Tytuł artykułu już zawiera sugestię o różnicy między pojęciami, z których pierwsze nigdy nie zostało zdefiniowane legalnie a drugie funkcjonuje na płaszczyźnie normatywnej jako szkoda spowodowana zanieczyszczeniem. Artykuł, świadomie zawężony tylko do pojęcia szkody jako jednej z przesłanek odpowiedzialności cywilnej, ma na celu wykazanie, że różnicowanie obu pojęć jest w pełni uzasadnione merytorycznie. Wybór tematyki oczywiście nie jest przypadkowy i wynika z chęci uczczenia jubileuszu prof. dr. hab. Zdzisława Brodeckiego, który poświęcił temu zagadnieniu wiele swoich publikacji i w decydującym stopniu przyczynił się do wprowadzenia nowej konstrukcji szkody do systemu i doktryny prawa.    1. Wstęp- prawo rzymskie o szkodzie  Brak definicji legalnej szkody wynika z przekonania prawodawców, że język potoczny w wystarczającym stopniu określa to pojęcie. Istnieją jednak cechy szkody, które mają charakter konwencjonalny, sprawiające, że pojęcie szkody w sensie prawnym odbiega od szkody w sensie potocznym. Prawo łączyło szkodę, podobnie jak język potoczny, z uszczerbkiem, jednak w ujęciu prawniczym uszczerbek dotyczyć powinien wartości majątkowych. Takie rozumienie szkody (damnum) funkcjonowało w doktrynie prawa rzymskiego. Paulus, wybitny przedstawiciel  doktryny z początku III w n.e., definiował szkodę jako „umniejszenie majątku”[1], przy czym pojęcie majątku (patrimonium) i szkody było znane już wcześniej.  Prawo rzymski łączyło odpowiedzialność za szkodę z uszkodzeniem   cudzej rzeczy (damnum iniuria datum[2]) . Taką konstrukcją posługiwała  się lex Aquilia, wydana w połowie III w p.n.e. Samej ustawie dużo miejsca poświęcił w swoich „Instytucjach”[3]  Gaius, żyjący w latach 117-180 n.e. wybitny nauczyciel prawa i naukowiec. Gaius podkreśla, że powództwo z tytułu szkody wyrządzonej bezprawnie (damni iniuriae actio) przysługuje w sytuacji, gdy „ktoś zabije bezprawnie cudzego niewolnika lub cudze zwierze czworonożne, które zaliczane jest do bydła”. Ten, czyj niewolnik został zabity ma wybór miedzy oskarżeniem tego, kto zabił, o zbrodnię zagrożoną karą główną a dochodzeniem szkody na podstawie lex Aquilia. Rozdział trzeci lex Aquilia stanowi o wszelkich pozostałych szkodach, na które składają się zranienie niewolnika lub zwierzęcia czworonożnego zaliczanego do bydła, zranienie lub zabicie zwierzęcia czworonożnego niezaliczonego do bydła, np. psa lub dzikiego zwierzęcia na przykład niedźwiedzia lub lwa, a także uszkodzenia innych zwierząt lub „wszystkich rzeczy, które nie maja w sobie życia”. W każdym przypadku przedmiotem uszczerbku był składnik majątkowy, który zostaje w jakiś sposób „popsuty” (quad quoquo modo corruptum). Współcześnie może dziwić umieszczenie w tym katalogu dzikich zwierząt np. niedźwiedzi, lwów (feram bestiam velut ursus, leonem), jednak w starożytnym Rzymie takie zwierzęta wykorzystywane były w walkach gladiatorów i mogły być przedmiotem obrotu, stanowiąc składnik majątkowy. Lex Aquilia poszerzyła katalog deliktów, objętych cywilnoprawną (ius civile) ochroną w formie actio penalis, dodając do kradzieży (furtum), rabunku (rapina), zniewagi (iniuria) bezprawne uszkodzenie cudzej rzeczy[4]. Wraz z wykształconą w ramach prawa pretorskiego ochroną przed skutkami takich czynów jak wyrządzenie szkody przez doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia majątkiem w wyniku obawy (metus) lub podstępu (dolus), uszczuplenie majątku dłużnika w celu uniemożliwienia przeprowadzenia egzekucji majątkowej (fraus creditorum) i gorszenie cudzych niewolników (servi corruptio), actio penalis stanowiło achetyp współczesnych systemów odpowiedzialności deliktowej. W prawie rzymskim środowisko oczywiście nie funkcjonowało jako szczególna kategoria prawna. Natomiast rzeczy z natury służące do powszechnego użytku (res omnium communes), do których zaliczano powietrze, wodę płynącą, morze, brzegi  morskie, kwalifikowane były według Justyniana jako tzw. res extra patrimonium humani iuris tzn. rzeczy wyłączone z majątku (osoby fizyczne nie mogły mieć ich w swoim majątku) i z normalnego obrotu prawnego na podstawie prawa ludzkiego[5]. To pojęcie pojawiło się już w III w., wprowadzone przez prawnika Aeliusa Marcianusa jako kategoria przedmiotów nie przedstawiających żadnej wartości ekonomicznej. Wcześniej w okresie klasycznym taka konstrukcja nie występowała[6].  Prawu rzymskiemu współczesne prawo cywilne typu kontynentalnego zawdzięcza również konstrukcję prawa własności[7], w szczególności tzw.triadę uprawnień właścicielskich, na którą składa współcześnie się prawo posiadania (ius possidendi), prawo używania i pobierania pożytków (ius utendi et fruendi) i prawo rozporządzania (ius disponendi). Ostatecznie prawa własności ukształtowało się jako prawo podmiotowe bezwzględne, a więc prawo skuteczne wobec każdego (erga omnes). Współcześnie wyróżnia się również tzw. stronę negatywna prawa własności, na którą składa się obowiązek nienaruszania prawa własności, poza przypadkami wynikającymi z ustawy lub z umowy. Swój normatywny wyraz strona negatywna znalazła w  treści przepisu art.140 kc, który zawiera sformułowanie, że właściciel może korzystać z rzeczy i rozporządzać nią z „wyłączeniem innych osób”.  Prawo rzymskie przekazało współczesności konstrukcję szkody majątkową obejmującą uszczerbek w składnikach majątkowych, objętych uprawnieniami prawnorzeczowymi lub zobowiązaniowymi osoby poszkodowanej. Z drugiej strony szkoda może odnosić się do przedmiotów, które mają walor rzeczy w sensie prawnym tzn. są przedmiotami materialnymi ipso facto. W innym przypadku „coś” może stać się rzeczą ipso iure, mimo, że nie jest przedmiotem materialnym np. niektóre postaci energii, które nie będąc przedmiotem materialnym mogą być przedmiotem obrotu mocą decyzji ustawodawcy[8]. Prawo również może wyłączyć ze zbioru desygnatów nazwy rzecz poszczególne elementy, co w konsekwencji prowadzi do wyłączenia reżimu odpowiedzialności za szkodę w przypadku uszkodzenia takich przedmiotów materialnych niebędących rzeczami w sensie prawnym (np. dzikie zwierzęta lub woda płynąca). A.Wolter dla określenia rzeczy w sensie prawnym, zdefiniowanych w przepisie art.45 kc, używa sformułowania „rzecz w sensie technicznym”[9]. Nie są rzeczami w sensie technicznym m.in. woda płynąca, powietrze atmosferyczne, morze. W konsekwencji dochodzić odszkodowania za  szkodę może osoba uprawniona do rzeczy w sensie technicznym od sprawcy, który swoim działaniem lub zaniechaniem doprowadza do powstania uszczerbku w rzeczy cudzej. Sprawcą na płaszczyźnie odpowiedzialności cywilnoprawnej może być tylko ten, kto jest obciążony obowiązkiem negatywnym nienaruszania cudzej własności. Zatem ten, kto uszkadza obiekt nie objęty prawem własności, a tak jest w każdym przypadku obiektów nie będących rzeczami w sensie technicznym, nie jest obciążony obowiązkiem cywilnoprawnym