiem nie znajduje podstawy ani w umowie, ani w przepisie. Jeśli strony ustaliły okres wypowiedzenia, po upływie którego umowa przestaje obowiązywać, to wypowiedzenie przez pozwanego ze skutkiem natychmiastowym ma tylko ten skutek, że rozpoczyna bieg okresu wypowiedzenia, a nie, że kończy, z datą doręczenia stronie oświadczenia o wypowiedzeniu, byt prawny umowy. Istnieje zatem uzasadniony powód do przyjęcia, że nie można w każdym przypadku utożsamiać wypowiedzenia jako czynności prawnej jednostronnej  ze skutkiem w postaci natychmiastowego zakończenia bytu prawnego umowy zlecenia. Zapis ustawowy w przepisie art.746 par.1 zd.1 kc jest tak sformułowany, że zasadnym jest przyjęcie wypowiedzenia i jednoczesnego skutku w postaci zakończenia bytu prawnego zlecenia, jeśli brak jest zapisu w umowie o terminie wypowiedzenia.. Dodatkowym argumentem za takim rozumieniem treści przepisu jest zdanie II, zgodnie z którym dający zlecenie powinien zwrócić przyjmującemu zlecenie wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zlecenia. Przepis w tej treści stanowi zatem ustawą podstawę roszczenia o zwrot wydatków zleceniobiorcy, co jest o tyle konieczne, że podstawa umowna przestała istnieć w chwilą wypowiedzenia pozbawiając zleceniobiorcę podstawy do żądania świadczeń zgodnie z umową. Można sobie wyobrazić sytuację, gdy wypowiadający ustali  w wypowiedzeniu termin zakończenia wypowiedzenia i wówczas ten termin będzie terminem zakończenia bytu prawnego zlecenia. Wówczas zleceniobiorcy przysługują świadczenia ustalone w umowie oraz, dodatkowo, żądanie zwrotu wydatków. Verba legis z art.746 par.1 zd.1 kc „w każdym czasie” oznacza również czas określony przez same strony. Jeśli zatem strony w umowie nie ustaliły trybu zakończenia bytu prawnego zlecenia, znajdą zastosowanie przepisy art.746 par.1 i par.2 kc. Ale tylko wtedy. Jeśli w umowie są takie postanowienia, art.746 kc przestaje regulować kwestie zakończenia umowy zlecenia (z wyłączeniem wypowiedzenia z ważnych powodów). Wykładnia obejmować będzie w takiej sytuacji zapisy umowy z zastosowaniem dyrektywy z przepisu art.65 par.2 kc, zgodnie z którą w umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu. Zastosowanie znajdą również przepisy o wadach oświadczenia woli. Dyspozytywny charakter przepisu art.746 par.1 odnosi się również do kwestii ustalania konsekwencji finansowych wypowiedzenia umowy zlecenia: strony mogą inaczej określić świadczenia przysługujące zleceniobiorcy w czasie od wypowiedzenia umowy do zakończenia jej bytu prawnego. Z treści glosowanego wyroku wynika, że sądowi znane są te ustalenia, co więcej, podziela je. Jednak wobec zarzutów apelacji naruszenia prawa materialnego w postaci art.471 kc, sąd odwoławczy był związany treścią zarzutu, aczkolwiek nie bezwzględnie, jak to ma miejsce w przypadku zarzutów naruszenia prawa procesowego. Odnosząc się do tego zarzutu sąd stwierdził, że powód nie wykazał przesłanek odpowiedzialności kontraktowej. Zdaniem sądu, przepis art.471 kc znajduje zastosowanie w sytuacji, kiedy w wyniku niewykonania (lub nienależytego wykonania) zobowiązania powstaje szkoda. Innymi słowy „musi zaistnieć brak realizacji obligacji wynikającej z umowy, która jest przyczyną uszczerbku w majątku kontrahenta”. Zdaniem Sądu Okręgowego, brak środków wynikających z zapłaty jest uszczerbkiem, jednakże środkiem do jego usunięcia nie jest obowiązek naprawienia szkody, ale roszczenie o wykonanie zobowiązania zapłaty wynagrodzenia. Z tego względu sąd oddalił apelację powoda. Sąd oddalił również apelację pozwanego, uznając, iż postanowienie umowy w przedmiocie dodatkowego świadczenia w wysokości trzykrotnego wynagrodzenia w przypadku wypowiedzenia umowy jest wystarczającą podstawą do zapłaty. Jedynym warunkiem dla wypłaty takiego świadczenia jest samo wypowiedzenie.  