Quadrivium-odpowiedzialność cywilna niedziela, kwi 24 2011 

Katastrofa zbiornikowca Torres Canyon pokazała przeszkody natury prawnej, uniemożliwiające Wielkiej Brytanii podjęcie interwencji wobec statku podnoszącego banderę Liberii, który rozbił na wodach terytorialnych innego państwa. Również zaskakującym był fakt, że obowiązujące w tym czasie prawo w ogóle nie regulowało kwestii odpowiedzialności armatora zbiornikowca za szkody wyrządzone w okolicznościach faktycznych innych niż zderzenia statków (np. wejście na skały)[1]. Uszczerbek w postaci zanieczyszczenia obszarów morskich nie mógł być uznany w świetle obowiązującego wówczas prawa zarówno międzynarodowego jak i francuskiego (a także w świetle prawa większości państw świata) za szkodę. Jedynie uszkodzenia rzeczy w sensie technicznym, które były przedmiotem prawa własności, mogły być dochodzone przez ich właścicieli na zasadach ogólnych. W takiej sytuacji byli np. rybacy, których łodzie zostały zanieczyszczone ropą naftową lub właściciele budowli hydrotechnicznych zanieczyszczonych ropą naftową. Prawne pojęcie szkody, oparte na konstrukcji rzymskiej, obejmowało w niewielkim stopniu uszkodzenie środowiska morskiego[2], mimo że sam uszczerbek spowodowany rozlewem substancji niebezpiecznych w większym stopniu dotyczył właśnie środowiska morskiego niż  mienia osób fizycznych lub prawnych albo państw. Technicznie rzecz ujmując, uszczerbek w środowisku morskim polegał przede wszystkim na uszkodzeniu fauny i flory (impairment of marine environment), które nie stanowią przedmiotu prawa własności. Podjęte przez Francję i W. Brytanię działania przywracające stan środowiska morskiego z sprzed wypadku nie mogły być przedmiotem roszczeń odszkodowawczych wobec sprawcy zanieczyszczenia, ponieważ państwa te nie były właścicielami wód terytorialnych w sensie cywilnoprawnym, a same wody nie były rzeczą w sensie technicznym. Tym samym nie było możliwość restytucji szkody w ramach odpowiedzialności cywilnej[3]. Pierwszym krokiem do wykorzystania odpowiedzialności cywilnej dla celów ochrony środowiska, było dodanie do jej tradycyjnych funkcji[4] funkcji tzw. cost allocation[5], oznaczającej redystrybucję kosztów użytkowania środowiska. Dalszym krokiem było przyjęcie zasady „zanieczyszczający płaci”, znanej pod angielskim skrótem PPP.  PPP konkurowała z dwoma innymi formułowanymi w różnych kręgach zasadami; Victim Pays Principle (VPP), która obciążała „ofiarę” kosztami oraz preferowaną przez OECD i przedstawiana jako kompromis miedzy PPP i VPP Equally Shared Responsibility Principle (ESRP)[6]. Uzupełnieniem PPP była zasada kanalizacji (channeling) odpowiedzialności, która pozwalała na obciążenie odpowiedzialnością wyłącznie „zanieczyszczającego”. Międzynarodowa konwencja o odpowiedzialności cywilnej za szkody spowodowane zanieczyszczeniem olejami (zwanej dalej CLC)[7] wskazała na właściciela statku jako wyłącznego zanieczyściciela”, odpowiadającego za „szkody spowodowane zanieczyszczeniem” (pollution damage). Jeśli szkoda objęta jest postanowieniami CLC, odpowiedzialność właściciela jest odpowiedzialnością skanalizowana. Art.III/4 expressis verbis wyłącza możliwość dochodzenia roszczeń od innych podmiotów. Zasadniczą zmianą, która decyduje o nowatorstwie konwencji CLC i protokołu z 1984[8], było przyjęcie zasady, iż odpowiedzialność odszkodowawcza może działać na rzecz jakiejkolwiek osoby, która podjęła działalność mającą na celu zapobieżenie lub zmniejszenie szkody powodowanej zanieczyszczeniem, niezależnie od miejsca zastosowania środków prewencyjnych. Ta zasada stanowiła udana próbę rozwiązania problemu kompensacji z tytułu przywracania środowiska do należytego stanu i stworzyła podstawę prawną dla roszczeń z tego tytułu. Już wcześniej zarysowała się w praktyce niektórych krajów[9] tendencja do określania szkód ekologicznych na podstawie wielkości wydatków przeznaczonych na przywracania środowiska do właściwego stanu. Protokół z 1984r., na niezależne wnioski Polski i Wielkiej Brytanii[10],  rozszerzył zakres pojęcia „środek zapobiegawczy”, do tej pory obejmujący tylko środki rzeczywiście podjęte po wypadku,  na te środki, które mogą zostać podjęte w przyszłości, jeśli ujawnią się dalsze skutku wydobycia się oleju do morza (actually undertaken or to be undertaken). CLC wprowadziła również konstrukcje tzw. shared liability. Wbrew nazwie nie dzieli ona odpowiedzialności, gdyż ta ciąży na jednym podmiocie. Podziałowi podlega obowiązek odszkodowawczy, innymi słowy dług. Zgodnie z postanowieniami CLC, pierwszym dłużnikiem jest właściciel statku, drugim dłużnikiem jest właściciel ładunku, z tym, że jego świadczenie odszkodowawcze następuje przez międzynarodowy fundusz, powstały ze składek importerów ropy naftowej. Wprowadzenie zasady kanalizacji, zasady dwóch dłużników oraz zmiana konstrukcji poszkodowanego  miało skutek proekologiczny. Rozstrzygnięte zostały problemy wynikające z tradycyjnej konstrukcji szkody, które możliwość występowania z roszczeniami za szkody w rzeczach łączyła z uprawnieniami do rzeczy. W ramach odpowiedzialności za szkody spowodowane zanieczyszczeniem występować o odszkodowanie mógł podmiot, który nie miał uprawnień prawnorzeczowych do rzeczy uszkodzonej, a jedynie poniósł koszty w celu zapobieżenie lub zmniejszenie szkody powodowanej zanieczyszczeniem, niezależnie od miejsca zastosowania środków prewencyjnych[11]. Poszkodowany miał do czynienia z jednym podmiotem, łatwym do zidentyfikowania (właściciel statku). I wreszcie podział świadczenia odszkodowawczego prowadził do zwiększenia szans na refundacje szkody i zwiększał kwoty przeznaczone na pokrycie kosztów restytucji środowiska morskiego. Tendencja ekologiczna wykorzystała również instytucje znane prawu tradycyjnemu bez konotacji sozologicznych tj. zasadę ryzyka i brak bezprawności. CLC 1969 nie pozostawia żadnych wątpliwości, że zanieczyściciel odpowiada na zasadzie ryzyka[12]. Co więcej, odpowiada wyłącznie na zasadzie ryzyka[13], co oznacza, że nie jest możliwe dochodzenie roszczeń w oparciu o inna zasadę odpowiedzialności, wynikającą z zasad ogólnych odpowiedzialności deliktowej tzn. winę. Poza sporem jest zasadność twierdzenia, że zasada ryzyka stanowi zaostrzenie odpowiedzialności cywilnej. W stosunku do generalnej zasady odpowiedzialności deliktowej, jaką jest wina, przesłanki odpowiedzialności na zasadzie ryzyka sprowadzone zostały do dwóch tj. istnienie szkody i jej wartość oraz związku przyczynowego. Wina w konstrukcji odpowiedzialności za szkody spowodowane zanieczyszczeniem wykorzystana jest tylko, jako przesłanka wyłączająca przywilej ograniczenia odpowiedzialności przez właściciela statku[14]. Konsekwencją odejścia od zasady winy jest brak bezprawności jako przesłanki odpowiedzialności. W kontekście ochrony środowiska ta kwestia ma znaczenie w kontekście tzw. zrzutów legalnych. Brak absolutnego zakazu zrzutów substancji niebezpiecznych skutkuje tym, że zrzut legalny może doprowadzić do powstania szkody, degenerującej środowisko. Wyłączenie bezprawności pozwala objąć odpowiedzialnością cywilna również te szkody. Odrębnym zagadnieniem na płaszczyźnie odpowiedzialności cywilnej jest kwestia szkody[15]. Zdarzenia powodującego zanieczyszczenie środowiska, może spowodować szkodę („damage”) obejmującą 1/ uszczerbek w środowisku („damage to the environment”), na który składa się uszkodzenie samego środowiska („impairement of the environment per se”), straty w rezultacie uszkodzenia środowiska („loss as a result of impairment”) oraz koszt środków zapobiegawczych lub kosztów przywrócenia środowiska do stanu sprzed szkody („costs of preventive measures or restoration of the environment”), 2/ uszczerbek w postaci szkód na osobie („damage to life or heath”), na który składają się utrata życia, uszkodzenia ciała lub rozstrój zdrowia („loss of life or personal injury”), następstwa szkód na osobie („loss sustained as a result of personal injury”) oraz koszt środków zapobiegawczych i leczniczych (np. koszty leczenia i pobytu w szpitalu), 3/ szkody rzeczowe („damage to property”) na który składają się straty rzeczywiste (damnum emergens), utracone korzyści (lucrum