nienaruszania prawa własności i w konsekwencji nie może być objęty reżimem odpowiedzialności deliktowej. Stosując klasyczne ujęcie prawa rzymskiego środowisk naturalne jako całość nie podlegałoby ochronie odszkodowawczej w przypadku szkody. Środowisko nie spełnia wymogu rzeczowego, nie jest rzeczą w rozumieniu prawa cywilnego. Środowisko pozostaje poza systemem uprawnień do rzeczy, przysługujących podmiotom indywidualnym. Natomiast, jeśli podzielić środowisko naturalne człowieka na trzy części składowe, ziemię, powietrze i ocean światowy, to sytuacja prawna różnicuje się, stwarzając lepszą ochronę dla tych części środowiska, które mogą być przedmiotem prawa własności, a więc ziemi i powietrza. Brak konstrukcji szkody innej niż rzymska szkoda majątkowa nie był tak dotkliwy dla zanieczyszczeń ziemi i powietrza jak był  w przypadku zanieczyszczeń oceanu światowego    2. Ochrona ziemi, powietrza i oceanu światowego w prawie rzymskim  Analizując sytuację prawną trzech podstawowych składników środowiska naturalnego tj. ziemię, powietrze i ocean światowy, można zasadnie stwierdzić, że ocean światowy byłby w najgorszej sytuacji w zakresie ochrony prawnej przed uszczerbkami, gdyby konstrukcja rzymska szkody pozostała jako jedyna w prawie. Pozostałe dwa składniki byłyby w lepszej sytuacji z tego powodu, że były one od czasów rzymskich objęte prawem własności.      2.1 Ziemia  Prawo rzymskie  wprowadziło jeszcze w Ustawie XII Tablic podział na nieruchomości (res immobiles), obejmujące grunty i wszystko co z gruntem jest trwale złączone i ruchomości (res mobiles), obejmujące również niewolników. W późniejszym okresie rozwoju prawa klasycznego ten podział stracił znaczenie na rzecz specyficznie rzymskiego podziału na res mancipi i res nec mancipi[10]  (w okresie poklasycznym podział nie miał już znaczenia praktycznego, ostatecznie został zniesiony formalnie za Justyniania[11]). Gaius w Komentarzu Drugim „Instytucji” res mancipi definiuje jako „ rzeczy (…) takie, że podlegają obrzędowi uchwycenia ręką”, natomiast res nec mancipi to rzeczy, które nie podlegają takiemu obrzędowi[12]. W tej klasyfikacji nieruchomości położone w Italii (podobnie jak niewolnicy i zwierzęta pociągowe oraz służebności gruntów wiejskich) należały do res mancipi i były uważane za rzeczy szczególnie wartościowe, pozostałe, wśród nich pieniądze, nieruchomości prowincjonalne oraz słonie i wielbłądy, zaliczano do res nec mancipi. W praktyce obrotu prawa klasycznego podział ten skutkował stosowaniem innych  instrumentów przenoszenia prawa do rzeczy[13], natomiast nie miał wpływu na ochronę prawa własności nieruchomości.  Lex Aquilia nie wymienia nieruchomości wśród przedmiotów ochrony, opartej na actio penalis. Powszechnie podziwiana zdolność prawników rzymskich do abstrakcyjnego myślenia nie pozwoliła im jednak na stworzenia instytucji prawnej odpowiedzialności za uszkodzenie ziemi, rozumianego w kategoriach szkody wyrządzonej środowisku naturalnemu człowieka.  Początki prawnej ochrony ziemi przed zanieczyszczeniami opierały się w Rzymie na konstrukcjach prawa sąsiedzkiego Poza podstawowymi środkami ochrony tj.  rei vindicatio (roszczenie windykacyjne) i, w szczególności, actio negatoria (roszczenie negatoryjne), prawo własności ziemi było chronione specjalnymi środkami ochrony, które mogą odnosić się, przy zastosowaniu szerokiej analogii, do ochrony przed szkodami w środowisku. Są to cautio damni infecti (żądanie zabezpieczenia przed szkodą grożącą z gruntu sąsiedniego) i actio aquae pluviae arcendae (powództwo o usuniecie urządzeń kierujących spływem wody). To pierwsze miała charakter prewencyjny, odnosiła się bowiem do tzw. damnum infectum (szkoda niedokonana). W Rzymie cautio damni infecti stosowane było przede wszystkim w przypadkach utrzymywania wadliwej budowli, która groziła zawaleniem i wyrządzeniem szkody na sąsiednim gruncie[14]. Było również wykorzystywane jako ochrona przed wyziewami lub odłamkami z tłuczonych kamieni z sąsiednich nieruchomości, ale tylko w przypadkach nadużywania w formie aktów złośliwości lub szykan. W granicach tzw. normalnej eksploatacji gruntu właściciele gruntów sąsiednich musieli tolerować te tzw. immissiones. Z kolei druga instytucja, actio aquae pluviae arcendae, miała swoje uzasadnienie faktyczne w znacznych różnicach poziomów gruntów w Italii. Poważne problemy  stwarzało kierowanie naturalnego spływu wody przez właścicieli gruntów położonych wyżej, wobec czego już Ustawa XII Tablic zabraniała wyrządzania szkód przez urządzenia kierujące spływem[15].  Na gruncie ius civile ochrona własności nieruchomości przed inmisjami opierała się na actio negatoria (roszczeniu negatoryjnym), które było wykorzystywane w przypadkach naruszania zasad współistnienia sąsiedzkiego. W swej pierwotnej treści actio negatoria formułowane było jako zaprzeczenie, jakoby pozwanemu przysługiwało prawo do naruszania własności powoda (stąd actio negatoria, od negare- zaprzeczać)[16]. Powód udowadniał swoje prawo własności oraz fakt jego naruszenia. Pozwany, który nie udowodnił swojego prawa do naruszania, obciążany był odszkodowaniem na rzecz właściciela. Nadto mógł być zobowiązany do ustanowienia zabezpieczenia nienaruszania prawa własności w przyszłości (cautio de non amplius turbando)[17].    2.2 Powietrze     Konstrukcje opierające się na prawie rzymskim w zakresie uprawnień prawnorzeczowych do przestrzeni powietrznej przetrwały  do pierwszych wielkich kodyfikacji europejskich w postaci tzw. teorii romanistycznej, powstałej pod wpływem glosatorów z uniwersytetu w  Bolonii, działających w XII i XIII w. Uznawano, że własność  nieruchomości gruntowej sięga bez żadnych ograniczeń zarówno w głąb ziemi, w górę zaś w nieskończoność, co określano mianem usque ad caelum[18] (wykorzystując fragment premii łacińskiej „cuius est solum, eius est usque ad caelum”- czyja jest ziemia, tego jest wszystko aż do nieba). Teoria romanistyczna znalazła swój wyraz normatywny w pierwszych wielkich kodyfikacjach europejskich, które nie wprowadzały żadnych ograniczeń przestrzennych[19]. Nietrudno zauważyć, że przyjęcie teorii romanistycznej wynikało z określonego poziomu techniki nie kreującego stanów faktycznych, w ramach których dochodziłoby do kolizji uprawnień właścicielskich z oczekiwaniami korzystających z przestrzeni powietrznej bez tytułu własności do nieruchomości gruntowej usytuowanej poniżej. Wyraźnie doktrynalna koncepcja usque ad coelum, nie mająca nic wspólnego z potrzebami i realnymi możliwościami właściciela, została przez doktrynę i orzecznictwo sprowadzona do właściwych proporcji[20], nawiązując bardziej do tradycji jurystów rzymskich niż glosatorów bolońskich.  