Z treści uzasadnienia Sądu Okręgowego można wnioskować, że strona powodowa w tym procesie działała niespójnie i niekonsekwentnie. Jednak nie sposób nie zauważyć elementów stanu faktycznego, które wymagały działań apriorycznych, opartych na prawidłowym założeniu, że ocena sądu może różnić się od oceny powoda, co stworzy nową sytuację procesową. Pozwana spółka przesłała powodowi dwa wypowiedzenia, z których żadne nie zawierało żadnych, a więc również ważnych, powodów wypowiedzenia zlecenia. Można przypuszczać, że powód wystąpił z żądaniem zapłaty odstępnego w wysokości dwunastokrotnego wynagrodzenia obowiązującego w dacie doręczenia pisma o odstąpieniu, do czego uprawniał zapis umowny wobec drugiego wypowiedzenia umowy ze skutkiem natychmiastowym. Można również przypuszczać, że skoro powód wystąpił ponownie z powództwem, to jego żądanie zapłaty 12- krotnego wynagrodzenia zostało oddalone. Powodowi pozostało zatem dochodzenie zapłaty wynagrodzenia za sześciomiesięczny okres wypowiedzenia, przy czym wymogi postępowania w sprawach gospodarczych nakazywały umieszczenie w pozwie wszystkich możliwych sytuacji, również tych, co do których inicjatywa należała do pozwanego. Powód musiał zatem przewidzieć, że pozwany podniesie zarzut istnienia ważnych powodów, tym bardziej, że w piśmie wypowiadającym ze skutkiem natychmiastowym pozwany sformułował zarzut zaniechania złożenia przez radców prawnych i adwokatów oświadczenia o nieudzielaniu przez nich pomocy prawnej podmiotom prowadzącym działalność konkurencyjną wobec pozwanej. W przypadku uznania tego argumentu jako ważnego powodu, powód nie mógłby występować o odszkodowanie z art.746 par.1 kc. Z kolei odmowa świadczenia za okres wypowiedzenia stanowiła prima facie naruszenie warunków umowy, zatem uzasadniony wydawał się zarzut niewykonania zobowiązania umownego, skutkujący odpowiedzialnością kontraktową z art. 471 kc. Powód przedstawiał różne możliwości, oparte na różnej argumentacji, słusznie zakładając, że zadaniem sądu jest ich ocena. Dlaczego jednak sądy obu instancji wybrały jedną konstrukcję, niekorzystną dla powoda, nie podzielając jego argumentacji co do istnienia szkody i jej wartości oraz istnienia związku przyczynowego, z uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego nie wynika.

Własność budynków, w których znajdują się urządzenia przesyłowe Sobota, Maj 30 2009 

Problem polega na rozstrzygnięciu, kto jest właścicielem budynku, w którym usytuowane jest urządzenie przesyłowe (np. stacja redukcyjna, pompownia lub trafo). Zgodnie z zasadą superfiecies solo cedit, wyrażoną w treści przepisów art.48 i 191 kc, wszystko co jest trwale połączone z gruntem dzieli los prawny gruntu, innymi słowy staje się własnością właściciela gruntu. Z zasady tej wyłączone są, na mocy przepisu art.49 kc, urządzenia służące do doprowadzania lub odprowadzania wody, pary, gazu, prądu elektrycznego oraz inne urządzenia podobne, jeżeli wchodzą w skład przedsiębiorstwa lub zakładu. Obecne orzecznictwo uznaje, iż budynek stacji nie jest częścią składową gruntu, wyłączając tym samym stosowanie zasady superficies solo cedit. W takiej sytuacji jedyną możliwością jest uznanie takich budynków za część przedsiębiorstwa energetycznego w rozumieniu przepisu art.49 kc. Stanowisko takie wyraża również Sąd Najwyższy, którego zdaniem, zarówno budynek jak i znajdujące się wewnątrz instalacje energetyczne są częściami składowymi całości w postaci rzeczy złożonej i taka całość dopiero wyczerpuje treść pojęcia „urządzenie” zastosowane w art.49 kc.  Zgodność art.49 kc z Konstytucją została zakwestionowana w skardze do Trybunału Konstytucyjnego właściciela nieruchomości, na której stał budynek stacji trafo, wybudowany przez zakład energetyczny. W związku z wyrokami sądów powszechnych i Sądu Najwyższego, nie uznających we wszystkich instancjach oraz w instancji kasacyjnej zasadności twierdzeń właściciela opartych na zasadzie superficies solo cedit, wystąpiła on o uznanie przepisu art.49 kc za niekonstytucyjny. Jego zdaniem, ustawodawca tworząc regulację ingerującą w podstawowe prawo jakim jest prawo własności, winien posłużyć się pojęciami jednoznacznymi, nie budzącymi wątpliwości. Tymczasem w zaskarżonym przepisie brak jest nie tylko definicji „urządzenia”, ale także nie określono w sposób precyzyjny i konkretny kiedy urządzenia te wchodzą w skład przedsiębiorstwa czy zakładu. Prawo, zgodnie z Konstytucją, powinno być jasne, nie może powodować niepewności adresatów co do ich praw. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 7.11.2006r. (sygn.akt 42/05, nie publikowany) orzekł, że art.49 kc jest zgodny z art. 2, art.21, art.31 ust.3 oraz art.64 ust.1 i 3 Konstytucji. Według oceny Trybunału, kwestionowany przepis kc stanowi, że urządzenia służące do doprowadzania lub odprowadzania wody, pary, gazu, prądu elektrycznego oraz inne urządzenia podobne są odrębnym od gruntu przedmiotem prawa własności.  Nie rozstrzyga natomiast, kto jest ich właścicielem. Nie stanowi również samoistnej podstawy prawnej do przejęcia urządzeń na własność właściciela przedsiębiorstwa przez ich połączenie z siecią należącą do tego przedsiębiorstwa. Przy takiej interpretacji, przepis ten nie ingeruje w prawo własności, a jedynie wyodrębnia dwa różne podmioty własności. Trybunał uznał również, że nazwa urządzenia jest dostatecznie ostra dla celów prawa cywilnego i pozwala z wystarczającą precyzją ustalić treść norm prawnych. W praktyce nie jest możliwe posługiwanie się w tekstach ustaw nazwami całkowicie ostrymi, a pewien rozsądny poziom nieostrości pozwala zapewnić niezbędną elastyczność w procesie stosowania prawa.  Należy uznać, iż budynki stacji np. redukcyjnych czy pompowni są własnością przedsiębiorstwa przesyłowego, jeśli znajdują się w nich urządzenia przesyłowe, określone w art.49 kc., również w przypadku, gdy usytuowane są na cudzym gruncie. Powoduje to konsekwencje podatkowe w zakresie podatku od nieruchomości. Budynek stacji staje się częścią składową urządzenia, zatem podatek od nieruchomości naliczany będzie od wartości urządzenia powiększoną o wartość budynku.  Konsekwencje prawnorzeczowe dotyczą tylko budynków wykorzystywanych wyłącznie jako miejsce usytuowania urządzenia przesyłowego (w przeciwnym razie przedsiębiorstwa przesyłowe stałyby się właścicielami np. budynków mieszkalnych, w których znajdują się urządzenia przesyłowe).

Wyrok WSA I SA/Wa 223/04- decyzja starosty z art.124 ustawy o gosp.nieruchomościami Piątek, Maj 29 2009 

     Komentowany wyrok odnosi się do kwestii proceduralnej o dużym jednak znaczeniu materialnoprawnym. Przede wszystkim decyzja starosty musi być wydana przed rozpoczęciem prac, w przeciwnym razie wydanie decyzji jest niedopuszczalne (wyrok NSA w Warszawie ZNSA 2007/2/133). Wydanie decyzji starosty obarczone jest wymogami formalnymi, które stanowią gwarancje procesowe dla właściciela nieruchomości. Właściciel nieruchomości jest, tak jak przedsiębiorstwo przesyłowe występujące do starosty z wnioskiem o ograniczenie  prawa własności, stroną w postępowaniu. Oprócz praw strony z kpa, przysługuje mu również prawo do obowiązkowych po stronie przedsiębiorstwa przesyłowego rokowań o uzyskanie zgody na wykonanie prac, co może przybrać postać umowy. Rokowania należy rozumieć w sensie cywilistycznym, co z kolei, zgodnie z treścią przepisu art.72 § 2 kc, zakłada aktywności każdej ze stron. Zawarcie umowy w drodze rokowań zastępuje decyzję starosty. Z kolei przedsiębiorstwo przesyłowe jest obciążone obowiązkiem przeprowadzenia samych rokowań bez obowiązku uzyskiwania określonego wyniku. Ciąży na nim również dowód na okoliczność przeprowadzenia takich rokowań w postaci dokumentacji dołączanej do wniosku o ograniczenie prawa własności. Braki w tym zakresie, uniemożliwiające dokonanie przez organ analizy jak najmniejszej uciążliwości dla właściciela nieruchomości, stanowią naruszenie przepisów kpa skutkujące uchyleniem decyzji pierwszej instancji.