cessans) oraz koszt środków zapobiegawczych[16]. Każdy z tych trzech zbiorów desygnatów nazwy szkoda w środowisku jest rozdzielny, niemniej można wskazać wąskie zakresy wspólne. Wspólne dla uszkodzenia środowiska i mienia są utrata dochodów osób fizycznych lub prawnych z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej (np. zmniejszenie dochodów hotelarzy lub rybaków w związku z zanieczyszczeniem pobliskiej plaży i wód wewnętrznych), a także straty, jakie ponosi państwo w wyniku zanieczyszczenia w postaci np. kosztów zwalczania zanieczyszczenia lub utrata korzyści w postaci utraty wpływów z tytułu określonych opłat lub danin publicznoprawnych[17]. Specyfiką środowiska morskiego jest to, że nie ma w nim, w przeciwieństwie do środowiska lądowego lub powietrznego, przedmiotów prawa rzeczowego (poza przypadkiem rosyjskim), w konsekwencji nie ma uszczerbku wspólnego dla  środowiska i majątku osób fizycznych lub prawnych. Porównanie zakresu uszczerbków w środowisku, szkód na osobie i szkód rzeczowych pozwala stwierdzić, że „zaledwie kilka lub kilkanaście procent wszelkich szkód wyrządzonych środowisku jest uznawane przez prawo za szkodę”[18]. Taka proporcja wynika z faktu, iż konstrukcja szkody oparta na koncepcji prawa rzymskiego uniemożliwiła wręcz objęcie uszczerbków w środowisku odpowiedzialnością cywilną i wykorzystanie wszystkich jej funkcji, przede wszystkim funkcji restytucyjnej i prewencyjnej. Nowy zakres pojęcia szkody został wypracowany w trakcie prac nad konwencją o odpowiedzialności cywilnej, w której Polska miała znaczący udział[19]. Prace doprowadziły do przyjęcia w dniu 29 listopada 1969 r. ostatecznego tekstu międzynarodowej konwencji o odpowiedzialności cywilnej za szkody spowodowane zanieczyszczeniem olejami (zwanej dalej CLC)[20]. CLC w treści art.1 pkt 6 zdefiniowała nową szkodę, nazwaną „szkodą spowodowaną zanieczyszczeniem”, jako „(…) stratę albo szkodę spowodowaną poza statkiem przewożącym olej przez zanieczyszczenie wynikające z wycieku lub wypuszczenia oleju ze statku, gdziekolwiek taki wyciek lub wypuszczenie może nastąpić, i obejmuje także koszt środków zapobiegawczych, a ponadto stratę lub szkodę spowodowaną przez środki zapobiegawcze.” W związku z tym, że do zakresu szkody spowodowanej zanieczyszczeniem włączono również tzw. środki zapobiegawcze, w art.1 pkt 7 CLC zdefiniowano ten termin jako „wszelkie rozsądne środki podjęte przez jakąkolwiek osobę po zaistnieniu wypadku w celu zapobieżenia lub zmniejszenia szkody powodowanej zanieczyszczeniem”. Źródłem szkody spowodowanej zanieczyszczeniem jest wydobycie się na zewnątrz statku oleju konwencyjnego, przez który rozumie się każdy trwały olej taki jak  ropa naftowa, paliwo olejowe, ciężki olej dieslowski, olej smarowy i wielorybniczy, bez względu na to czy są przewożone jako ładunek czy w zasobnikach bunkrowych zbiornikowców jako paliwo[21]. Reżim konwencji CLC wraz z protokołem z 1984r.[22] przewiduje znaczące wyłączenia w zakresie przedmiotowym. Do nich należy olej przewożony inaczej niż luzem (in bulk). Także olej bunkrowy statków innych niż zbiornikowce nie był objęty zakresem przedmiotowym reżimu CLC i protokołu z 1984r[23]. I wreszcie poza CLC i protokołem jest olej przewożony statkami państwowymi pełniącymi służbę niepaństwową. Szczególnym rodzajem wyłączenia jest wyłączenie oparte na kryterium terytorialnym. Obowiązek odszkodowawczy za szkody spowodowane zanieczyszczeniem uzależniony był nie tylko od tego, czy szkodę spowodował olej konwencyjny, ale również od tego, gdzie nastąpiło wydobycie się oleju poza statek. Początkowo CLC zawęziła zakres terytorialny do wyłącznie terytorium państwa łącznie z morzem terytorialnym. W tym sensie wydobycie się oleju konwencyjnego na morzu pełnym nie stanowiło szkody spowodowanej zanieczyszczeniem. Protokół z 1984r. rozszerzył zakres terytorialny na wyłączna strefę ekonomiczną[24].  Zasadniczą zmianą, która decydowała o nowatorstwie konwencji CLC i protokołu z 1984, było przyjęcie zasady, iż odpowiedzialność odszkodowawcza może działać na rzecz jakiejkolwiek osoby, która podjęła działalność mającą na celu zapobieżenie lub zmniejszenie szkody powodowanej zanieczyszczeniem, niezależnie od miejsca zastosowania środków prewencyjnych. Ta zasada stanowiła udana próbę rozwiązania problemu kompensacji z tytułu przywracania środowiska do należytego stanu i stworzyła podstawę prawną dla roszczeń z tego tytułu. Już wcześniej zarysowała się w praktyce niektórych krajów[25] tendencja do określania szkód ekologicznych na podstawie wielkości wydatków przeznaczonych na przywracania środowiska do właściwego stanu. Protokół z 1984r., na niezależne wnioski Polski i Wielkiej Brytanii[26],  rozszerzył zakres pojęcia „środek zapobiegawczy”, do tej pory obejmujący tylko środki rzeczywiście podjęte po wypadku,  na te środki, które mogą zostać podjęte w przyszłości, jeśli ujawnią się dalsze skutku wydobycia się oleju do morza (actually undertaken or to be undertaken). Podmiot obciążony odpowiedzialnością odpowiada do wysokości rozsądnie poniesionych kosztów środków prewencyjnych poniesionych przez kogokolwiek na zapobieżenie lub zminimalizowanie zanieczyszczenie powstałego na morzu pełnym. W ten sposób usunięto wszystkie te cechy szkody majątkowej, które stają się wadami wtedy, gdy dochodzi do uszkodzenia środowiska morskiego. Każdy podmiot, a nie tylko ten któremu przysługują prawa majątkowe do uszkodzonej rzeczy, może podjąć środki zapobiegawcze lub minimalizujące, mające na celu zapobieżenie lub zminimalizowanie skutków wydobycia się oleju, gdziekolwiek miało ono miejsce, nawet jeśli uszczerbek dotyczył obiektu wyłączonego z zakresu pojęcia rzeczy w sensie technicznym. Protokół z 1984r. nie wszedł w życie[27]. Polska wypowiedziała CLC 1969 w 1999r[28].  W to miejsce powstał nowy system odpowiedzialności cywilnej oparty formalnie na Protokole sporządzonym w Londynie 27.11.1992r. w sprawie zamiany międzynarodowej konwencji o odpowiedzialności cywilnej za szkody spowodowane zanieczyszczeniem olejami[29], który w zakresie definiowania pojęcia szkody w pełni wykorzystał dorobek pierwotnej CLC 1969/84. System odpowiedzialności cywilnej za szkody spowodowane zanieczyszczeniem obejmuje: 1/ szkodę na mieniu w zakresie damnum emergens (np. zniszczone wyciekiem łodzi rybackie), jak i lucrum cessans (utracone zysk rybaków, którzy nie mogli poławiać w wyniku zniszczenia ich sieci), 2/ szkodę na osobie, 3/ tzw. czystą szkodę ekonomiczną, 4/ szkodę w środowisku, tylko w zakresie rozsądnych kosztów przywrócenia środowiska do stanu sprzed zanieczyszczenia i 5/ koszt rozsądnych środków zapobiegawczych oraz szkodę przez nie wywołaną. Wartym podkreślenia jest konstrukcja czystej szkody ekonomicznej (pure economic loss), wywodzącej się z prawa common law[30]. Obejmuje ona szkodę majątkową, która nie wynika ze zniszczenia mienia ani szkody na osobie. Ta postać szkody pojawia u podmiotów, które swoje dochody uzyskują w oparciu o środowisko morskie. Przykładem mogą być hotelarze i restauratorzy w kurortach nadmorskich, dotkniętych zanieczyszczeniem morza i plaż. Problemem jaki towarzyszy uwzględnieniu czystej szkody ekonomicznej jest odpowiedź na pytanie, gdzie postawić granicę między szkodami, do których kompensacji zobowiążemy osobę odpowiedzialną a tymi, które są zbyt odległe, przez co nie zasługują na wynagrodzenie. Łańcuch poszkodowanych z tytułu czystej szkody ekonomicznej nie kończy się. Szkoda hotelarzy pociąga za sobą utracony zysk pralni świadczącej usługi dla hotelu. Mniejsze obroty pralni spowodują z kolei utratę zysku hurtowni sprzedającej środki czystości, zatem ustanowienie granica jest niezbędne, inaczej nałożymy na właściciela statku odpowiedzialność, której nie zdoła udźwignąć. Normy konwencyjne nie dają w tej kwestii żadnej wskazówki[31]Obecnie można zasadnie uznać, że szkoda spowodowana zanieczyszczeniem (konwencyjne verba legis) lub szkoda ekologiczna (termin doktrynalny) znalazła swoje miejsce zarówno w doktrynie, jak i na płaszczyźnie normatywnej, stwarzając podstawy dla wykorzystanie odpowiedzialności cywilnej w zakresie uszczerbków wyrządzanych środowisku morskiemu.

