Analizując sytuację prawną trzech podstawowych składników środowiska naturalnego tj. ziemię, powietrze i ocean światowy, można zasadnie stwierdzić, że ocean światowy byłby w najgorszej sytuacji w zakresie ochrony prawnej przed uszczerbkami, gdyby konstrukcja rzymska szkody pozostała jako jedyna w prawie. Pozostałe dwa składniki byłyby w lepszej sytuacji z tego powodu, że były one od czasów rzymskich objęte prawem własności.         1. Ziemia      Prawo rzymskie  wprowadziło jeszcze w Ustawie XII Tablic podział na nieruchomości (res immobiles), obejmujące grunty i wszystko co z gruntem jest trwale złączone i ruchomości (res mobiles), obejmujące również niewolników. W późniejszym okresie rozwoju prawa klasycznego ten podział stracił znaczenie na rzecz specyficznie rzymskiego podziału na res mancipi i res nec mancipi[1] ( w okresie poklasycznym podział nie miał już znaczenia praktycznego, ostatecznie został zniesiony formalnie za Justyniania[2])  Gaius w Komentarzu Drugim „Instytucji” res mancipi definiuje jako „ rzeczy (…) takie, że podlegają obrzędowi uchwycenia ręką”, natomiast res nec mancipi to rzeczy, które nie podlegają takiemu obrzędowi[3]. W tej klasyfikacji nieruchomości położone w Italii (podobnie jak niewolnicy i zwierzęta pociągowe oraz służebności gruntów wiejskich) należały do res mancipi i były uważane za rzeczy szczególnie wartościowe, pozostałe, wśród nich pieniądze, nieruchomości prowincjonalne oraz słonie i wielbłądy, zaliczano do res nec mancipi. W praktyce obrotu prawa klasycznego podział ten skutkował stosowaniem innych  instrumentów przenoszenia prawa do rzeczy[4], natomiast nie miał wpływu na ochronę prawa własności nieruchomości.  Lex Aquilia nie wymienia nieruchomości wśród przedmiotów ochrony, opartej na actio penalis. Powszechnie podziwiana zdolność prawników rzymskich do abstrakcyjnego myślenia nie pozwoliła im jednak na stworzenia instytucji prawnej odpowiedzialności za uszkodzenie ziemi, rozumianego w kategoriach szkody wyrządzonej środowisku naturalnemu człowieka. Początki prawnej ochrony ziemi przed zanieczyszczeniami opierały się w Rzymie na konstrukcjach prawa sąsiedzkiego. Poza podstawowymi środkami ochrony tj.  rei vindicatio (roszczenie windykacyjne) i, w szczególności, actio negatoria (roszczenie negatoryjne), prawo własności ziemi było chronione specjalnymi środkami ochrony, które mogą odnosić się, przy zastosowaniu szerokiej analogii, do ochrony przed szkodami w środowisku. Są to cautio damni infecti (żądanie zabezpieczenia przed szkodą grożącą z gruntu sąsiedniego) i actio aquae pluviae arcendae (powództwo o usuniecie urządzeń kierujących spływem wody). Ta pierwsza miała charakter prewencyjny, odnosiła się bowiem do tzw. damnum infectum (szkoda niedokonana). W Rzymie cautio damni infecti stosowane było przede wszystkim w przypadkach utrzymywania wadliwej budowli, która groziła zawaleniem i wyrządzeniem szkody na sąsiednim gruncie[5]. Było również wykorzystywane jako ochrona przed wyziewami lub odłamkami z tłuczonych kamieni z sąsiednich nieruchomości, ale tylko w przypadkach nadużywania w formie aktów złośliwości lub szykan. W granicach tzw. normalnej eksploatacji gruntu właściciele gruntów sąsiednich musieli tolerować te tzw. immissiones. Z kolei druga instytucja miała swoje uzasadnienie faktyczne w znacznych różnicach poziomów gruntów w Italii. Poważne problemy  stwarzało kierowanie naturalnego spływu wody przez właścicieli gruntów położonych wyżej, wobec czego już Ustawa XII Tablic zabraniała wyrządzania szkód przez urządzenia kierujące spływem[6].  Na gruncie ius civile ochrona własności nieruchomości przed inmisjami opierała się na actio negatoria (roszczeniu negatoryjnym), które było wykorzystywane w przypadkach naruszania zasad współistnienia sąsiedzkiego. W swej pierwotnej treści actio negatoria formułowane było jako zaprzeczenie, jakoby pozwanemu przysługiwało prawo do naruszania własności powoda (stąd actio negatoria, od negare- zaprzeczać)[7]. Powód udowadniał swoje prawo własności oraz fakt jego naruszenia. Pozwany, który nie udowodnił swojego prawa do naruszania, obciążany był odszkodowaniem na rzecz właściciela. Nadto mógł być zobowiązany do ustanowienia zabezpieczenia nienaruszania prawa własności w przyszłości (cautio de non amplius turbando)[8].       