Wyrok SN z 09.01.2004r. IV CK 330/02 Środa, Maj 27 2009 

Sąd Najwyższy rozstrzygnął w swoim wyroku zagadnienia, związane z korzystaniem z nieruchomości cudzej przez przedsiębiorstwo przesyłowe, z wyraźną preferencja dla ochrony prawa własności kosztem przedsiębiorstwa infrastrukturalnego. Jest to zgodne z zarysowującym się począwszy od roku 2000 kierunkiem orzecznictwa Sądu Najwyższego w sporach właścicieli nieruchomości z przedsiębiorstwami, korzystającymi z infrastruktury przesyłowej usytuowanej na cudzych nieruchomościach. SN uznał, iż właścicielowi gruntu przysługuje roszczenie o usunięcie lub przesunięcie urządzeń przesyłowych usytuowanych zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego, jeśli uniemożliwiają one zabudowę lub znacznie ograniczają zamierzenia inwestycyjne właściciela, a przedsiębiorca przesyłowy powołuje się tylko na zasady współżycia społecznego jako uzasadnienie dla dalszego, niezmienionego korzystania z gruntu bez uprawnienia do ingerowania w cudzą nieruchomość (wyrok SN z dnia 6.01.2005r., sygn.akt III CK 129/04, publikowany w: Prokuratura i Prawo 2005/7-8/52). W przypadku, gdy linia energetyczna przechodzi nad nieruchomością bez fizycznej styczności z gruntem ale ograniczając sposób korzystania z gruntu i zmniejszając jego wartość, właściciel nieruchomości może żądać od przedsiębiorstwa przesyłowego wykupienia gruntu na podstawie przepisu art.231 par.2 kc  (wyrok SN z 16.07.2004r.,  sygn.akt I CK 26/04 publikowany w: Monitor Prawny 2004/16/726) i uprawnienie to przysługuje również wtedy, gdy linia lub inne urządzenie przesyłowe znajdowały się na lub nad nieruchomością w momencie jej kupna, nowy właściciel wiedział o tym i  miało to wpływ na ustalenie niższej ceny (uchwała SN z dnia 28.02.2002r., sygn.akt III CZP 1/02, publikowany w: OSNC 2003/1/4). Jeśli właściciel nie wyraził zgody na usytuowanie urządzeń przesyłowych na jego nieruchomości, może żądać ich usunięcia, nawet jeśli przedsiębiorstwo przesyłowe legitymuje się pozwoleniem na budowę urządzenia przesyłowego, a usytuowanie na cudzej  nieruchomości jest zgodne z planem zagospodarowania przestrzennego (wyrok SN z dnia 9.08.2005r., sygn.akt IV CK 82/05, powołany wyżej). SN nie brał, jak dotąd, pod uwagę okoliczności, iż obowiązek władzy publicznej wobec obywateli polegający zaspokajaniu zbiorowych potrzeb energetycznych przeniesiony został na podmioty prawa prywatnego, przedsiębiorstwa infrastrukturalne. Mogą one z tego tytułu mogą czerpać korzyści, ale są również zobowiązane do ponoszenia kosztów w imię interesu publicznego poprzez rozbudowę i konserwację sieci przesyłowych. Prawo energetyczne umożliwia odstąpienie od obowiązku budowy przyłączy tylko w przypadku kumulatywnego braku warunków technicznych i ekonomicznych dla takiej inwestycji. Jednocześnie przedsiębiorstwa przesyłowe, budujące lub eksploatujące infrastrukturę przesyłową, są obciążone skutkami zasady dostępu osób trzecich (TPA), zobowiązującej do udostępniania przez operatorów sieciowych własnych sieci przesyłowych innym podmiotom wyrażającym zamiar ich wykorzystania. Mamy zatem do czynienia interesem publicznym, który również zasługuje na ochronę w przypadku kolizji z prawem własności.  