[1] Z.Brodecki: Odpowiedzialność za zanieczyszczenie morza, Gdańsk 1983, s.10.

[2] Ibidem, s.33.

[3] W roku 1968 tylko jedno państwo mogło występować jako właściciel z roszczeniami cywilnoprawnymi z tytułu uszkodzenia wód morskich w obrębie jego terytorium. To był Związek Radziecki. Dekretem o ziemi z 26.10/8.11.1917r znacjonalizowano nie tylko ziemię, ale także wody morskie w obrębie terytorium Związku Radzieckiego i w efekcie uznano środowisko morskie za mienie państwowe w rozumieniu prawa cywilnego.

[4] J.Łopuski: Odpowiedzialność za szkodę w żegludze morskiej, Gdańsk 1969, s.19-22, W.Warkałło: Odpowiedzialność odszkodowawcza. Funkcje, rodzaje, granice, Warszawa 1972, passim.

[5] OECD: The Polluter pays principle. Definition-Analysis-Implementation, 1975, s.11.

[6] Z.Brodecki: Liability in International Law, (w) Studia Europejskie, t.V 2000r., s.140.

[7] Ratyfikowana przez Polskę, Dz. U. z 1976 r. Nr 32, poz. 184.

[8] Prace nad protokołem z 1984r. (nie wszedł ostatecznie w życie) przedstawia Z.Brodecki: Zmiany w międzynarodowym systemie odpowiedzialności za zanieczyszczenie, Prawo Morskie t.I/1986r., 130-132.

[9] Rząd USA i stan Wirginia domagał się zwrotu kosztów oczyszczenia Zatoki Chesapeake w sprawie przeciwko The Steuart Transportation Company z 1980r., podobne roszczenia obejmujące koszt przywrócenia środowiska do poprzedniego stanu formułowane były w sprawie zbiornikowca Zoe Colotroni z 1978r., Z.Brodecki: Odpowiedzialność za zanieczyszczenie morza, op.cit. s.134-135.

[10] LEG/Conf.6/50 i LEG/Conf.6/25.

[11] Miejsce rozumiane w kategoriach prawa morza, a więc niezależnie od tego, czy zdarzenie miało miejsce na morzu pełnym, w wyłącznej strefie ekonomicznej  lub na obszarze morza terytorialnego.

[12] Art.III CLC 1969.

[13] Art.III pkt 4 CLC 1969.

[14] Art.V CLC 1969.

[15]Dla potrzeb tej części referatu wykorzystano ustalenia dokonane w artykule autora, przygotowanym  dla Księgi Pamiątkowej dedykowanej Z.Brodeckiemu (przygotowywanej do druku przez Uniwersytet Gdański): P.Lewandowski: Rzymska konstrukcja szkody a szkoda ekologiczna ( w wersji elektronicznej pat. superfluum.eu).   

[16] Diagram w Z.Brodecki:Liability in International Law, op.cit. s.132. 

[17] Z.Brodecki: Odpowiedzialność za zanieczyszczenie morza, op.cit., s.33.

[18] Ibidem, s.33.

[19] Przebieg prac na forum IMO i analiza kolejnych projektów zapisów konwencyjnych, pat. Z.Brodecki, Odpowiedzialność za zanieczyszczenie morza, op.cit., ss.127-153.

[20] Ratyfikowana przez Polskę, Dz. U. z 1976 r. Nr 32, poz. 184.

[21] Ta kwestia była przedmiotem sporów interpretacyjnych, które ostatecznie ustały po przyjęciu zmian do CLC, sformułowanych w protokole z 1984 do CLC 1969r. 

[22] Prace nad protokołem z 1984r. (nie wszedł ostatecznie w życie) przedstawia Z.Brodecki: Zmiany w międzynarodowym systemie odpowiedzialności za zanieczyszczenie, Prawo Morskie t.I/1986r., 130-132.

[23]Tę kwestę uregulowała dopiero międzynarodowa konwencja o odpowiedzialności za szkody spowodowane olejami bunkrowymi z 23.03.2001r., ratyfikowana przez Polskę (Dz.U. nr 92 z 2001r., poz.635).   

[24] Z.Brodecki: Extension of Geographical Scope of the Convention on Liability for Pollution Damage, Prawo Morskie t.II/1988, s.142-149.

[25] Rząd USA i stan Wirginia domagał się zwrotu kosztów oczyszczenia Zatoki Chesapeake w sprawie przeciwko The Steuart Transportation Company z 1980r., podobne roszczenia obejmujące koszt przywrócenia środowiska do poprzedniego stanu formułowane były w sprawie zbiornikowca Zoe Colotroni z 1978r., Z.Brodecki: Odpowiedzialność za zanieczyszczenie morza, op.cit. s.134-135.

[26] LEG/Conf.6/50 i LEG/Conf.6/25.

[27] Spowodowane to było postawa Stanów Zjednoczonych, które preferowały własne regulacje wewnętrzne, Z.Pepłowska: Konwencyjny system odpowiedzialności za szkody spowodowane zanieczyszczeniem olejami a amerykański Oil Pollution Act, referat wygłoszony na posiedzeniu Komisji Prawa Morskiego PAN w Gdańsku w dniu 15.10.2010r., niepublikowany, s.1.

[28] Dokument wypowiedzenia Dz.U. nr104 z 1999r., poz.1141.

[29] Polska ratyfikowała Protokół z 1992r. (Dz.U. nr 136 z 2001r., poz.1526).

[30] Z.Pepłowska, Konwencyjny system…, op.cit., s.4.

[31] Ibidem, s.4.


Quadrivium-interwencja czwartek, kwi 21 2011 

 Tradycyjne prawo morza, ukształtowane pod wpływem doktryny Grotiusa[1], uznawało morze pełne za wyłączony spod jurysdykcji jakiegokolwiek państwa obszar, na którym panowała wolność żeglugi. Wolność morza pełnego obowiązuje między państwami. Polega na tym, że morze pełne jest dostępne dla wszystkich (łącznie z państwami śródlądowymi) i żadne państwo nie może rozciągać na nie suwerenności[2]. Drugim elementem grotiuszowskiej doktryny mare liberum była zasada zwierzchnictwa okrętowego, według której do państwo bandery należy wyłączna jurysdykcja nad statkiem, znajdującym się na obszarach, co do których nie  można wskazać na istnienie zwierzchnictwa terytorialnego innego państwa. Wielkie katastrofy zbiornikowców w latach sześćdziesiątych z najbardziej spektakularną katastrofa zbiornikowca Torrey Canyon wykazały, że zasada zwierzchnictwa okrętowego utrudnia rozwiązywanie problemów wynikłych z zanieczyszczenia i zmniejszania zanieczyszczenia morza. W tym czasie jakiekolwiek działanie państwa innego niż państwo bandery wobec statku znajdującego się na obszarze morza pełnego, nie mieszczące się w ramach ratownictwa morskiego, byłoby uznane za delikt międzynarodowy. Koniecznym stało się zmodyfikowanie zasady zwierzchnictwa okrętowego w kierunku przyznania uprawnień państwu nadbrzeżnemu wobec statku na morzu pełnym. To z kolei wymagało uprzedniej zmiany idei terytorialności jako podstawy jurysdykcji na ideę uniwersalizmu[3]. Modyfikacja zwierzchnictwa okrętowego dokonana została postanowieniami konwencji dotyczącej interwencji na morzu pełnym w razie zanieczyszczenia olejami (Intervention 1969). Konwencja dopuściła możliwość podejmowania przez państwo nadbrzeżne wobec statków obcych poza morzem terytorialnym daleko idących środków, nie wyłączając środkach prowadzących do zniszczenia statku i ładunku. Jednak nie tylko zakres terytorialny uprawnień był ograniczony. Uprawnienia konwencyjne przyznano tylko państwo nadbrzeżnym, a nie w ogóle państwom innym niż państwo bandery. Zakres przedmiotowy uprawnień konwencyjnych był ograniczony tylko do zagrożeń związanych z przewozem substancji niebezpiecznych droga morską. Niemniej wprowadzenie nawet tak ograniczonej formuły uprawnień państwa nadbrzeżnego stworzyło możliwość aktywnego przeciwdziałania niebezpieczeństwu zagrażającemu państwu nadbrzeżnemu. Do tej pory państwa nadbrzeżne uzależnione były dosłownie od wiatru, który, jeśli wiał, w kierunku wybrzeża, przesuwał uszkodzony statek lub rozlana substancje  na wody terytorialne i dopiero wtedy państwo nadbrzeżne mogło przeciwdziałać. Konieczną przesłanką zastosowania prawa do interwencji  było zaistnienie w rzeczywistości poważnego i bezpośredniego niebezpieczeństwa, zagrażającego wybrzeżom lub związanym z nimi interesom na skutek zanieczyszczenia lub zagrożenia zanieczyszczeniem. Bezpośrednia interwencja wobec statku była uzależniona od wykorzystania innych, dostępnych środków pozwalających na wyeliminowanie potencjalnego niebezpieczeństwa skażenia wybrzeża państwa nadbrzeżnego. Biorąc pod uwagę przesłanki przedmiotowe ochrony interwencja mogła służyć celom stricte ekologicznym. Obok wybrzeża, celem interwencji była ochrona tzw. interesów związanych, przez które rozumie się działalność morska na wybrzeżu, w portach i przy ujściach rzek łącznie z rybołówstwem, walorami turystycznymi, warunkami zdrowotnymi ludności oraz dobrymi warunkami obszaru nadbrzeżnego włączając w to ochronę zasobów morskich flory i fauny. Czysto ekologiczne przyczyny prawa do interwencji były bytem samodzielnym, niezależnym od  uszkodzenia rzeczy lub interesów majątkowych. Funkcja prewencyjna interwencji wyrażała się natomiast w normatywnie określonej możliwości stosowania środków koniecznych, określonych w konwencji, również wtedy, gdy istniało tylko zagrożenie zanieczyszczeniem.  Do działań proekologicznych w ramach interwencji jako trzeciego elementu quadrivium zalicza się również nową, wykształcona już w epoce po wielkich katastrofach, instytucję tzw. ratownictwa morza. Ratownictwo morza wykształciło się jako antidotum na braki w zakresie sozologii tradycyjnego ratownictwa morskiego. To ostatnie, oparte na zasadzie „no cure-no pay” uważane było nawet za anty-ekologiczne. Uzależnienie wynagrodzenia od skutku w postaci uratowania statku prowadziło do sytuacji, gdy zanieczyszczenie morza mogło być wręcz niezbędne dla realizacji celu nadrzędnego. Ratownictwo morza na poziomie doktrynalnym było definiowane „jako wszelkie działania w warunkach niebezpieczeństwa grożącego środowisku morskiemu, mające na celu niedopuszczenie do jego skażenia”[4]. Nowa instytucja opierała się na modyfikacji zasad ratownictwa morskiego, przede wszystkim zasady wynagradzania. Praktyka morska, opierająca się na stosunkach umownych, wypracowała zasadę expenses plus reward, zgodnie z którą wynagrodzenie ratownika składało się z dwóch części: pierwsza expenses (wydatki) była należna ratownikowi bez względu na wynik akcji, natomiast druga reward (nagroda) należy się ratownikowi tylko w przypadku „uratowania” środowiska. Tak zbudowana formuła stanowiła bodziec do podejmowania akcji ratowania środowiska poprzez zagwarantowanie ratownikowi zwrotu wydatków poniesionych w trakcie akcji ratowniczej. Z drugiej strony, nagroda zachęcała ratowników do podejmowania wysiłków w celu zakończenia akcji ratowniczej sukcesem. Formuła expenses plus reward zmieniła również rozkład ryzyka akcji ratowniczej statku przewożącego substancje niebezpieczne. Zamiast obciążania całym ryzykiem akcji ratowniczej ratownika, nowa formuła wprowadziła podział ryzyka między podmioty zainteresowane akcją ratownicza. Ratownika obciążało tylko ryzyko uzyskania nagrody. W konsekwencji, ratownik decydujący się na ratowania środowiska kosztem statku, nie był już pozbawiany wynagrodzenia[5].    