Rzymscy juryści pojmowali rozciągłość prawa własności na nieruchomościach w górę i w dół w granicach rozumnie pojętego interesu[21], a dopiero od glosatorów bolońskich, a więc z okresu o dziesięć wieków późniejszego, pochodzi naciągana interpretacja źródeł rzymskich w tym sensie, że prawo na nieruchomościach sięgało „aż do gwiazd i aż do piekła” (usque ad sidera, usque ad inferos)[22]. Powietrze, tak jak i ziemia, nie było wymienione w Lex Aquilia jako przedmiot  ochrony opartej na actio penalis. W prawie rzymskim ochrona powietrza przed szkodami była pochodną ochrony ziemi, a więc przy okazji stosowania actio negatoria czy cautio damni infecti w przypadkach naruszeń własności ziemi ochronie podlegało również powietrze, dotknięte skutkami złośliwych wyziewów z nieruchomości sąsiedniej bardziej niż sam grunt. Powietrze funkcjonowało w prawie jako skutek stosowania  konstrukcji rozciągającej własność nieruchomości na słup powietrza nad nią. Taka sytuacja skończyła ostatecznie się wraz z zakwalifikowaniem powietrza do res omnium communes, dokonane przez Justyniana w Institutiones seu Elementa z 533r., które miały moc obowiązującą ustawy i, co można uznać za osobliwość, były również podręcznikiem do nauki prawa dla „młodzieży żądnej wiedzy prawniczej”[23]. Koncepcja Justyniana utrzymała się do czasów współczesnych w odniesieniu do oceanu światowego.     2.3 Ocean światowy     Nieznanego pochodzenia premia łacińska „ignis, mare, mulier- tria mala” sugeruje, że morze było jednym z trzech (obok ognia i kobiety) nieszczęść. Rzymianie mogli być autorami tej paremii, ponieważ sami nie należeli do wybitnych żeglarzy, koncentrując swoje zainteresowanie morzem na Morzu Śródziemnym i szlakach morskich łączących z Egiptem, dostarczającym Rzymowi zboże. Z przyczyn oczywistych nie mogli również wykazywać szczególnego zainteresowania oceanem światowym. Niemniej prawo rzymskie, szczególnie te zawarte w Digestach, zawiera szereg instytucji regulujących stosunki faktyczne związane z żeglugą morską, m.in. de lege Rhodia de iactu (rodyjskie prawo zrzutu, przekształcone współcześnie w awarie wspólną), fenus nauticum (pożyczka morska, archetyp ubezpieczenia morskiego), exercitor navis (archetyp współczesnego pojęcia „armator”)[24]. Nie znane są rzymskie instytucje prawne, chroniące morze przed szkodą. W czasach nam współczesnych konsekwencją braku regulacji prawa rzymskiego w tym zakresie były problemy prawne, które pojawiły się w związku w spektakularna katastrofa tankowca „Torrey Canyon” w 1967r. Blisko 30.000 ton ropy naftowej wylało się z uszkodzonego statku, wyrządzając poważne szkody u wybrzeży brytyjskich i francuskich w rejonie Kanału La Manche. Prawo kontynentalne, oparte w dużej mierze na prawie rzymskim, nie miało konstrukcji umożliwiającej uruchomienie odpowiedzialności cywilnej za szkodę, polegającą uszczerbku wód morskich, które nie były rzeczą w sensie technicznym (stanowiąc jeszcze justyniańska kategorię res omnium communes). Nie było również żadnego podmiotu, który miałby uprawnienia właścicielskie do wód morskich. Kazus „Torrey Canyon” i luki w prawie rzymskim były przyczynami podjęcia prac nad nowa konstrukcją szkody, w doktrynie określanej jako szkoda ekologiczna.  3.Początki nowej konstrukcji szkody  Katastrofa zbiornikowca Torres Canyon pokazała przeszkody natury prawnej, uniemożliwiające Wielkiej Brytanii podjęcie interwencji wobec statku podnoszącego banderę Liberii, który rozbił na wodach terytorialnych innego państwa. Jeszcze bardziej bulwersujący był fakt, że obowiązujące w tym czasie prawo w ogóle nie regulowało kwestii odpowiedzialności armatora zbiornikowca za szkody wyrządzone w okolicznościach faktycznych innych niż zderzenia statków (np. wejście na skały)[25]Jednak najbardziej zaskakująca była konstatacja, iż uszczerbek w postaci zanieczyszczenia obszarów morskich nie mógł być uznany w świetle obowiązującego wówczas prawa zarówno międzynarodowego jak i francuskiego (a także w świetle prawa większości państw świata) za szkodę. Jedynie uszkodzenia rzeczy w sensie technicznym, które były przedmiotem prawa własności, mogły być dochodzone przez ich właścicieli na zasadach ogólnych. W takiej sytuacji byli np. rybacy, których łodzie zostały zanieczyszczone ropą naftową lub właściciele budowli hydrotechnicznych zanieczyszczonych ropą naftową. Prawne pojęcie szkody, oparte na konstrukcji rzymskiej, obejmowało w niewielkim stopniu uszkodzenie środowiska morskiego[26], mimo że sam uszczerbek spowodowany rozlewem substancji niebezpiecznych w większym stopniu dotyczył właśnie środowiska morskiego niż  mienia osób fizycznych lub prawnych albo państw. Technicznie rzecz ujmując, uszczerbek w środowisku morskim polegał przede wszystkim na uszkodzeniu fauny i flory (impairment of marine environment), które nie stanowią przedmiotu prawa własności.  Podjęte przez Francje i W. Brytanię działania przywracające stan środowiska morskiego z sprzed wypadku nie mogły być przedmiotem roszczeń odszkodowawczych wobec sprawcy zanieczyszczenia, ponieważ państwa te nie były właścicielami wód terytorialnych w sensie cywilnoprawnym, a same wody nie były rzeczą w sensie technicznym. Tym samym nie było możliwość restytucji szkody w ramach odpowiedzialności cywilnej. W roku 1968 tylko jedno państwo mogło występować jako właściciel z roszczeniami cywilnoprawnymi z tytułu uszkodzenia wód morskich o obrębie jego terytorium. To był Związek Radziecki. Dekretem o ziemi z 26.10/8.11.1917r znacjonalizowano nie tylko ziemię, ale także wody morskie w obrębie terytorium Związku Radzieckiego i w efekcie uznano środowisko morskie za mienie państwowe w rozumieniu prawa cywilnego. Jednocześnie istnienie specjalnego aktu prawnego, tzw. Metodika, pozwalało na podstawie formuł matematycznych określić wartość uszkodzonego środowiska[27]. Inne państwa[28] lub inne podmioty prawa nie mogły występować z roszczeniami z tytułu uszkodzenia wód morskich. Brak relacji prawnorzeczowych obejmujących środowisko morskie skutkował również tym, że nie funkcjonowała strona negatywna prawa własności. Nie można było zatem przypisać sprawcy obowiązku nienaruszania praw właściciela, ponieważ takiego właściciela nie było (poza Związkiem Radzieckim), i z tego tytułu wywodzić uprawnienia do roszczeń wobec sprawcy uszczerbku.  Klasyczne ujęcie szkody wymagało w kontekście procesowego dochodzenia odszkodowania udowodnienia, obok samego uszczerbku, również wartości tego uszczerbku. Uszczerbek mógł być wyrażony kwotowo poprzez porównanie wartości rzeczy przed zdarzeniem powodującym uszczerbek i wartością tej samej rzeczy po tym zdarzeniu. Jakość środowiska nie ma wartości ekonomicznej, co może również oznaczać bezcenność. W każdym przypadku porównanie wartości przed i po szkodzie było niemożliwe. Jeśli zatem odpowiedzialność cywilna miała stanowić efektywny element triady[29] ochrony prawnej środowiska przed zanieczyszczeniami, to konieczne stały się nowe ujęcia podmiotu obciążonego odpowiedzialnością, podmiotu uprawnionego do roszczeń odszkodowawczych oraz zakresu szkody. W efekcie miało się pojawić się nowe pojęcie doktrynalne „szkoda ekologiczna” (environmental damage[30]).    