Komentowany wyrok w części dotyczącej stosowania przepisu art.124 par.5 ustawy o gospodarce nieruchomościami stwierdza, że dyspozycja normy z powołanego przepisu zawiera uprawnienie a nie obowiązek po stronie właściciela nieruchomości. Wynika to z zapisu, iż właściciel nieruchomości może żądać, aby starosta, wykonujący zadanie z zakresu administracji rządowej lub przedsiębiorstwo przesyłowe występujące z wnioskiem o ograniczenie korzystania z nieruchomości przez właściciela nabyli w drodze umowy własność lub użytkowanie wieczyste. Z kolei brak decyzji starosty ograniczającej sposób korzystanie z nieruchomości przez właściciela, przewidzianej w przepisie art.124 ust.1 ustawy o gospodarce   nieruchomościami, ma ten skutek, iż właścicielowi przysługują wobec przedsiębiorstwa, do którego należą urządzenia przesyłowe, roszczenia oparte na przepisach kodeksu cywilnego. Właścicielowi przysługuje również uprawnienie do wyboru podstawy  swoich roszczeń cywilnoprawnych. Z wcześniejszego orzecznictwa Sądu Najwyższego można wyprowadzić tezę- potwierdzoną również komentowanym wyrokiem-, iż relacje prawne właściciela gruntu i właściciela urządzeń przesyłowych powinny opierać się na instytucjach cywilnoprawnych z pierwszeństwem przed instytucjami administracyjnoprawnymi. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 17.01.2003r. (sygn.akt III  CZP 79/02, publikowany w OSNC 2003/11/142) jako jeden ze sposobów na uregulowanie stosunków miedzy właścicielem nieruchomości a przedsiębiorstwem przesyłowym wskazał służebność gruntową za wynagrodzeniem, dopuszczając ustanowienie służebności dostępu do słupa energetycznego lub innego urządzenia przesyłowego, jeśli nieruchomość władnąca wchodzi w skład przedsiębiorstwa energetycznego. Jednocześnie posiadanie przez przedsiębiorstwo przesyłowe pozwolenia na budowę czy zgodność z planem zagospodarowania przestrzennego (wyrok SN z dnia 9.08.2005r., sygn.akt IV CK 82/05, niepublikowany), nie konstytuuje „uprawnienia” do korzystania z gruntu, wyłączającego obowiązek stworzenia węzła cywilnoprawnego z zachowaniem relacji koordynacyjnych między podmiotami. W części dotyczącej stosowania przepisu art.art.224 par.2, 225 i 230 SN wyraził ugruntowany w doktrynie i orzecznictwie pogląd o samoistnym charakterze roszczeń o wynagrodzenie za korzystanie z rzeczy w przypadku złej wiary posiadacza samoistnego i zależnego. Ustalony przez SN stan faktyczny obejmował zarówno złą wiarę przedsiębiorstwa przesyłowego, korzystającego bez tytułu prawnego z nieruchomości powodowego właściciela jak i jego decyzję w przedmiocie tylko dochodzenia wynagrodzenia, bez żądania zwrotu rzeczy, tym samy zadanie pozwu było w pełni uzasadnione. Z kolei kwestia ustanowienia służebności gruntowej lub jej posiadania została rozstrzygnięta również zgodnie z linią orzecznictwa SN i poglądami doktryny, że możliwe jest obciążenie nieruchomości na rzecz przedsiębiorstwa, którego własnością pozostają przechodzące przez tę nieruchomość urządzenia przesyłowe, służebnością. Nie jest koniecznym warunek sąsiedztwa nieruchomości władnącej i obciążonej z jednej strony, zaś z drugiej strony, poprzez zastosowanie wykładni rozszerzającej, przyjmuje się, że zwiększenie użyteczności nieruchomości władnącej następuje poprzez zwiększenie wartości przedsiębiorstwa przesyłowego. Przedsiębiorstwa przesyłowe mogą zatem występować o ustanowienie nieruchomości gruntowej, nawet oddalonej od nieruchomości władnącej będącej własnością przedsiębiorstwa, w związku usytuowaniem urządzeń przesyłowych na cudzym gruncie z zachowaniem wymogu relacji koordynacyjnych, właściwego dla metody cywilnoprawnej (przede wszystkim zgoda właściciela nieruchomości obciążonej).