[1] XVII-wieczny uczony holenderski Huig de Groot w rozprawie z 1609r. „Mare liberum” przedstawił teoretyczne zasady wolności mórz. Jego poglądy zostały zakwestionowane przez prawnika angielskiego Jana Seldena, który już w 1635 w traktacie „Mare clausum seu de domino maris” (Morze zamknięte czyli o zwierzchnictwie morskim) przeciwstawił koncepcji morza pełnego i wolności mórz koncepcję morza terytorialnego, poddanego władztwu państwa nadbrzeżnego. Koncepcja Grotiusa, funkcjonująca najpierw jako zwyczaj międzynarodowy, została spetryfikowana w konwencji genewskiej o morzu pełnym z 1958r. Bliższa współczesnej koncepcji bezpieczeństwa ekologiczna jest jednak koncepcja Seldena.    

[2] J.Łopuski: Podręczna encyklopedia prawa morskiego, Gdańsk 1982, s.60.

[3] A raczej na wykorzystaniu tzw. universality principle, funkcjonującej już w prawie międzynarodowym w takich instytucjach jak delicti iuris gentium, prawo pościgu lub prawo wizyty na pokładzie statku w związku z podejrzeniem piractwa, nielegalnej emisji fal radiowych czy niewolnictwa, B.D.Smith: State responsibility and the marine environment- The Rules of decision, Oxford 1988, s.217.  

[4] W.Adamczak: Ratownictwo morza-nowy problem prawny, (w) Wybrane zagadnienia prawa morskiego, Prace Instytutu Morskiego nr 653, Gdańsk 1980, s.44

[5] Zasady, wypracowane w praktyce ratowniczej, zostało spetryfikowane w nowej konwencji o ratownictwie morskim, przyjętej w 1989r. w Londynie. Poprzednia konwencja z 1910r. nie uwzględniała problemów związanych z transportem substancji niebezpiecznych drogą morską.

Quadrivium-kontrola poniedziałek, kwi 18 2011 

Konsekwencją ukształtowania prewencji za pomocą norm bezwzględnie obowiązujących była konieczność stworzenia mechanizmów kontroli stosowania standardów. Podstawą przeszkodą dla sformułowania efektywnych norm w tym zakresie była dominacja zasady zwierzchnictwa państwa bandery na statkiem i zasady wolności mórz. Klasyczne ujęcie zasady wolności mórz opierało się na dwóch zasadach: po pierwsze, państwu nadbrzeżnemu przysługuje suwerenność nad przyległymi wodami (do 12 mil morskich), poza ta strefą  tzw. morza terytorialnego, wody mają status morza otwartego, zaś statki podlegają tylko zwierzchnictwu państwa bandery; po drugie statkom obcym przysługuje prawo nieszkodliwego przepływu przez morze terytorialne, podczas którego jurysdykcja państwa nadbrzeżnego jest wyłączona tak długo, jak długo statek nie stwarza zagrożenia dla „pokoju, porządku i bezpieczeństwa państwa nadbrzeżnego”[1]. MARPOL dokonał zasadniczej zmiany w tym zakresie, wprowadzając nową formę kontroli przestrzegania zasad konwencji, umożliwiającą kontrolę zgodności certyfikatu ze stanem rzeczywistym, wykonywaną nie tylko przez państwo bandery, ale także przez państwo nadbrzeżne lub państwo portu. Zakres uprawnień państwa portu obejmował uprawnienie do kontroli certyfikatu wymaganego przez MARPOL, uprawnienie do kontroli statku pod względem zgodności certyfikatu ze stanem rzeczywistym, uprawnienie do kontroli statku, co do którego istnieje podejrzenie, że dokonał nielegalnego zrzutu w jakimkolwiek miejscu, wreszcie, najistotniejsze uprawnienie do zatrzymania statku substandardowego lub niewpuszczenia statku substandardowego do portu[2]. MARPOL w pozostałym zakresie uprawnień kontrolnych oparł się na tradycyjnej konstrukcji uprawnień państwa bandery, zobowiązując je do wprowadzenia do prawa wewnętrznego norm statuujących zakazy i sankcje za naruszenie konwencji. Kolejnym, istotnym novum była regulacja w zakresie ścigania naruszeń konwencji na obszarach podległych zwierzchnictwu państwa-sygnatariusza przez statki podnoszące obce bandery. Państwo nadbrzeżne w przypadku naruszenia postanowień konwencji może albo same podjąć postępowanie przeciwko sprawcy albo przekazać odpowiednie dowody państwu bandery w celu podjęcia postępowania.



[1] Tak formułowały to przepisy art.art.14 -17 konwencji o morzu terytorialnym z 1958r. (peace, good order and security of the costal state).

[2]P.Lewandowski: Prawna ochrona wod morskich i środlądowych przed zanieczyszczeniami, Gdańsk 1996., s.93.