2. Powietrze     Konstrukcje opierające się na prawie rzymskim w zakresie uprawnień prawnorzeczowych do przestrzeni powietrznej przetrwały  do pierwszych wielkich kodyfikacji europejskich w postaci tzw. teorii romanistycznej, powstałej pod wpływem glosatorów z uniwersytetu w  Boloni, działających w XII i XIII w. Uznawano, że własność  nieruchomości gruntowej sięga bez żadnych ograniczeń zarówno w głąb ziemi, w górę zaś w nieskończoność, co określano mianem usque ad caelum[9] (wykorzystując fragment premii łacińskiej „cuius est solum, eius est usque ad caelum”- czyja jest ziemia, tego jest wszystko aż do nieba). Teoria romanistyczna znalazła swój wyraz normatywny w pierwszych wielkich kodyfikacjach europejskich, które nie wprowadzały żadnych ograniczeń przestrzennych[10]. Nietrudno zauważyć, że przyjęcie teorii romanistycznej wynikało z określonego poziomu techniki nie kreującego stanów faktycznych, w ramach których dochodziłoby do kolizji uprawnień właścicielskich z oczekiwaniami korzystających z przestrzeni powietrznej bez tytułu własności do nieruchomości gruntowej usytuowanej poniżej. Wyraźnie doktrynalna koncepcja usque ad coelum, nie mająca nic wspólnego z potrzebami i realnymi możliwościami właściciela, została przez doktrynę i orzecznictwo sprowadzona do właściwych proporcji[11], nawiązując bardziej do tradycji jurystów rzymskich niż glosatorów bolońskich. Rzymscy juryści pojmowali rozciągłość prawa własności na nieruchomościach w górę i w dół w granicach rozumnie pojętego interesu [12], a dopiero od glosatorów bolońskich, a więc z okresu o dziesięć wieków późniejszego, pochodzi naciągana interpretacja źródeł rzymskich w tym sensie, że prawo na nieruchomościach sięgało „aż do gwiazd i aż do piekła” (usque ad sidera, usque ad inferos)[13]. Powietrze, tak jak i ziemia, nie było wymienione w Lex Aquilia jako przedmiot  ochrony opartej na actio penalis. W prawie rzymskim ochrona powietrza przed szkodami była pochodną ochrony ziemi, a więc przy okazji stosowania actio negatoria czy cautio damni infecti w przypadkach naruszeń własności ziemi ochronie podlegało również powietrze, dotknięte skutkami złośliwych wyziewów z nieruchomości sąsiedniej bardziej niż sam grunt. Powietrze funkcjonowało w prawie w efekcie stosowania  konstrukcji rozciągającej własność nieruchomości na słup powietrza nad nią. Taka sytuacja skończyła ostatecznie się wraz z zakwalifikowaniem powietrza do res omnium communes, dokonane przez Justyniana w Institutiones seu Elementa z 533r., które miały moc obowiązującą ustawy i, co można uznać za osobliwość, były również podręcznikiem do nauki prawa dla „młodzieży żądnej wiedzy prawniczej”[14]. Koncepcja Justyniana utrzymała się do czasów współczesnych w odniesieniu do oceanu światowego.         3. Ocean światowy     Nieznanego pochodzenia premia łacińska „ignis, mare, mulier- tria mala” sugeruje, że morze było jednym z trzech (obok ognia i kobiety) nieszczęść. Rzymianie nie należeli do wybitnych żeglarzy, koncentrując swoje zainteresowanie morzem na Morzu Śródziemnym i szlakach morskich łączących z Egiptem, dostarczającym Rzymowi zboże. Z przyczyn oczywistych nie mogli również wykazywać szczególnego zainteresowania oceanem światowym. Niemniej prawo rzymskie, szczególnie te zawarte w Digestach, zawiera szereg instytucji regulujących stosunki faktyczne związane z żeglugą morską, m.in. de lege Rhodia de iactu (rodyjskie prawo zrzutu, przekształcone współcześnie w awarie wspólną), fenus nauticum (pożyczka morska, archetyp ubezpieczenia morskiego), exercitor navis (archetyp współczesnego pojęcia „armator”[15]. Nie znane są rzymskie instytucje prawne, chroniące morze przed szkodą. W czasach nam współczesnych konsekwencją braku regulacji prawa rzymskiego w tym zakresie były problemy prawne, które pojawiły się w związku w spektakularna katastrofa tankowca „Torrey Canyon” w 1967r. Blisko 30.000 ton ropy naftowej wylało się z uszkodzonego statku, wyrządzając poważne szkody u wybrzeży brytyjskich i francuskich w rejonie Kanału La Manche. Prawo kontynentalne, oparte w dużej mierze na prawie rzymskim, nie miało konstrukcji umożliwiającej uruchomienie odpowiedzialności cywilnej za szkodę, polegającą uszczerbku wód morskich, które nie były rzeczą w sensie technicznym (stanowiąc jeszcze justyniańska kategorię res omnium communes). Nie było również żadnego podmiotu, który miałby uprawnienia właścicielskie do wód morskich. Kazus „Torrey Canyon” i luki w prawie rzymskim były przyczynami podjęcia prac nad nowa konstrukcją szkody, w doktrynie określanej jako szkoda ekologiczna.                              