Adhezja – informacja dodatkowa Wtorek, Kwi 28 2009 

W związku ze zmianą ustawy o portach i przystaniach morskich, glosowany wcześniej wyrok ma znaczenie historyczne w części dotyczącej opłaty ładunkowej.  Zachował aktualność w części dotyczącej adhezji, przy czym nie spotkałem sie z innymi wyrokami opierającymi się na argumentacji Sądu Apelacyjnego w Gdańsku w tej sprawie.

Adhezja Wtorek, Kwi 28 2009 

Glosa do wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 21.03.2001r., I ACa 1295/00 (niepublikowany) 

Teza: Ustanowiona na podstawie art.8 ustawy o portach i przystaniach morskich przez podmiot zarządzający opłata portowa jest przesłanką powstania w trybie adhezji stosunku zobowiązaniowego, stanowiącego o powstaniu obowiązku świadczenia po stronie każdego podmiotu wskazanego przez podmiot zarządzający. 

Gdyby pogląd prawny sformułowany w tezie glosowanego wyroku odnosił się podmiotowo do tzw. żeglugowych użytkowników portów (np. armatorów statków morskich), glosa, o ile w ogóle byłaby potrzebna, mogłaby mieć tylko charakter akceptacyjny. Możliwość obciążania opłatami portowymi statku i dorozumiany tryb ich przyjmowania są powszechnie akceptowane w doktrynie prawa morskiego i mają za sobą długą praktykę stosowania. Jednak z treści uzasadnienia glosowanego wyroku  wynika, że uprawnienie takie przysługuje podmiotowi zarządzającemu wobec dowolnie wybranego podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą na terenie portu morskiego o podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej. Sąd Apelacyjny taką treść uprawnienia wywodzi zarówno z zapisu art.8 ustawy z dnia 20.12.1996r. o portach i przystaniach morskich (Dz.U. nr 9 z 1997r., poz.44), jak i z faktu, iż ustawa nie zawiera jakichkolwiek szczegółowych regulacji, w tym zwłaszcza ograniczeń kompetencji. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, obie te okoliczności uprawniają podmiot zarządzający do określania opłaty portowej, jej rodzaju i wysokości stawek, adresatów nałożonego obowiązku oraz sposobu i trybu poboru. Taki pogląd Sądu Apelacyjnego, uzupełniony poglądem o adhezyjnym trybie powstania obowiązku świadczenia z tytułu opłat portowych, wymaga krytycznego komentarza. Zupełnie niespotykany w polskim prawie poza ustawą o portach i przystaniach morskich zakres swobody decyzyjnej, przyznany podmiotowi prawa prywatnego, jakim jest spółka akcyjna zarządzająca portami o podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej, sformułowany został w sposób tak lakoniczny, iż jego stosowanie wymagało znacznego wysiłku interpretacyjnego. Należy podkreślić, iż na gruncie teorii prawa funkcjonuje postulat zupełności systemu prawa w rozumieniu proceduralnym, formułowany jako generalny nakaz rozstrzygnięcia. Sąd rozstrzygający spór musi orzekać o stosunku faktycznym w każdym przypadku albo poprzez subsumpcję, albo poprzez uznanie, iż jest prawnie indyferentny. Z drugiej natomiast strony teoria prawa formułuje tezę o istnieniu realnych luk konstrukcyjnych lub aksjologicznych , które nie mogą być usunięte za pomocą reguł walidacyjnych i interpretacyjnych. Konieczna jest w takiej sytuacji interwencja ustawodawcy. Analizując w tym kontekście przepis art.8 ustawy o portach i przystaniach morskich, należy wskazać, iż nie formułuje on wszystkich koniecznych elementów dla ważnego dokonania określonej czynności konwencjonalnej i w takim sensie stanowi o istnieniu luki konstrukcyjnej. Również ustawa w pozostałej części nie zawiera norm, które są niezbędne dla sprawnego funkcjonowania instytucji prawnej określonej w innej normie. To z kolei stanowi o istnieniu luki aksjologicznej, a w istocie błędu prakseologicznego popełnionego przez ustawodawcę. Tezę o istnieniu luk realnych potwierdziła