Quadrivium- prewencja środa, kwi 13 2011 

 Notoria non egent probatione: prewencja z punktu widzenia ekologii jest daleko bardziej istotna niż odpowiedzialność. Równie oczywiste jest twierdzenie, że poziom skuteczności ochrony środowiska wyznacza statek, jego stan techniczny oraz wyszkolenie załogi, ponieważ nie ma technicznej możliwości zabezpieczenia środowiska przed zanieczyszczeniem (gdyby taka możliwość istniała, możliwym byłoby eksploatowanie  statków bezpiecznych tylko dla człowieka i ładunku, ale niebezpieczne dla środowiska). Na początku lat siedemdziesiątych pojawiła w prawie morskim nowa tendencja, polegająca na łączeniu działalności zapobiegającej zanieczyszczeniom morza substancjami niebezpiecznymi z bezpieczeństwem żeglugi, rozszerzanym na tyle, aby mogło ono objąć bezpieczeństwo środowiska, a nie tylko statku. Innymi słowy, czynnikiem określającym wymogi, które powinien spełniać statek, aby mógł być uznany za bezpieczny i zdatny do żeglugi, jest również wyposażenie statku służące wyeliminowaniu ryzyka zanieczyszczenia morza w trakcie eksploatacji[1]. Normy prawne zawarte w tworzonych wówczas konwencjach międzynarodowych służyły petryfikacji tej tendencji, która była novum na gruncie normatywnym. Dotychczasowe zasady prawa morskiego nakładały na armatora obowiązek uczynienia statku zdatnym do żeglugi w sposób wybrany przez armatora statku. Ten obowiązek wiązano również z zapewnieniem bezpieczeństwa dla ładunku i załogi, z pominięciem kontekstu ochrony środowiska. Z pomocą norm zawartych w przepisach iuris cogentis ekologizacja bezpieczeństwa żeglugi w warstwie prewencyjnej zdobyła prymat nad dotychczas dominującym antropocentryzmem. Ramy normatywne tworzyły powstałe w tym czasie konwencje znane pod angielskojęzycznymi akronimami MARPOL 1973/1978[2], SOLAS 1974[3], COLREG 1972[4], INMARSAT 1976[5], STCW[6] oraz Intervention 1969[7].   Podstawą normatywną ekologizacji bezpieczeństwa żeglugi był zapis art.5.2 MARPOL 1973/1978, który statuuje zakaz używania statku w żegludze, „jeżeli statek nie odpowiada wymaganiom bezpieczeństwa żeglugi z punktu widzenia ochrony morza przed zanieczyszczeniem”. W warstwie wykonawczej ekologizacja opierała się na tzw. standardach technicznych, przyjętych w powołanych już konwencjach uniwersalnych i na standardach ochronnych, przyjętych w MARPOL 1973/1978. Oba pojęcia różnią się pod względem funkcjonalnym. Standardy techniczne służą zmniejszeniu ryzyka powstania wypadku i ewentualnie (w dużo mniejszym zakresie) rozmiaru zanieczyszczenia, gdy do wypadku już dojdzie. Standardy ochronne dotyczą tzw. normalnej eksploatacji statku, a ich funkcja jest ochrona środowiska przed zanieczyszczeniami „niewypadkowymi”. 2.1.Standardy techniczne       Standardy techniczne obejmują wymagania dotyczące sposobu nawigacji i urządzeń nawigacyjnych (standardy nawigacyjne, navigational standards), wymagania konstrukcyjne dotyczące statku i urządzeń portowych (standardy konstrukcyjne, design standards) oraz wymagania dotyczące wyszkolenia i kwalifikacji osób obsługujących transport substancji niebezpiecznych (standardy wyszkolenia, training and personel standards)[8]. Standardy nawigacyjne formułowały w pierwszym rzędzie przepisy SOLAS pod nazwa „Bezpieczeństwo żeglugi” i dotyczyły separacji tras żeglugowych dedykowanych statkom przewożącym substancje niebezpieczne. Dodatkową i o charakterze ius cogens regulację w tym zakresie zawierał COLREG w postaci systemów rozgraniczenia ruchu (traffic separation schemes) oraz prawideł wymijania. Statek naruszający  prawidła COLREG, powodując zderzenie uznawany był za winnego spowodowania zderzenia z konsekwencjami w zakresie uznania winy dla odpowiedzialności cywilnej. Naruszenie tych prawideł nie powodujące wypadku, skutkowało karami administracyjnymi. Z kolei na państwa nałożony został obowiązek zapewnienia właściwego oznaczenia nawigacyjnego i utrzymywania urządzeń nawigacyjnych. Naruszenie tego obowiązku pociągało za sobą również skutki w zakresie odpowiedzialności cywilnej za szkody spowodowane zanieczyszczeniem morza. Wadliwe działanie lub zaniechania organów państwa odpowiedzialnych za utrzymanie świateł lub innych urządzeń nawigacyjnych stanowi przesłankę egzonerującą armatora z odpowiedzialności cywilnej za szkodę spowodowana zanieczyszczeniem na równi z siłą wyższą i wyłączną winą umyślną osoby trzeciej[9]. Standardy konstrukcyjne zawarte są w SOLAS i MARPOL. Oddziaływanie przepisów SOLAS prewencję ekologiczną było pośrednie, ponieważ ta konwencja dotyczyła wyposażenia statków w środki zapewniające  bezpieczną, z punktu widzenia ochrony życia na morzu, żeglugę. MARPOL z kolei zawierał standardy konstrukcyjne w większym stopniu dotyczące ochrony wód przed zanieczyszczeniami operacyjnymi. Standardy MARPOL nie odnoszą się bezpośrednio do bezpieczeństwa żeglugi, lecz mają na celu zapobieganie zrzutom substancji niebezpiecznych do morza, również w przypadku zrzutów wypadkowych[10]. Osobno uregulowano w MARPOL wymagania konstrukcyjne dla urządzeń kontrolnych pozwalających monitorować przestrzeganie standardów ochronnych. I wreszcie MARPOL po raz pierwszy nałożył na państwa-sygnatariuszy konwencji obowiązki z zakresie wyposażenia portu w urządzenia techniczne, służące do odbioru ze statku pozostałości ładunkowych po substancjach niebezpiecznych. Standardy wyszkolenia maja na celu minimalizowanie ryzyka związanego z zachowaniami ludzi biorących udziale morskim transporcie substancji niebezpiecznych. Z jednej strony wpływają na stan bezpieczeństwa samych załóg statków i obsługi portów, z drugiej strony pozwalają zmniejszyć ryzyko zagrożenia środowiska. W tym drugim sensie są elementem sytemu prewencji, obok elementu technicznego (standardy konstrukcyjne) i elementu biologicznego (standardy ochronne)[11]. Międzynarodowe standardy wyszkolenia określa STCW, która powiązała bezpieczeństwo życia i mienia na morzu z ochroną środowiska poprzez formułowanie wymogów w zakresie sozologii przy określaniu minimalnych wiadomości niezbędnych do uzyskania dyplomów kapitańskich i oficerskich.       2.2. Standardy ochronne        Standardy ochronne mają na celu zapobieganie zanieczyszczeniom eksploatacyjnym, których udział w zanieczyszczeniach morza ze statku był czasie tworzenia standardów ochronnych wyższy od zrzutów wypadkowych[12]. Zrzuty eksploatacyjne obejmują zrzuty olejów umożliwiających prace urządzeń napędowych statku i zrzuty resztek ładunkowych. W zakresie tworzenia standardów ochronnych szczególna rola przypadała naukom biologicznym i chemicznym, których ustalenia znajdowały wyraz normatywny w tzw. normach technicznych. Nadrzędna wobec norm technicznych norma merytoryczna mogła opierać się bądź na zakazie zrzutu w postaci absolutnej lub względnej, bądź na prawie do nieszkodliwego zrzutu, wyznaczonego za pomocą standardów ochronnych (discharge standards). Przez prawo do zrzutu rozumiano uprawnienie określonych podmiotów do usuwania do morza substancji szkodliwych używanych lub powstałych w trakcie działalności człowieka[13]. Prawo uznaje takie zrzuty za nieszkodliwe, wyłączając tym samym bezprawność działania. Standard ochronny może przybrać postać standardu emisyjnego, który wyznacza parametry ilościowe i jakościowe samego zrzutu lub standardu jakości wody, który z kolei wyznacza poziom zanieczyszczenia zbiornika. Legislacja międzynarodowa, przede wszystkim MARPOL, przyjęła konstrukcję mieszaną, oparta na zakazie zrzutu  na określonych akwenach i prawie do zrzutu, wyznaczonym przez standardy emisyjne[14].      


[1] P.Lewandowski: Prawna ochrona wód morskich i śródlądowych przed zanieczyszczeniami, Gdańsk 1996, s.42.

[2] Międzynarodowa konwencja o zapobieganiu zanieczyszczeniu morza przez statki 1973/1978, ratyfikowana przez Polskę, Dz.U. nr 17 z 1987r., poz.101.

[3] Konwencja o bezpieczeństwa życia na morzu (Dz.U nr 61 z 1984r., poz.61).

[4] Konwencja o zapobieganiu zderzeniom na morzu (Dz.U. nr 15 z 1977r., poz.61).

[5] Konwencja o ustanowieniu systemu morskiej łączności satelitarnej (Dz.U nr 7 z 1980r., poz.19).

[6] Konwencja o wymaganiach w zakresie wyszkolenia marynarzy, wydawania im świadectw oraz pełnienia wacht (Dz.U. nr 39 z 1984r., poz.201).

[7] Międzynarodowa konwencja dotycząca interwencji na morzu pełnym w razie zanieczyszczenia olejami Dz.U. nr 35 z 1976, poz.207, załącznik).

[8] D.A.Abecassis: The Law and Practice relating to Oil Pollution from Ships, London 1978, s.47-65

[9] W polskim prawie przepis art. 266 par.1 kodeksu morskiego (Dz.U. nr 138 z 2001r., poz.1545).

[10] Można w tym miejscu wymienić SBT (segregated balast tanks, oddzielone zbiorniki balastowe), PL (protective location, takie usytuowanie zbiorników balastowych, aby stanowiły osłonę dla zbiorników załadunkowych), IGS (inert gas system, system gazu obojętnego jako środek zwalczający niebezpieczeństwo wybuchu), COW (crude oil washing, procedura mycia zbiorników ropą, a nie wodą), CBT (clean balast tanks, zbiorniki czystego balastu.    

[11] P.Lewandowski, op.cit., s.56.

[12] D.M.Collins: The Tanker’s right of harmless discharge and protection of the marine environment (w:) Journal of Maritime Law and Commerce, vol.18, no.2 April 1987, s.275.

[13] P.Lewandowski, op.cit., s.65.

[14] Wcześniejsze regulacje, zawarte w OILPOL 1954 (konwencji o zapobieganiu zanieczyszczeniu morza olejami z 1954r.), formułowała prawo nieograniczonego zrzutu na morzu poza granicą 50 mil morskich od brzegu.