4. Koncepcja szkody ekologicznej     Szkoda ekologiczna jako przesłanka odpowiedzialności cywilnej mieści w szerszym pojęciu „zanieczyszczenie”, które jest również przesłanką obowiązków w ramach prewencji i kontroli.  Relacja miedzy szkodą ekologiczna a zanieczyszczeniem jest tego rodzaju, że o ile każda szkoda ekologiczna jest zanieczyszczeniem, o tyle nie każde zanieczyszczenie stanowi szkodę ekologiczną.    4.1 Pojęcie zanieczyszczenia    Definicja zanieczyszczenia jest pochodną przyjęcia jednej z trzech idei wykorzystania środowiska naturalnego[31]. Pierwsza z nich, nazywana ideą melioracji środowiska, opiera się na założeniu, iż celem działalności człowieka jest wykorzystywanie środowiska dla dobra ludzkości i dopuszczalna jest  modyfikacja środowiska w zależności od poziomu nauki i techniki. Druga z przyjętych idei, określana jako idea konserwacji środowiska, zakłada podejmowanie przez człowieka tylko tych działań, które zmierzają do zachowania środowiska w stanie nienaruszonej równowagi. Trzecia tzw. idea kontroli wykorzystania (impact control) środowiska traktuje środowisko jako element służący zaspokajaniu potrzeb ludzkich, z jednoczesnym sformułowaniem obowiązku podejmowania działań chroniących środowisko przed utrata zdolności do samooczyszczania. W początkowym okresie prac nad koncepcją szkody ekologicznej wzrost świadomości ekologicznej spowodował odrzucenie idei melioracji. Z kolei wymogi rozwoju ekonomicznego nie pozwalały na przyjęcie  idei konserwacji. W konsekwencji pierwsze próby doktrynalne definiowania zjawiska zanieczyszczenia oparte były na idei kontroli wykorzystania środowiska[32]. Cechą wspólną wszystkich definicji, niezależnie od idei wykorzystania środowiska naturalnego, było wskazanie działalności człowieka jako źródła zdarzenia skutkującego zanieczyszczeniem. Tym samym wyłączono z zakresu przedmiotowego definicji zanieczyszczenia naturalne formy zanieczyszczeń środowiska w wyniku działania zjawisk przyrodniczych. Formuła działalności człowieka jako źródła zanieczyszczenia pozwalała na wykorzystanie tego terminu w definiowaniu szkody wyrządzonej środowisku. Szkoda zawsze była łączona z działalnością człowieka, polegającą na działaniu lub zaniechaniu. W przypadku uszczerbków nie spowodowanych przez działanie lub zaniechanie człowieka wskazywano jako przyczynę z reguły siłę wyższą wyłączającą odpowiedzialność człowieka za taki uszczerbek. Siła wyższa pozwala również na zilustrowanie jeszcze jednego problemu.
Negatywne skutki działania siły wyższej w postaci uszczerbku majątkowego  spadają w całości na poszkodowanego. Dotyczy to zarówno straty  rzeczywistej jak i utraconych korzyści. Poszkodowany sam musi pokryć kosztu naprawy rzeczy jak i pogodzić  się z utrata korzyści. Uszkodzenie środowiska bez konstrukcji szkody  ekologicznej ma skutki analogicznie, przy czym dodatkowo brak jest jeszcze poszkodowanego, zidentyfikowanego i zindywidualizowanego podmiotowo. Konwencyjne prawo  międzynarodowe
[33] posługuje się konstrukcją „ludzkość” (mankind), a  środowisko morskie, obejmujące wody morza pełne oraz tzw. Obszar (the Area), na który składa się dno mórz i oceanów oraz wnętrze ziemi pod nimi, jest albo res usus publicum albo wspólnym dziedzictwem ludzkości (common heritage of  mankind, res communis)[34]. Żadna z tych konstrukcji nie  miała charakteru prawnorzeczowego. Bez konstrukcji operacyjnej, pozwalającej na upodmiotowienie w  sensie procesowym poprzez przyznanie legitymacji czynnej ludzkości,  konstrukcje prawnomiędzynarodowe są w mniejszym stopniu przydatne na płaszczyźnie odpowiedzialności za uszczerbek w środowisku naturalnym. Nie sposób nie zauważyć, że pojęcie „zanieczyszczenie” jest tak samo nieprzydatne do wykorzystania przy próbach definiowania szkody ekologicznej jak pojęcie szkody w prawie rzymskim. Jedna z bardziej znanych pierwszych definicji zanieczyszczenia, opracowana przez Joint Group of Experts on Scientific Aspekt of Marine Pollution (GESAMP)[35] brzmiała następująco: „Zanieczyszczenie oznacza wprowadzenie przez człowieka, bezpośrednio lub pośrednio, substancji lub energii do środowiska morskiego (włączając w to ujścia rzek), powodujące takie niekorzystne zjawiska (deleterious effects) jak: uszkodzenie żywych zasobów, niebezpieczeństwo dla zdrowia ludzkiego, zakłócenia  w prowadzeniu działalności morskiej, włączając w to rybołówstwo, naruszenie jakości użytkowej wody morskiej oraz zmniejszenie wartości walorów wypoczynkowych”. Tak sformułowana definicja naukowa wskazuje na wartości, które, ulegając niekorzystnym zjawiskom, ulegają uszkodzeniu. Można tu dostrzec analogię z rzymską konstrukcją szkody  Paulusa jako „umniejszenia majątku”, przy czym rolę majątku pełni „środowisko morskie”, rolę umniejszenia pełnia „niekorzystne zjawiska”.   I podobnie jak prawo rzymskie, definicja zanieczyszczenia pomija kwestie podmiotu odpowiadającego, nie wskazuje podmiotu uprawnionego do roszczeń odszkodowawczych oraz określa, co jest szczególnie istotne, w sposób nieprzydatny dla potrzeb odpowiedzialności cywilnej zakres zdarzenia powodującego szkodę w środowisku. Natomiast to pojęcie zostało wykorzystane przy formułowaniu zasady „polluter pays”[36], która zakłada, iż ten kto zanieczyścił, ten płaci w tym sensie, że ponosi koszty wydatków ustalonych przez władze w celu przywrócenia środowiska do stanu akceptowalnego[37].     4.2 Pojęcie substancji niebezpiecznej   Termin zanieczyszczenie  używany  był jako wyznacznik podstawowego obowiązku państw, którym jest zapobieganie zanieczyszczeniom. Prawo międzynarodowe formułując obowiązki operacyjne ciążące na podmiotach uprawiających żeglugę innych niż państwo posługują się terminem „substancja niebezpieczna”. Jeden i drugi termin wykorzystywany jest przede wszystkim w prewencji, aczkolwiek różne desygnaty tej nazwy, same oznaczane innymi nazwami takimi jak: substancje szkodliwe, substancje niebezpieczne i szkodliwe, olej, ścieki i odpady, stosowane są również na pozostałych  płaszczyznach triady, a mianowicie interwencji, a nawet odpowiedzialności.  