[1] K.Kolańczyk, op.cit., s.264.

[2] Ibidem, s.297.

[3] „Res praeterea aut mancipi sunt, aut nec mancipi  (…).”, Gaius, op.cit.s.122.

[4] K.Kolańczyk, op.cit., s.264.

[5] Ibidem, s.172.

[6] Ibidem, s.292.

[7] Ibidem, s.314. Współcześnie roszczenie negatoryjne uprawnia do żądania od osoby naruszającej prawo własności w inny sposób niż przez pozbawienie właściciela faktycznego władztwa nad rzeczą przywrócenia stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń (art.222 par.2 kc) i może być wykorzystywane do ochrony przed imnisjami.

[8] W.Rozwadowski: Actio negatoria(w) Prawo rzymskie. Słownik encyklopedyczny, op.cit., s.15.

[9] E.Till: O prawie właściciela gruntu do tzw. słupa powietrznego, Warszawa 1913 (za) Kodeks cywilny. Komentarz, pod redakcją Z.Resicha, Warszawa 1972, tom I, s.374.

[10]Art.552 Kodeksu Napoleona, wprowadzonego na terenie Królestwa Polskiego w 1808r., zawiera sformułowanie, iż „własność ziemi pociąga za sobą własność powierzchni i wnętrza” ( w ramach tzw. prawa przybycia co do rzeczy nieruchomych), a właściciel „może na powierzchni sadzić i budować co zechce, z zastrzeżeniem wyjątków wskazanych w Tytule O służebnościach gruntowych:”, S.Zawadzki: Prawo cywilne obowiązujące w Królestwie Polskiem, Warszawa 1860, tom.I, s.555. Podobnie par.297 kodeksu cywilnego austriackiego z 1811r..

[11] Z.Resich, op.cit., s.374. Na gruncie prawa pozytywnego pierwszy odstąpił od niej kodeks cywilny niemiecki z 1896r. (par.905).

[12] K.Kolańczyk, op.cit.s.289 i cytowana tam literatura autorów niemieckich m.in. F.Schulza: Prinzipen des romischen Rechts, Monachium 1934 i niezmieniony przedruk Berlin-Neukoln 1954 i M.Kasera: Das romische Privatrecht, t.I wyd.2 Monachium 1971 i t.II Monachium 1959.

[13] We współczesnym prawie polskim posłużono się konstrukcją jurystów rzymskich. Zapis właściwego w tym zakresie przepisu art.143 kc poprzedzała norma prawa rzeczowe z 1946r. (dekret z 11.10.1946r., Dz.U. nr 57 z 1946r., poz.328), zawarta w przepisie art.30, zgodnie z którą własność nieruchomości obejmuje także przestrzeń nad powierzchnią i pod nią, ale właściciel nie może sprzeciwiać się działaniom dokonywanym na takiej wysokości lub takiej głębokości, które nie zagrażają jego uzasadnionym interesom. Treść przepisu art.143 kc w brzmieniu ustalonym przez ustawę z 4.02 1994r. (Dz.U. nr 27 z 1994r., poz.96), obowiązująca od 2.09.1994r. brzmi: ”W granicach określonych przez społeczno-gospodarcze przeznaczenie gruntu własność gruntu rozciąga się na przestrzeń nad i pod  jego powierzchnią. Przepis ten nie uchybia przepisom regulującym prawo do wód.” Rozwiązanie przyjęte w art.143 kc nie stanowi modyfikacji czy bardziej poprawnego wyrażenia zasady ujętej w przepisie art.30 prawa rzeczowego, lecz stanowi zmianę merytoryczną. Art.30 prawa rzeczowego nie naruszał samej zasady nieograniczonego zasięgu prawa własności, ograniczył tylko uprawnienie właściciela do sprzeciwu w przypadku działań podjętych w jego nieruchomości lub nad jego nieruchomością. W konsekwencji w przypadkach wątpliwych zastosowanie znajdowała zasada nieograniczonej własności, a wyjątek musiał być interpretowany zawężająco. Natomiast art.143 kc wprowadził przestrzenne ograniczenie własności, ustalając jej granice do pewnej wysokości, a mianowicie tak wysoko i tak głęboko, jak to wynika ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia gruntu. W tych granicach właściciel może się również sprzeciwiać działaniom osób trzecich.

[14] K.Kolańczyk, op.cit., s.80.

[15] S.Matysik: Prawo Morskie. Zarys Systemu, t.I, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk 1971r., s.25.