[15] Tak formułowały to przepisy art.art.14 -17 konwencji o morzu terytorialnym z 1958r. (peace, good order and security of the costal state).

[16] P.Lewandowski, op.cit., s.93.

Bezpieczeństwo ekologiczne środowiska morskiego- pojęcie quadrivium sobota, kwi 2 2011 

Bezpieczeństwo jest pojęciem wieloznacznym, ogólnym i nieprecyzyjnym. Mimo to normy prawne regulujące stosunki prawne na morzu posługują się tym pojęciem w odniesieniu do żeglugi. Regulacja bezpieczeństwa żeglugi zawarta jest w normach o charakterze administracyjnoprawmym i ma na celu zapewnienie takiego stanu faktycznego, w którym załoga i statek nie stwarzają zagrożenia dla siebie i innych użytkowników dróg morskich. Na gruncie norm morskiego prawa cywilnego odpowiednikiem pojęcia „bezpieczeństwo żeglugi” jest pojęcie „zdatności statku do żeglugi”, które z kolei służy zapewnieniu właściwych warunków dla ładunku w trakcie przewozu. Pojęcie bezpieczeństwa występuje również w odniesieniu do portu morskiego, który powinien być tzw. portem bezpiecznym tzn. nie stwarzającym zagrożenia dla statków, ludzi, środowiska wreszcie dla składników majątkowych samego portu[1]. W każdym przypadku występuje ekologiczny efekt dodany: środowisko morskie, narażone na negatywne skutki w przypadku, gdy statek, port i ładunek nie są bezpieczne, jest lepiej chronione. Środowisko morskie jest szczególnym przedmiotem ochrony w tym sensie, że nie można go zabezpieczyć przed działaniami z zewnątrz. Możliwym jest natomiast takie oddziaływanie  na obiekty korzystające ze środowiska, aby ich stan nie stwarzał zagrożenia dla środowiska. Innymi słowy, im bezpieczniejsze obiekty korzystające ze środowiska, tym bezpieczniejsze samo środowisko. Uboczne skutki rozwój transportu morskiego w postaci katastrofalnych wylewów substancji niebezpiecznych, aż nadto dowiodły, że nie tylko człowiek i rzeczy, ale również środowisko morskie narażone jest na niebezpieczeństwo w związku z działalnością człowieka. Spektakularne katastrofy tankowców wpłynęły na ukształtowanie określonego sposobu myślenia o zagrożeniach ekologicznych morzą. To z kolei wywarło wpływ na procesy prawotwórcze. Na płaszczyźnie teoretycznej istniały dwie możliwości regulacji bezpieczeństwa: jedna, oparta na konstrukcji „safety”, rozumianej jako zapobieganie zagrożeniu dla otoczenia ze strony systemu, druga, oparta na konstrukcji „security”, regulującej zapobieganie zagrożeniu systemu ze strony otoczenia (na gruncie bezpieczeństwa ekologicznego za w obu konstrukcjach systemem jest statek). Prawodawca za główne źródło zagrożenia uznał statek, mimo że statystycznie statki odpowiadają za dziesiątą część całości zrzucanych do morza zanieczyszczeń. Tym samym opowiedział się za konstrukcją „safety” (konstrukcja „security” w żegludze stosowana jest w kontekście tradycyjnego bezpieczeństwa żeglugi jako zabezpieczenie statku i załogi przed tzw. niebezpieczeństwami morza). Nie bez znaczenia jest również łatwość w oznaczeniu adresata normy i większa efektywność kontroli przestrzegania prawa. Prawodawca, wskazując jednostronnie statek jako głównego emitenta, wprowadził do systemy prawa sozologiczna konstrukcję równorzędności ochrony człowieka, wartości materialnych i środowiska morskiego przed działalnością człowieka. W ten sposób doszło do „upodmiotowienia” morza, któremu przysługują określone „prawa”. Tym prawom z kolei odpowiadają określone obowiązki, spoczywające na podmiotach czerpiących korzyści z działalności na morzu. Nie można jednak nie zauważyć, że u podstaw upodmiotowienia morza leży interes człowieka związany z jego dążeniem do życia w zdrowym środowisku.  Regulacja ochrony morza przed zanieczyszczeniami ze statków obejmuje obszerny zespół norm składający się na tzw. quadrivium[2] ochrony prawnej środowiska. Quadrivium obejmuje prewencję, kontrolę, interwencję i odpowiedzialność i zawiera normy zróżnicowane pod względem metodologicznym. Osią konstrukcyjna ochrony jest kryterium wypadku jako zdarzenia prawnego. Tym samym poza konstrukcja przyjętą dla ochrony przed zanieczyszczeniami ze statków musza się znaleźć zanieczyszczenia z lądu. Ich specyfika, wymagająca innej konstrukcji regulacji normatywnej, wynika z ewolucyjnego charakteru degenerujących zmian w środowisku oraz zasadniczych trudności w identyfikacji sprawcy, którego działanie lub zaniechanie pozostaje w związku przyczynowo-skutkowym z degradacją środowiska. Sytuacja prawna przed wypadkiem, w czasie wypadku i po wypadku statku jest zróżnicowana tak merytorycznie jak metodologicznie. Regulacja prawna obowiązków przed wypadkiem opiera się na metodzie administracyjnoprawnej, a więc na zakazach i nakazach obwarowanych sankcjami administracyjnymi. Środki prawne przysługujące w razie zaistnienia wypadku są z kolei przedmiotem regulacji, opartej na uprawnieniach państw wraz z sankcjami prawnomiędzynarodowymi w razie nadużycia tych uprawnień. Sytuacja powypadkowa należy natomiast do sfery prawa cywilnego z konstrukcją prawa podmiotowego względnego jako podstawy regulacji prawnej. Naturalną koleją rzeczy sytuacja przedwypadkowa jest objęta prewencją i kontrolą, sytuacja wypadkowa to domena interwencji, natomiast konsekwencje prawne powypadkowe to przede wszystkim odpowiedzialność odszkodowawcza sprawcy wobec uprawnionego, którym nie musi być poszkodowany w rozumieniu konwencjonalnej odpowiedzialności odszkodowawczej.            



[1] P.Lewandowski: Porządek publiczny w portach morskich (w) Prawo w portach morskich, pod red. Z.Brodeckiego, Warszawa 1998, s.17-22.

[2] Czwórdroże, termin określający w średniowieczu grupę czterech nauk: arytmetykę, geometrię, astronomię i muzykę.

Służebność przesyłu jako służebność aktywna niedziela, mar 6 2011 

Verba legis z przepisu art.305 (1) kc „nieruchomość można obciążyć (…) prawem polegającym na tym, że przedsiębiorca może korzystać w oznaczonym zakresie z nieruchomości obciążonej, zgodnie z przeznaczeniem tych urządzeń (określonych w art.49 par.1 kc)” nie przesądza explicite o charakterze świadczenia ciążącego na uprawnionym do nieruchomości obciążonej. Służebność przesyłu jest instytucją opartą na ekwiwalentności, zatem uprawnieniu do korzystania z cudzej nieruchomości po stronie przedsiębiorcy przesyłowego musi odpowiadać obowiązek po stronie uprawnionego do nieruchomości obciążonej. Aby ustalić treść świadczenia ze strony uprawnionego do nieruchomości obciążonej w przypadku służebności przesyłu należy odwołać się do ustaleń doktrynalnych odnoszących się do służebności gruntowych.  Służebność gruntowa może być skonstruowana w ten sposób, że właściciel nieruchomości władnącej jest uprawniony do korzystania z nieruchomości obciążonej. Obowiązek uprawnionego do nieruchomości obciążonej polega natomiast na znoszeniu określonych, czynnych działań właściciela nieruchomości władnącej[1]. Taka treść świadczenia jest właściwa dla konstrukcji pati i stanowi uszczuplenie prawa własności po stronie nieruchomości obciążonej. Uprawniony do nieruchomości obciążonej nie może skutecznie korzystać z tych środków ochrony, które przeznaczone są do przeciwdziałania naruszaniu posiadania. Służebność oparta na pati historycznie określana była w doktrynie jako służebność czynna albo pozytywna[2]. Służebność gruntowa może również przybrać postać bierną lub negatywną. Treść uprawnienia właściciela nieruchomości władnącej w tym przypadku zawiera w sobie prawo do żądania, aby uprawniony do nieruchomości obciążonej nie dokonywał określonych działań swojej nieruchomości, do których jest uprawniony na podstawie przepisów o treści i wykonywaniu prawa własności. Służebność bierna może również być sformułowana w ten sposób, że właściciel nieruchomości władnącej może żądać, aby uprawniony do nieruchomości obciążonej nie wykonywał określonych uprawnień wobec nieruchomości władnącej, przysługujących mu na podstawie przepisów o treści i wykonywaniu prawa własności. Przykładem pierwszej postaci służebności gruntowej czynnej jest tzw. służebność światła lub widoku, na podstawie której właściciel nieruchomości obciążonej nie może wybudować oznaczonych urządzeń lub budynków przesłaniających światło lub widok. Przykładem drugiej jest wyłączenie uprawnienia z art.149 kc, mocą którego właściciel nieruchomości obciążonej jest uprawniony do wejścia na grunt sąsiedni w celu usunięcia zwieszających się z jego drzew gałęzi lub owoców. Służebność bierna będzie polegała na tym, że właściciel nieruchomości nie będzie wykonywał tych uprawnień. Treść świadczenia w tych przypadkach jest właściwa dla konstrukcji non-facere. Uprawniony do nieruchomości obciążonej służebnością bierna będzie zatem ograniczony w swoich uprawnieniach wobec swojej nieruchomości jak i wobec nieruchomości władnącej. Służebność gruntowa może zatem prowadzić do wyłączenia możliwości korzystania z określonych instrumentów ochrony własności (służebność czynna lub pozytywna) albo do wyłączenia określony uprawnień właścicielskich wobec nieruchomości własnej lub cudzej (służebność bierna lub negatywna). W każdym przypadku służebność gruntowa stanowi legalne ograniczenie prawa własności, przy czym ograniczenie dotyczy tylko jednego z elementów triady uprawnień właścicielskich[3], a mianowicie prawo do korzystania i czerpania pożytków (ius utendi et fruendi), pozostałe uprawnienia w zasadzie nie są naruszane. Istotą konstrukcji służebności gruntowej jest zawsze rozszerzenie prawa własności po stronie nieruchomości władnącej i zawsze ograniczenie prawa własności po stronie nieruchomości obciążonej. Służebność przesyłu jest skonstruowana jako służebność aktywna po stronie przedsiębiorstwa przesyłowego, natomiast treść obowiązku właściciela nieruchomości obciążonej sprowadza się do pati.