Nadanie terminowi opisowemu „substancja niebezpieczna” waloru definicja legalnej nastręczało od początku prac koncepcyjnych nad terminologią prawnej ochrony środowiska morskiego poważne trudności. O ile zanieczyszczenie może być definiowane poprzez odniesienie do wartości, które zdaniem prawodawcy warte są ochrony, o tyle substancja niebezpieczna musi być wyznaczona w sposób daleko bardziej precyzyjny ze względu na równie precyzyjny sposób określania obowiązków w konwencjach prewencyjnych takich jak MARPOL[38] lub konwencjach interwencyjnych takich jak międzynarodowa konwencja dotycząca interwencji na morzu pełnym w razie zanieczyszczenia olejami z 1969[39]. Źródłem trudności merytorycznych przy definiowaniu substancji niebezpiecznych jest zróżnicowany zakres ryzyka oraz podmiotów i przedmiotów narażonych na niebezpieczeństwo. Ryzyko związane z substancjami niebezpiecznymi w różnym stopniu zagraża środowisku, człowiekowi i obiektom materialnym. Jeśli przyjąć, że istnieją trzy grupy ryzyka związanego z substancja niebezpieczną tzn. ryzyko zanieczyszczenia, wybuchu i pożaru oraz toksyczności, to nie ma wątpliwości, że wybuch, w zasadzie niegroźny dla środowiska, jest dużym zagrożeniem dla człowieka i obiektów materialnych. Te ostatnie są w mniejszym stopniu zagrożone zanieczyszczeniem i toksycznością, ale z kolei stanowią zagrożenie dla środowiska i człowieka[40].   Mimo tych problemów filozoficznych powstała definicja legalna substancji niebezpiecznej. Pierwszą konwencją, która określiła swój zakres stosowania poprzez pojęcie substancji niebezpiecznej, był MARPOL. W przepisie art.2 pkt zdefiniowano substancje niebezpieczna jako „jakąkolwiek substancję szkodliwą, która, jeśli zostanie wprowadzona do morza, może spowodować powstanie niebezpieczeństwa dla zdrowia ludzkiego, zagrożenie dla zasobów biologicznych i życia w morzu, pogarszać warunki rekreacyjne lub też utrudniać inne zgodne z prawem sposoby użytkowania morza(…)”. Taka definicja  sformułowana była na potrzeby konstrukcji względnego zakazu  zrzutu, na której opierała się prewencja. W inny koncepcyjnie sposób definiowana była substancja niebezpieczna na potrzeby interwencji. Międzynarodowa konwencja dotycząca interwencji na morzu pełnym w razie zanieczyszczenia olejami z 1969 wraz z protokołem z 1973r. posługuje się terminem „oleje” oraz listą substancji niebezpiecznych inne niż oleje. Konwencyjne pojęcie „olej” obejmowało ropę naftową, paliwo olejowe, olej dieslowski i olej smarowniczy. Z kolei za substancje niebezpieczne inne niż olej uznano w przepisie art.1 ust.2 lit a i b protokołu z 1973r. substancje wymienione w wykazie sporządzonym przez odpowiedni organ wyznaczony przez IMO i załączonym do protokołu oraz inne substancje, które mogą stworzyć niebezpieczeństwo dla zdrowia ludzkiego, uszkodzić żywe zasoby i życie w morzu, zniszczyć urządzenia bytowe lub kolidować z innymi sposobami wykorzystania morza. Nie sposób nie zauważyć różnicy w podejściu do oleju i substancji niebezpiecznych innych niż oleje. Lista zawierająca desygnaty nazwy olej oparta była na zasadzie numerus clausus, co miało ten praktyczny skutek, że tworzyło po stronie państwa obowiązek uprzedniego, a wiec przed podjęciem środków zaradczych, ustalenia czy wylana substancja należy do substancji konwencyjnych.      5. Nowe ujęcie zakresu szkody    Punktem wyjścia dla budowy nowego pojęcia szkody była konstatacja zakresu faktycznego skutków zdarzeń powodujących niekorzystną zmianę istniejącego stanu środowiska. Z.Brodecki, autor diagramów ilustracyjnych, wprowadził do polskiej doktryny termin „wielka katastrofa” („great disaster”) na oznaczenie  zdarzeń o wielkiej skali oddziaływania[41]. Wielka katastrofa swoim zakresem obejmuje zarówno „zaburzenia naturalne” („natural calamities), wyłączonych z regulacji prawnych, zgodnie z postulatem wyrażonym w definicji GESAMP, oraz szkody „ludzkie” („technological damage”), związane z działalnością człowieka. Te ostatnie przybierają postać szkód wypadkowych („accidents”) albo zanieczyszczeń stopniowo degradujących („gradual pollution”)[42]Odrębnym zagadnieniem jest złożony zakres skutków zdarzenia powodującego zanieczyszczenie środowiska. Przyjmując nazwę „szkoda” na oznaczenie tych skutków, można stwierdzić, iż szkoda („damage”) obejmuje 1/ uszczerbek w środowisku („damage to the environment”), na który składa się uszkodzenie samego środowiska („impairement of the environment per se”), straty w rezultacie uszkodzenia środowiska („loss as a result of impairment”) oraz koszt środków zapobiegawczych lub kosztów przywrócenia środowiska do stanu sprzed szkody („costs of preventive measures or restoration of the environment”), 2/ uszczerbek w postaci szkód na osobie („damage to life or heath”), na który składają się utrata życia, uszkodzenia ciała lub rozstrój zdrowia („loss of life or personal injury”), następstwa szkód na osobie („loss sustained as a result of personal injury”) oraz koszt środków zapobiegawczych i leczniczych (np. koszty leczenia i pobytu w szpitalu), 3/ szkody rzeczowe („damage to property”) na który składają się straty rzeczywiste (damnum emergens), utracone korzyści (lucrum cessans) oraz koszt środków zapobiegawczych[43]. Każdy z tych trzech zbiorów desygnatów nazwy szkoda w środowisku jest rozdzielny, niemniej można wskazać wąskie zakresy wspólne. Wspólne dla uszkodzenia środowiska i mienia są utrata dochodów osób fizycznych lub prawnych z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej (np. zmniejszenie dochodów hotelarzy lub rybaków w związku z zanieczyszczeniem pobliskiej plaży i wód wewnętrznych), a także straty, jakie ponosi państwo w wyniku zanieczyszczenia w postaci np. kosztów zwalczania zanieczyszczenia lub utrata korzyści w postaci utraty wpływów z tytułu określonych opłat lub danin publicznoprawnych[44]. Specyfiką środowiska morskiego jest to, że nie ma w nim, w przeciwieństwie do środowiska lądowego lub powietrznego, przedmiotów prawa rzeczowego (poza przypadkiem rosyjskim), w konsekwencji nie ma uszczerbku wspólnego dla  środowiska i majątku osób fizycznych lub prawnych.  Porównanie zakresu uszczerbków w środowisku, szkód na osobie i szkód rzeczowych pozwala stwierdzić, że „zaledwie kilka lub kilkanaście procent wszelkich szkód wyrządzonych środowisku jest uznawane przez prawo za szkodę”[45]. Taka proporcja wynika z faktu, iż konstrukcja szkody oparta na koncepcji prawa rzymskiego uniemożliwiła wręcz objęcie uszczerbków w środowisku odpowiedzialnością cywilną i wykorzystanie wszystkich jej funkcji, przede wszystkim funkcji restytucyjnej i prewencyjnej. Zatem potencjalny zarzut o mnożeniu bytów ponad potrzebę byłby bezprzedmiotowy. Ten nowy byt był konieczny.  Nowy zakres pojęcia szkody został wypracowany w trakcie prac nad konwencją o odpowiedzialności cywilnej, w której Polska, reprezentowana również przez Z.Brodeckiego, miała znaczący udział[46]. Prace doprowadziły do przyjęcia w dniu 29 listopada 1969 r. ostatecznego tekstu międzynarodowej konwencji o odpowiedzialności cywilnej za szkody spowodowane zanieczyszczeniem olejami (zwanej dalej CLC)[47]. CLC w treści art.1 pkt 6 zdefiniowała nową szkodę, nazwaną „szkodą spowodowaną zanieczyszczeniem” (termin „szkoda ekologiczna” w dalszym ciągu nie jest przedmiotem definicji legalnej, pozostając terminem doktrynalnym) jako „(…) stratę albo szkodę spowodowaną poza statkiem przewożącym olej przez zanieczyszczenie wynikające z wycieku lub wypuszczenia oleju ze statku, gdziekolwiek taki wyciek lub wypuszczenie może nastąpić, i obejmuje także koszt środków zapobiegawczych, a ponadto stratę lub szkodę spowodowaną przez środki zapobiegawcze.” W związku z tym, że do zakresu szkody spowodowanej zanieczyszczeniem włączono również tzw. środki zapobiegawcze, w art.1 pkt 7 CLC zdefiniowano ten termin jako „wszelkie rozsądne środki podjęte przez jakąkolwiek osobę po zaistnieniu wypadku w celu zapobieżenia lub zmniejszenia szkody powodowanej zanieczyszczeniem”. Źródłem szkody spowodowanej zanieczyszczeniem jest wydobycie się na zewnątrz statku oleju konwencyjnego, przez który rozumie się każdy trwały olej taki jak  ropa naftowa, paliwo olejowe, ciężki olej dieslowski, olej smarowy i wielorybniczy, bez względu na to czy są przewożone jako ładunek czy w zasobnikach bunkrowych zbiornikowców jako paliwo[48]. Reżim konwencji CLC wraz z protokołem z 1984r.