późniejsza nowelizacja ustawy w części dotyczącej art.8. Ustawa z dnia 6.09.2001 o nowelizacji ustawy o portach i przystaniach morskich i niektórych innych ustaw (Dz.U. nr 111 z 2001r., poz.1197) usunęła wskazane luki. Dla Sądu Apelacyjnego podstawą rozstrzygnięcia były przepisy ustawy obowiązujące w dacie wyrokowania. Sąd musiał zatem uwzględnić generalny nakaz rozstrzygnięcia i za pomocą reguł interpretacyjnych dokonał egzegezy. Nie można było oczekiwać od Sąd Apelacyjnego, aby dokonując wykładni ustalił, że przepis art.8 ustawy o portach i przystaniach morskich jest zbędny, co stanowiłoby naruszenie reguły interpretacyjnej odwołującej się do postulatu zupełności i niesprzeczności systemu prawa. Taki wynik wykładni zostałby osiągnięty, gdyby Sąd uznał, że brak rozstrzygnięcia przez ustawodawcę o trybie, zakresie adresatów obowiązku świadczenia opłat portowych , wielkości stawek uniemożliwia korzystanie z uprawnienia określonego w przepisie art.8. W tej części teza Sądu Apelacyjnego jest zatem prawidłowa, aczkolwiek w treści uzasadnienia brak jest argumentów opartych na ustalenia teorii prawa. Należy również stwierdzić, iż ustalenie Sądu co do cywilnoprawnego charakteru opłat portowych jest prawidłowe. Dokonanie takiego ustalenia nie jest możliwe na gruncie wykładni językowej, koniecznym jest zastosowanie wykładni wyższego rzędu tzn. wykładni systemowej. W takiej sytuacji możliwe są dwa wyniki: albo opłata ma charakter cywilnoprawny albo publicznoprawny. Wybór jednego z nich wymaga ponownie uwzględnienia systemowych reguł interpretacyjnych z grupy dyrektyw odwołujących się do postulatów zupełności i niesprzeczności systemu prawa. Jeżeli z danego przepisu prawnego można wyinterpretować dwie normy, tzn. można ustalić dwie wersje znaczeniowe normy, a przyjęcie jednej z nich prowadzi do tego, że zrekonstruowana w jej wyniku norma okazuje się sprzeczna z normą uznaną za obowiązującą, to należy wybrać drugą z możliwych interpretacji. Norma ustalająca publicznoprawny charakter opłaty portowej jest niewątpliwie sprzeczna z art.217 Konstytucji, zatem uwzględniając ten punkt widzenia należy uznać, że właściwą jest norma ustalająca cywilnoprawny charakter opłaty portowej. Taka norma nie jest sprzeczna z żadną obowiązującą norma, hierarchicznie równą lub wyższą. Dalsze ustalenia Sądu Apelacyjnego budzą sprzeciw. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, przyznane w art.8 cytowanej ustawy podmiotowi zarządzającemu portem prawo do jednostronnego ustanawiania opłaty portowej oznacza też, że jej wprowadzenie następuje nie poprzez uzgodnienie postanowień umowy w zwykłym toku (rokowania, składanie i przyjmowanie ofert), lecz w trybie adhezji tzn. przystąpienia określonego podmiotu do z góry już ułożonych przez podmiot zarządzający portem warunków. Przystąpienie to następuje poprzez fakt wykonywania czynności faktycznych, z podjęciem których powiązany jest obowiązek zapłaty opłaty portowej. W dalszej części swojego uzasadnienia Sąd Apelacyjny powołuje się na analogię z komunikacją masową, gdzie adhezyjny tryb zawierania umowy przewozu jest powszechnie stosowany. Sąd przeoczył jednak fakt, iż taki tryb zawierania umowy w pasażerskiej komunikacji masowej wyraźnie wynika z ustawy, w tym przypadku z art.16.ust.1 ustawy prawo przewozowe (Dz.U. nr 50 z 2000r., poz.601, tekst jednolity). Jest to wyraźna regulacja prawna, dopuszczająca stosowanie wyjątku od zwykłego trybu zawierania umowy, którym strony mają możliwość wyrażania swojej woli i wpływania w ten sposób na treść stosunku prawnego. Podstawa ustawowa dla przyjęcia adhezyjnego trybu zawierania umowy konieczna jest również ze względu na również ustawowe unormowanie zasady swobody umów. Kodeks cywilny taką regulację zawiera