[1]Kodeks Cywilny. Komentarz, pod red.Z.Resicha, Warszawa 1972, s.724.

[2] A. Szpunar: Glosa do orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 26.10.1959r., sygn.akt II CR 483/59 (w) OSPiKA 1961r., s.265, S.Breyer: Glosa do uchwały Sądu najwyższego z dnia 6.10.1958r., sygn.akt. II CO 10/58 (w) OSPiKA 1960r., s.18  

[3] Charakterystyczna jest ewolucja historyczna zapisów ustawowych. Przepis art.167 prawa rzeczowego zawierał normę, zgodnie z którą służebność może polegać na prawie żądania, aby właściciel nieruchomości służebnej nie wykonywał w zakresie oznaczonym swego prawa własności. Taka konstrukcja została słusznie zakwestionowana, ponieważ pozwalała na wyciagnięcie wniosku, że służebność bierna może polegać na ograniczeniu możności rozporządzenia prawem własności. Tak daleko idące ograniczenie prawa własności nie mieści się w społeczno-gospodarczym przeznaczeniu służebności gruntowej, Kodeks cywilny. Komentarz, op.cit.s.725. Współczesna treść art.285 par. 1 kc nie  pozwala na wniosek, że właściciel nieruchomości obciążonej służebnością jest ograniczony w zakresie rozporządzania nieruchomością. 