[49] przewiduje znaczące wyłączenia w zakresie przedmiotowym. Do nich należy olej przewożony inaczej niż luzem (in bulk). Także olej bunkrowy statków innych niż zbiornikowce nie był objęty zakresem przedmiotowym reżimu CLC i protokołu z 1984r[50]. I wreszcie poza CLC i protokołem jest olej przewożony statkami państwowymi pełniącymi służbę niepaństwową. Szczególnym rodzajem wyłączenia jest wyłączenie oparte na kryterium terytorialnym. Obowiązek odszkodowawczy za szkody spowodowane zanieczyszczeniem uzależniony był nie tylko od tego, czy szkodę spowodował olej konwencyjny, ale również od tego, gdzie nastąpiło wydobycie się oleju poza statek. Początkowo CLC zawęziła zakres terytorialny do wyłącznie terytorium państwa łącznie z morzem terytorialnym. W tym sensie wydobycie się oleju konwencyjnego na morzu pełnym nie stanowiło szkody spowodowanej zanieczyszczeniem. Protokół z 1984r. rozszerzył zakres terytorialny na wyłączna strefę ekonomiczną[51].  Zasadniczą zmianą, która decyduje o nowatorstwie konwencji CLC i protokołu z 1984, było przyjęcie zasady, iż odpowiedzialność odszkodowawcza może działać na rzecz jakiejkolwiek osoby, która podjęła działalność mającą na celu zapobieżenie lub zmniejszenie szkody powodowanej zanieczyszczeniem, niezależnie od miejsca zastosowania środków prewencyjnych. Ta zasada stanowiła udana próbę rozwiązania problemu kompensacji z tytułu przywracania środowiska do należytego stanu i stworzyła podstawę prawną dla roszczeń z tego tytułu. Już wcześniej zarysowała się w praktyce niektórych krajów[52] tendencja do określania szkód ekologicznych na podstawie wielkości wydatków przeznaczonych na przywracania środowiska do właściwego stanu. Protokół z 1984r., na niezależne wnioski Polski i Wielkiej Brytanii[53],  rozszerzył zakres pojęcia „środek zapobiegawczy”, do tej pory obejmujący tylko środki rzeczywiście podjęte po wypadku,  na te środki, które mogą zostać podjęte w przyszłości, jeśli ujawnią się dalsze skutku wydobycia się oleju do morza (actually undertaken or to be undertaken). System konwencyjny wprowadził szereg innowacji w odniesieniu do ujęcia osoby odpowiedzialnej za szkody spowodowane zanieczyszczeniem. Przede wszystkim konwencja wprowadziła zasady zobiektywizowania i skanalizowania odpowiedzialności (channeling), które polegały na tym  jedynym podmiotem obciążonym odpowiedzialnością sprawczą był właściciel statku rzeczywiście przewożącego olej bez względu na to, czy można mu przypisać winę oraz na wyłączeniu odpowiedzialności innych podmiotów uczestniczących w przewozie oleju. Jednocześnie właściciel statku odpowiada wobec podmiotów, które poniosły koszty rozsądnych środków zapobiegawczych podjętych w celu zapobieżenia lub zmniejszenia szkody powodowanej zanieczyszczeniem, również na obszarze morza pełnego. Podmiot obciążony odpowiedzialnością odpowiada do wysokości rozsądnie poniesionych kosztów środków prewencyjnych poniesionych przez kogokolwiek na zapobieżenie lub zminimalizowanie zanieczyszczenie powstałego na morzu pełnym. W ten sposób usunięto wszystkie te cechy szkody majątkowej, które stają się wadami wtedy, gdy dochodzi do uszkodzenia środowiska morskiego. Każdy podmiot, a nie tylko ten któremu przysługują prawa majątkowe do uszkodzonej rzeczy, może podjąć środki zapobiegawcze lub minimalizujące, mające na celu zapobieżenie lub zminimalizowanie skutków wydobycia się oleju, gdziekolwiek miało ono miejsce, nawet jeśli uszczerbek dotyczył obiektu wyłączonego z zakresu pojęcia rzeczy w sensie technicznym. Protokół z 1984r. nie wszedł w życie[54]. Polska wypowiedziała CLC 1969 w 1999r[55].  W to miejsce powstał nowy system odpowiedzialności cywilnej oparty formalnie na Protokole sporządzonym w Londynie 27.11.1992r. w sprawie zamiany międzynarodowej konwencji o odpowiedzialności cywilnej za szkody spowodowane zanieczyszczeniem olejami[56], który w zakresie definiowania pojęcia szkody w pełni wykorzystał dorobek pierwotnej CLC 1969/84. Konwencyjny system odpowiedzialności cywilnej za szkody spowodowane zanieczyszczeniem obejmuje: 1/ szkodę na mieniu w zakresie damnum emergens (np. zniszczone wyciekiem łodzi rybackie), jak i lucrum cessans (utracone zysk rybaków, którzy nie mogli poławiać w wyniku zniszczenia ich sieci), 2/ szkodę na osobie, 3/ tzw. czystą szkodę ekonomiczną, 4/ szkodę w środowisku, tylko w zakresie rozsądnych kosztów przywrócenia środowiska do stanu sprzed zanieczyszczenia i 5/ koszt rozsądnych środków zapobiegawczych oraz szkodę przez nie wywołaną. Wartym podkreślenia jest konstrukcja czystej szkody ekonomicznej (pure economic loss), wywodzącej się z prawa common law[57]. Obejmuje ona szkodę majątkową, która nie wynika ze zniszczenia mienia ani szkody na osobie. Ta postać szkody pojawia u podmiotów, które swoje dochody uzyskują w oparciu o środowisko morskie. Przykładem mogą być hotelarze i restauratorzy w kurortach nadmorskich, dotkniętych zanieczyszczeniem morza i plaż. Problemem jaki towarzyszy uwzględnieniu czystej szkody ekonomicznej jest odpowiedź na pytanie, gdzie postawić granicę między szkodami, do których kompensacji zobowiążemy osobę odpowiedzialną a tymi, które są zbyt odległe, przez co nie zasługują na wynagrodzenie. Łańcuch poszkodowanych z tytułu czystej szkody ekonomicznej nie kończy się. Szkoda hotelarzy pociąga za sobą utracony zysk pralni świadczącej usługi dla hotelu. Mniejsze obroty pralni spowodują z kolei utratę zysku hurtowni sprzedającej środki czystości, zatem ustanowienie granica jest niezbędne, inaczej nałożymy na właściciela statku odpowiedzialność, której nie zdoła udźwignąć. Konwencja nie daje w tej kwestii żadnej wskazówki[58]Obecnie można zasadnie uznać, że szkoda spowodowana zanieczyszczeniem (konwencyjne verba legis) lub szkoda ekologiczna (termin doktrynalny) znalazła swoje miejsce zarówno w doktrynie, jak i na płaszczyźnie normatywnej, stwarzając podstawy dla wykorzystanie odpowiedzialności cywilnej w zakresie uszczerbków wyrządzanych środowisku morskiemu. Duża w tym zasługa prof. dr hab. Zdzisława Brodeckiego.    