w przepisie art.353 ze znaczkiem 1. Przyjmując adhezję Sąd Apelacyjny pominął ważny element stanu faktycznego, a mianowicie wykonywanie przez pozwane przedsiębiorstwo czynności przeładunkowych za pomocą trwale połączonych z gruntem urządzeń przeładunkowych. Ten fakt determinuje sytuację pozwanego w zakresie korzystania z zasady swobody umów. Jednym z podstawowych przejawów zasady swobody umów jest możliwość wyboru partnera stosunku zobowiązaniowego. W przypadku pasażerskiej komunikacji masowej pasażer ma możliwość wyboru: może zająć  miejsce w środku komunikacji masowej lub nie, jeśli zajmie, musi godzić się na warunki przewozu z góry określone przez przewoźnika. Taką samą możliwość ma statek: jeśli opłaty portowe przekraczają poziom ekonomicznej akceptacji, wówczas statek może do portu nie wpłynąć lub spowodować poprzez odpowiednio zwiększoną stawkę frachtową, że gestorzy ładunku wybiorą inny port docelowy. W przypadku przedsiębiorstw przeładunkowych możliwość wyboru nie istnieje z przyczyn faktycznych, w konsekwencji w stosunku do tych podmiotów zasada swobody umów nie funkcjonuje na najbardziej podstawowym poziomie wyboru kontrahenta. Tak daleko idące wyłączenie zasady swobody umów powinno tym bardziej wynikać expressis verbis z normy ustawowej. Sąd nie uzasadnił również, z jakiej przyczyny należy przyznać pierwszeństwo adhezyjnemu trybowi zawierania umów przed trybem zwykłym. Konsekwencją cywilnoprawnego charakteru opłat portowych jest konieczność stosowania instrumentarium właściwego stosunkom koordynacyjnym. Do takiego instrumentarium należy z całą pewnością oferta i  jej przyjęcie, w sposób wyraźny lub per facta concludentia, np. przez zapłatę kwoty ustalonej przez podmiot zarządzający.  Takie rozwiązanie nie skutkuje naruszeniem zasady swobody umów, a pozwala na ewentualne rozważanie zastosowania przepisu art.386 kc i badanie w tym kontekście, czy doszło do powstania zobowiązaniowego stosunku kontraktowego. Glosowany wyrok wywołuje również konsekwencje procesowe. Sąd uznał, iż, wobec istnienia między stronami stosunków umownych opartych o umowy o korzystanie z infrastruktury portowej, stanowiących podstawę dla pobierania przez podmiot zarządzający takich samych opłat jak opłaty portowe, dochodzi do podwójnego świadczenia za to samo. W takiej sytuacji Sąd Apelacyjny uchylił wyrok zaskarżony przez powoda i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania, nakazując sądowi I instancji zbadanie, czy istnieje różnica między wielkością świadczenia z umów o korzystanie z infrastruktury i świadczeniami opartymi na przepisie art.8 ustawy o portach  i przystaniach morskich. Taka decyzja sądu odwoławczego  może doprowadzić do faktycznego wyłączenia prawa do kasacji, w sytuacji, gdy w wyniku ustalenia, że istniała swoista nadpłata świadczenia na podstawie umów o korzystanie z infrastruktury, sąd I instancji  oddaliłby powództwo o zapłatę, z którym wystąpił powód w tej sprawie. Zgodnie z art.393 ze znaczkiem 5 kpc, sąd II instancji odrzuci kasację wniesioną po upływie terminu lub z innych przyczyn niedopuszczalną. Utrwalony w doktrynie prawa procesowego pogląd uznaje za niedopuszczalną kasację wnoszoną przez stronę, która uzyskała zgodne ze swoim wnioskiem rozstrzygnięcie sądu, zawarte w sentencji wyroku. W glosowanej sprawie pozwany wnosił o oddalenie  powództwa z przyczyn merytorycznych i takie rozstrzygnięcie może pozwany uzyskać, gdyby sąd I instancji po ponownym rozpoznaniu sprawy ustalił istnienie nadpłaty. W konsekwencji ustalenia sądu II instancji rozstrzygające co do zasady nie podlegałyby kontroli sądu kasacyjnego jako zawarte w samym uzasadnieniu wyroku oddalającego powództwo, czyli formalnie korzystnego dla pozwanego.

Adhezja-informacja dodatkowa