[1] K.Kolańczyk: Prawo rzymskie, Warszawa 1976, s.348.

[2] W.Wołodkiewicz: Prawo rzymskie-zarys systemu(w) Prawo rzymskie. Słownik encyklopedyczny, pod redakcją W.Wołodkiewicza, Warszawa 1986, s.211.

[3] Gaius: Gai institutionum commentarii quattuor, tłum. C.Kunderewicz, oprac. J.Rezler, Warszawa 1982, s.353-357.

[4] W.Wołodkiewicz, op.cit., s.211. Jednak, jak podkreśla Wołodkiewicz, prawo rzymskie nie sformułowało w pełni abstrakcyjnego pojęcia deliktu, ibidem.

[5] K.Kolańczyk, op.cit., s.263.

[6] W.Rozwadowski: Res omnium communes(w) Prawo rzymskie. Słownik encyklopedyczny, op.cit., s.133.

[7] Rzymianie nie pozostawili jednak definicji prawa własności, W.Rozwadowski: Rzymska koncepcja prawa własności w Kodeksie Napoleona a prawo polskie(w) Polskie prawo prywatne w dobie przemian. Księga pamiątkowa dedykowana Profesorowi Jerzemu Młynarczykowi, Gdańsk 2005, s.19.

[8] Np. w polski prawie przepis art.555 kc.

[9] A.Wolter: Prawo cywilne. Zarys części ogólnej, Warszawa 1977, s.225.

[10] K.Kolańczyk, op.cit., s.264.

[11] Ibidem, s.297.

[12 „Res praeterea aut mancipi sunt, aut nec mancipi  (…).”, Gaius, op.cit.s.122.

[13] K.Kolańczyk, op.cit., s.264.

[14] Ibidem, s.172.

[15] Ibidem, s.292.

[16] Ibidem, s.314. Współcześnie roszczenie negatoryjne uprawnia do żądania od osoby naruszającej prawo własności w inny sposób niż przez pozbawienie właściciela faktycznego władztwa nad rzeczą przywrócenia stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń (art.222 par.2 kc) i może być wykorzystywane do ochrony przed imnisjami.

[17] W.Rozwadowski: Actio negatoria(w) Prawo rzymskie. Słownik encyklopedyczny, op.cit., s.15.

[18] E.Till: O prawie właściciela gruntu do tzw. słupa powietrznego, Warszawa 1913 (za) Kodeks cywilny. Komentarz, pod redakcją Z.Resicha, Warszawa 1972, tom I, s.374.

[19]Art.552 Kodeksu Napoleona, wprowadzonego na terenie Królestwa Polskiego w 1808r., zawiera sformułowanie, iż „własność ziemi pociąga za sobą własność powierzchni i wnętrza” ( w ramach tzw. prawa przybycia co do rzeczy nieruchomych), a właściciel „może na powierzchni sadzić i budować co zechce, z zastrzeżeniem wyjątków wskazanych w Tytule O służebnościach gruntowych:”, S.Zawadzki: Prawo cywilne obowiązujące w Królestwie Polskiem, Warszawa 1860, tom.I, s.555. Podobnie par.297 kodeksu cywilnego austriackiego z 1811r..

[20] Z.Resich, op.cit., s.374. Na gruncie prawa pozytywnego pierwszy odstąpił od niej kodeks cywilny niemiecki z 1896r. (par.905).

[21] K.Kolańczyk, op.cit.s.289 i cytowana tam literatura autorów niemieckich m.in. F.Schulza: Prinzipen des romischen Rechts, Monachium 1934 i niezmieniony przedruk Berlin-Neukoln 1954 i M.Kasera: Das romische Privatrecht, t.I wyd.2 Monachium 1971 i t.II Monachium 1959.

[22] We współczesnym prawie polskim posłużono się konstrukcją jurystów rzymskich. Zapis właściwego w tym zakresie przepisu art.143 kc poprzedzała norma prawa rzeczowe z 1946r. (dekret z 11.10.1946r., Dz.U. nr 57 z 1946r., poz.328), zawarta w przepisie art.30, zgodnie z którą własność nieruchomości obejmuje także przestrzeń nad powierzchnią i pod nią, ale właściciel nie może sprzeciwiać się działaniom dokonywanym na takiej wysokości lub takiej głębokości, które nie zagrażają jego uzasadnionym interesom. Treść przepisu art.143 kc w brzmieniu ustalonym przez ustawę z 4.02 1994r. (Dz.U. nr 27 z 1994r., poz.96), obowiązująca od 2.09.1994r. brzmi: ”W granicach określonych przez społeczno-gospodarcze przeznaczenie gruntu własność gruntu rozciąga się na przestrzeń nad i pod  jego powierzchnią. Przepis ten nie uchybia przepisom regulującym prawo do wód.” Rozwiązanie przyjęte w art.143 kc nie stanowi modyfikacji czy bardziej poprawnego wyrażenia zasady ujętej w przepisie art.30 prawa rzeczowego, lecz stanowi zmianę merytoryczną. Art.30 prawa rzeczowego nie naruszał samej zasady nieograniczonego zasięgu prawa własności, ograniczył tylko uprawnienie właściciela do sprzeciwu w przypadku działań podjętych w jego nieruchomości lub nad jego nieruchomością. W konsekwencji w przypadkach wątpliwych zastosowanie znajdowała zasada nieograniczonej własności, a wyjątek musiał być interpretowany zawężająco. Natomiast art.143 kc wprowadził przestrzenne ograniczenie własności, ustalając jej granice do pewnej wysokości, a mianowicie tak wysoko i tak głęboko, jak to wynika ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia gruntu. W tych granicach właściciel może się również sprzeciwiać działaniom osób trzecich.

[23] K.Kolańczyk, op.cit., s.80.

[24] S.Matysik: Prawo Morskie. Zarys Systemu, t.I, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk 1971r., s.25.

[25] Z.Brodecki: Odpowiedzialność za zanieczyszczenie morza, Gdańsk 1983, s.10.

[26] Ibidem, s.33.

[27] Z.Brodecki: New definition of oil pollution damage(w) Lloyd’s Maritime and Commercial Law Quartely 1985, s.382

[28] Kwestię uprawnienia państwa do dochodzenia roszczeń za szkody wyrządzone wodom morza terytorialnego uregulowały w prawie wewnętrznym jeszcze Stany Zjednoczone wydaną w 1972 roku ustawą Federal Water Pollution Control Act. Na jej podstawie rząd federalny i stany są uprawnione do dochodzenia „kosztów i wydatków poniesionych w związku z naprawą (restoration) lub przywróceniem (replacement) naturalnego środowiska uszkodzonego lub zniszczonego w rezultacie usunięcia oleju lub innej niebezpiecznej substancji”. Prezydent jako przedstawiciel Stanów Zjednoczonych lub upoważniona władza stanów działają wówczas na rzecz społeczeństwa (on behalf of the public) jako tzw. trustee of the natural resources, E.D.Brown: Making the polluter pay for pollution damage to the environment(w) Lloyd’s Maritime and Commercial Law Quartely 1981, s.323.

[29] Triada ochrony prawnej środowiska obejmuje prewencję, kontrolę i odpowiedzialność,  P.Lewandowski: Prawna ochrona wód morskich i śródlądowych przed zanieczyszczeniami, Gdańsk 1996, s.5.

[30] Z.Brodecki: Liability in international law(w) Studia Europejskie, t.V 2000r., s.131.

[31] M.Tomczak Jr.: Defining Marine Pollution- a Comparison of Definitions Used by International Conventions, Marine Policy, October 1984, s.311-312.

[32] Analizę naukowych i legalnych definicji zanieczyszczenia  zawiera publikacja P.Lewandowski: Prawna ochrona wód morskich i śródlądowych przed zanieczyszczeniami ze statków, op.cit., ss. 12-19.

[33] Konwencja Narodów Zjednoczonych o prawie morza z 10.12.1982r., ratyfikowana przez Polskę (Dz.U. nr 98 z 1998r., poz.609).

[34] J.Gilsas: Status obszarów morskich(w) Prawo morskie pod redakcja J.Łopuskiego, Bydgoszcz 1996, s.378-381.

[35] GESAMP był utworzony w 1969r. przez Podkomitet ds. Zanieczyszczeń Morskich IMO, V.Pravdic: GESAMP the First Dozen Years, UNEP 1981.

[36] Polluter Pays Principle (PPP) konkurowała z dwoma innymi formułowanymi w różnych kręgach zasadami; Victim Pays Principle (VPP), która obciążała „ofiarę” kosztami oraz preferowaną przez OECD i przedstawiana jako kompromis miedzy PPP i VPP Equally Shared Responsibility Principle (ESPP), Z.Brodecki: Liability in International Law, op.cit., s.140.   

[37] Ibidem, s.139.

[38] Międzynarodowa konwencja o zapobieganiu zanieczyszczeniu morza przez statki 1973/1978, ratyfikowana przez Polskę, Dz.U. nr 17 z 1987r., poz.101.

[39] Ratyfikowana przez Polskę, Dz.U. nr 35 z 1976, poz.207, załącznik.

[40] P.Lewandowski, op.cit., s.20.

[41] Z.Brodecki: Liability in International Law, op.cit.130. W wcześniejszych publikacjach Z.Brodecki, kładąc większy nacisk na kontekst miedzynarodowoprawny, sformułował termin „uszkodzenia transgranicznego” („transboundary harm”), Z.Brodecki: The modern Law of Transboundary Harm, Wrocław- Warszawa- Kraków 1993, s.10-11.

[42] Diagram w Z.Brodecki: Liability in International Law, op.cit., s.130.

[43] Diagram w Z.Brodecki, ibidem, s.132. 

[44] Z.Brodecki: Odpowiedzialność za zanieczyszczenie morza, op.cit., s.33.

[45] Ibidem, s.33.

[46] Przebieg prac na forum IMO i analiza kolejnych projektów zapisów konwencyjnych, pat. Z.Brodecki, Odpowiedzialność za zanieczyszczenie morza, op.cit., ss.127-153.

[47] Ratyfikowana przez Polskę, Dz. U. z 1976 r. Nr 32, poz. 184.

[48] Ta kwestia była przedmiotem sporów interpretacyjnych, które ostatecznie ustały po przyjęciu zmian do CLC, sformułowanych w protokole z 1984 do CLC 1969r. 

[49] Prace nad protokołem z 1984r. (nie wszedł ostatecznie w życie) przedstawia Z.Brodecki: Zmiany w międzynarodowym systemie odpowiedzialności za zanieczyszczenie, Prawo Morskie t.I/1986r., 130-132.

[50]Tę kwestę uregulowała dopiero międzynarodowa konwencja o odpowiedzialności za szkody spowodowane olejami bunkrowymi z 23.03.2001r., ratyfikowana przez Polskę (Dz.U. nr 92 z 2001r., poz.635).   

[51] Z.Brodecki: Extension of Geographical Scope of the Convention on Liability for Pollution Damage, Prawo Morskie t.II/1988, s.142-149.

[52] Rząd USA i stan Wirginia domagał się zwrotu kosztów oczyszczenia Zatoki Chesapeake w sprawie przeciwko The Steuart Transportation Company z 1980r., podobne roszczenia obejmujące koszt przywrócenia środowiska do poprzedniego stanu formułowane były w sprawie zbiornikowca Zoe Colotroni z 1978r., Z.Brodecki: Odpowiedzialność za zanieczyszczenie morza, op.cit. s.134-135.

[53] LEG/Conf.6/50 i LEG/Conf.6/25.

[54] Spowodowane to było postawą Stanów Zjednoczonych, które preferowały własne regulacje wewnętrzne, Z.Pepłowska: Konwencyjny system odpowiedzialności za szkody spowodowane zanieczyszczeniem olejami a amerykański Oil Pollution Act, referat wygłoszony na posiedzeniu Komisji Prawa Morskiego PAN w Gdańsku w dniu 15.10.2010r., niepublikowany, s.1.

[55] Dokument wypowiedzenia Dz.U. nr104 z 1999r., poz.1141.

[56] Polska ratyfikowała Protokół z 1992r. (Dz.U. nr 136 z 2001r., poz.1526).

[57] Z.Pepłowska, Konwencyjny system…, op.cit., s.4.

[58] Ibidem, s.4.