O nowelizacji służebności przesyłu- commentariolus czwartek, sty 27 2011 

 1. Prace nad nowelizacją przepisów o służebności przesyłu                         Przepisy regulujące służebności zawarte w Dziale III Tytułu III Księgi II Kodeksu cywilnego do roku 2008 nie były zmieniane od wejścia w życie Kodeksu cywilnego. Ustawa z dnia 30.05.2008r. o zmianie ustawy – Kodeks cywilny i niektórych innych ustaw[1] wprowadziła zatem pierwszą od czterdziestu trzech lat nowelizację tych przepisów prawnych, statuując nowe, ograniczone prawo rzeczowe pod nazwą służebność przesyłu[2].  Już w roku 2010 podjęto ponownie prace nad nowelizacją kodeksu cywilnego, obejmującą również zmianę przepisów art.305 (1) do 305 (4) regulujących służebność przesyłu. Ponownie odbywa się to pod egidą Ministerstwa Sprawiedliwości w ramach prac Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego przy Ministrze Sprawiedliwości. Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało[3] projekt ustawy zmieniającej kodeks cywilny, oznaczony datą 12.01.2010r.,. Zmiany mają dotyczyć przepisów art.49, art. 241 i 285 oraz 305 ze znaczkiem 1, 2 i 3 kc. Nowelizowane mają zatem być przepisy zmienione lub wprowadzone ponad dwa lata temu ustawą z dnia 30.05.2008r. Ten projekt nie został zgłoszony do laski marszałkowskiej. Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało natomiast kolejny projekt, sygnowany datą 6.10.2010r.[4]. Jest w zasadzie powtórzeniem projektu styczniowego z kilkoma zmianami dotyczącymi służebności przesyłu. Projekt został skierowany do Sejmu 12.11.2010r., gdzie na posiedzeniu nr 80 w dniu 15.12.2010r. odbyło się I czytanie, po czym projekt skierowano do Komisji Nadzwyczajnej do spraw Zmian w Kodyfikacjach[5].                  2. Służebność przesyłu na użytkowaniu wieczystym                          Proponowana w projekcie październikowym zmiana nie obejmuje zmiany przepisu art.241 kc, który w pierwotnej propozycji miał być uzupełniony o nowy par.2 o następującej treści: „§ 2. Służebność drogi koniecznej, służebność przesyłu oraz służebność ustanowiona w związku z przekroczeniem granicy przy wznoszeniu budowli lub innego urządzenia pozostają w mocy.” Ta propozycja mogła być oceniana krytycznie, ponieważ zmieniałaby zasadniczo dotychczasową sytuację właściciela nieruchomości gruntowej, opierającej się na formule wygaśnięcia, wraz z wygaśnięciem użytkowania wieczystego, obciążeń na nim ustanowionych. Pod rządami obecnie obowiązującego kodeksu cywilnego uprawnienia użytkownika wieczystego do ustanawiania na tym prawie ograniczonych praw rzeczowych  wywodzono na podstawie wnioskowania a maiori ad minus (z większego na mniejsze) z przepisu art.233 kc. Skoro użytkownik wieczysty może rozporządzić prawem, to może również ustanowić ograniczone prawa rzeczowe, ale wyłącznie na prawie mu przysługującym, a nie na nieruchomości jako przedmiocie materialnym, i żądać stosownego wynagrodzenia. Nie jest w takiej sytuacji wymagana zgoda właściciela. Oba projekty ministerialne zmian kodeksu cywilnego petryfikują rezultat wnioskowania prawniczego i wprowadzają jako nowy przepis art.285¹ o następującej treści § 1. Służebność gruntową może ustanowić użytkownik wieczysty; obciąża ona prawo użytkowania wieczystego. § 2. Służebność gruntowa może być ustanowiona na rzecz użytkownika wieczystego.” Takie uprawnienie użytkownika wieczystego wyłącza, w okresie obowiązywania umowy o ustanowienie prawa użytkowania wieczystego, uprawnienie właściciela do ustanawiania służebności na nieruchomości. Uprawnienie użytkownika wieczystego do ustanowienia ograniczonego prawa rzeczowego nie narusza praw właściciela, które są de lege lata chronione przepisem art.241 kc, przewidującym wygaśnięcie obciążeń wraz ze skutkującym powrotem nieruchomości do właściciela wygaśnięciem prawa użytkowania wieczystego. Do właściciela nieruchomość wraca bez jakichkolwiek obciążeń. Do tego czasu właściciel nie może ustanowić służebności na swojej nieruchomości, w przeciwnym razie doszłoby do naruszenia bezwzględnego obowiązującego przepisu art.233 kc[6] i taka czynności ex lege byłaby nieważna. Przepis art.241 kc wywołuje zatem skutek niekorzystny dla uprawnionego ze służebności przesyłu przedsiębiorcy przesyłowego, ponieważ jego prawo również wygasa z chwila wygaśnięcia użytkowania wieczystego. Znaczenie długotrwałości stosunku prawnego umożliwiającego korzystanie z cudzej nieruchomości dla przedsiębiorcy inwestującego w urządzenia przesyłowe nie wymaga uzasadnienia.  Projekt zmian w kodeksie cywilnym z 12.01.2010r. zawiera cytowany już zapis art.241 par.2 skutkujący tym, że właściciel nieruchomości otrzymywałby po wygaśnięciu prawa użytkowania wieczystego, niezależnie od przyczyny tego wygaśnięcia, nieruchomość obciążoną nazwanymi w ustawie w oparciu o zasadę numerus clausus ograniczonymi prawami rzeczowymi, ustanowionymi bez jego zgody przez użytkownika wieczystego. W projekcie brak jest zapisów o zgodzie właściciela nieruchomości na ustanowienie wymienionych służebności przez użytkownika wieczystego. Ochroną właściciela w tym zakresie byłyby zatem stosowne zapisy umowy o oddanie gruntu Skarbu Państwa lub gminnego w użytkowanie wieczyste, wyłączające uprawnienie do obciążania użytkowania wieczystego ograniczonymi prawami rzeczowymi. Dla przedsiębiorstw przesyłowych wprowadzenie projektowanego przepisu byłoby korzystne, zapewniając trwałość służebności przesyłu również w przypadku wygaśnięcia użytkowania wieczystego. Takie rozwiązanie dotyka wyłącznie Skarb Państwa i gminy, można zatem założyć, że ustawodawca postępuje zgodnie z ulpianowską zasadą volenti not fit iniuria. Proponowana nowelizacja art.241 kc w części dotyczącej konfuzji wymagałaby ustalenia relacji do przepisu art.32 ust.2 ustawy o gospodarce nieruchomościami, który przewiduje. Wobec braku sprzeczności między obu przepisami nie można zastosować temporalnej reguły kolizyjnej. Trudno jest także stwierdzić, czy zakres normowania w projektowanym przepisie art.241 par.2 jest szerszy od zakresu normowania przepisu art.32 ust.2 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Proponowany przepis obejmowałby wszystkie przypadki wygaśnięcia, ale tylko w odniesieniu do trzech nazwanych praw rzeczowych ograniczonych, natomiast przepis ustawy o gospodarce nieruchomościami obejmuje tylko konfuzję w wyniku sprzedaży użytkownikowi wieczystemu własności nieruchomości obciążonej tym prawem, ale za to odnosi się do wszystkich praw rzeczowych ograniczonych- służebność przesyłu mieści w dyspozycjach norm z jednego i drugiego przepisu (aby jednak zastosować merytoryczną regułę kolizyjną projektowana norma kodeksowa, jako norma później uchwalona, musiałaby mieć charakter lex specialis (z węższym zakresem normowania) wobec normy z ustawy o gospodarce nieruchomościami).Tak więc tak długo, jak długo będzie obowiązywał przepis art.32 ust.2 ustawy o gospodarce nieruchomościami, to w przypadku konfuzji w wyniku sprzedaży nieruchomości użytkownikowi wieczystemu służebność przesyłu pozostanie w mocy na podstawie tego przepisu. Stosowanie również znowelizowanego przepisu art.241 par.2 byłoby wyłączone. Gdyby ponowna nowelizacja kodeksu cywilnego miała opierać się na projekcie z 12.01.2010r. koniecznym byłoby uchylenie przepisu ustawy o gospodarce nieruchomościami, tak aby kwestie cywilnoprawne były uregulowane w bardziej dla nich stosownym miejscu tj. w kc (nie można wykluczyć uchylenia mocy obowiązującej przepisu ustawy o gospodarce nieruchomościami w wyniku desuetudo iuris). W przypadku służebności przesyłu można byłoby mówić wręcz o superfluum, ponieważ zarówno proponowany w projekcie z 12.01.2010r. przepis kodeksowy jak i obowiązujący przepis art.32 ust.2 ustawy o gospodarce nieruchomościami zapewniają ten sam skutek (utrzymanie w mocy służebności przesyłu) w przypadku wygaśnięcia użytkowania w razie konfuzji wynikającej ze sprzedaży nieruchomości użytkownikowi wieczystemu. Pominięcie w nowym projekcie nowej treści art.241 par.2 oznacza rezygnację ze zmian w zakresie wygaśnięcia służebności przesyłu i powrót do stanu obowiązującego obecnie z wiodącą w tym zakresie rolą przepisu art.32 ust.2 ustawy o gospodarce nieruchomościami.                                                                         3. Zwiększenie użyteczności przedsiębiorstwa                                    Inny problem wynika z proponowanego w obu projektach zapisu nowego art.305 (1) par.2 o treści jak następuje: „Służebność przesyłu może mieć jedynie na celu zwiększenie użyteczności przedsiębiorstwa lub jego części”. Ten zapis budzi z kolei wątpliwości wynikające z zastosowania wykładni historycznej. Pod rządami obecnie obowiązujących przepisów  art.305 (1) kc w związku z zart.305 (3) par.1 kc można było zasadnie, w oparciu o wykładnię językową, przyjąć, że w odniesieniu do beneficjanta służebności przesyłu nie stosuje się konstrukcji „nieruchomości władnącej” (praedium dominant), właściwej dla służebności gruntowej. Tym samym nie znajdują zastosowanie przepisy art.285 par.2 kc, wprowadzające zwiększenie użyteczności nieruchomości władnącej jako konstytutywny cel służebności gruntowej. Dla potrzeb służebności przesyłu, w miejsce konstrukcji „nieruchomości władnącej”, ustawodawca wprowadził konstrukcje wiążącą służebność z przedsiębiorcą i przedsiębiorstwem przesyłowym. Sformułowanie tej ostatniej konstrukcji w proponowanym przepisie prawnym stanowi petryfikację dotychczasowych ustaleń orzecznictwa na gruncie przepisu art.145 kc o drodze koniecznej i art.285 kc o służebności gruntowej, utrwalonych  przed wprowadzeniem służebności przesyłu do polskiego porządku prawnego[7]. W przypadku służebności drogi koniecznej Sąd Najwyższy jeszcze pod rządami przedkodeksowego prawa rzeczowego, a potem bezpośrednio po wejściu w życie Kodeksu cywilnego przyjął w drodze analogii, że przepisy kodeksowe mogą uzasadniać ustanowienie także służebności polegającej na przeprowadzeniu sieci elektrycznej lub wodociągowej[8], a także gazowej, kanalizacyjnej, telekomunikacyjnej. Co do służebności gruntowej z art.285 kc, Sąd Najwyższy dopuścił możliwość umownego ustanowienia służebności gruntowej na rzecz przedsiębiorstwa energetycznego, podnosząc, że nie stoi temu na przeszkodzie fakt, iż nieruchomość wchodzi w skład przedsiębiorstwa[9]. Tym samym uznał, że w zakresie celu ustanowienia służebności zwiększenie użyteczności przedsiębiorstwa jest tożsame z zwiększeniem użyteczności nieruchomości władnącej i zgodne z dyspozycją zawartą w przepisie art.285 par.2 kc. Tak sformułowana teza Sądu Najwyższego prowadzi to do powstania kwestii czy rezultaty obu wykładni można stosować łącznie do służebności drogowej. To z kolei jest istotne w kontekście możliwości skutecznego ustanowienia służebności drogowej w sytuacji, gdy nieruchomości nie są nieruchomościami sąsiednimi. Znacząca jest również w kontekście ustaleń doktrynalnych ewolucja poglądów wyrażanych w orzecznictwie w tym zakresie. Ignatowicz uznaje, że droga objęta służebnością drogi koniecznej może przebiegać bądź przez jedną, bądź nawet przez kilka nieruchomości, zależnie od tego, ile posiadłości oddziela nieruchomość żądającego od drogi publicznej lub od jego zabudowań[10]. Nie można zatem ustanowić służebności drogowej dla nieruchomości, która nie sąsiaduje bezpośrednio z tą, która ma być służebnością obciążona, chyba że służebnością zostanie też obciążona nieruchomość bezpośrednio sąsiadująca z tą, która ma być obciążona[11]. Takie stanowisko przyjmował również Sąd Najwyższy[12]. Jednak w orzeczeniu z 20.11.1981r.[13] Sąd Najwyższy szerzej interpretuje pojęcie „grunt sąsiedni”. Gruntami sąsiednimi w rozumieniu przepisu art.145 par.1 kc są nie tylko grunty pozostające w fizycznej styczności z nieruchomością, na potrzeby której służebność drogi koniecznej zostaje ustanowiona, lecz także grunty tak pod względem tej nieruchomości usytuowane, że zachodzi gospodarcza konieczność przeprowadzenia przez nie dojazdu do drogi publicznej lub do budynków gospodarczych. Analogiczna wykładnia nadaje się do zastosowania wobec niedrogowych przedmiotów służebności gruntowej, co znalazło potwierdzenie w nowszym orzecznictwie Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 2008r.[14] stwierdził, że jeszcze przed uregulowaniem w kodeksie cywilnym służebności przesyłu istniała możliwość ustanowienia służebności gruntowej bez wskazywania nieruchomości władnącej. Można zatem zasadnie przyjąć, iż orzecznictwo jeszcze sprzed 2008 sformułowało konstrukcję prawną, umożliwiającą odejście od konstrukcji „nieruchomości władnącej” w kierunku konstrukcji przedsiębiorstwa jako beneficjenta służebności gruntowej.                   4. Petryfikacja ustaleń orzecznictwa i doktryny                        Petryfikacja ustaleń orzecznictwa skutkuje każdorazowo historycznym pytaniem, czy wcześniejsza wykładnia sądowa była nieprawidłowa? Biorąc pod uwagę rozstrzygnięcie ustawowe można uznać postawione pytanie za nieaktualne, pomijając okoliczność, że w odpowiedzi można stwierdzić, iż w stanie prawnym przed nowelizacją egzegeza wymagała zastosowania  wykładni ponadjęzykowej[15], natomiast de lege lata wystarczy wykładnia językowa, aby sformułować treść normy prawnej. Natomiast co do proponowanych zmian można wyrazić pogląd doktrynalny, że nie są one konieczne. Nawet jeśli zostaną przyjęte przez parlament, nie spowoduje to istotnej zmiany istniejącej sytuacji prawnej przedsiębiorstw przesyłowych. Petryfikacja jako forma techniki legislacyjnej niekoniecznie musi być oceniana krytycznie. Powinna być jednak stosowane konsekwentnie, przynajmniej w ramach jednego aktu prawnego. Nie można nie zauważyć, że projekty nie wprowadzają już zmiany w treści przepisu art.305 (2), która expressis verbis uprawniałaby użytkownika wieczystego, obok właściciela nieruchomości obciążonej, do odmowy ustanowienia służebności przesyłu. Przyjmując, że ustawodawca świadomie wybrał petryfikację rezultatów wykładni przepisów obowiązujących jako podstawę prawotwórstwa w zakresie służebności przesyłu, to wówczas pominięcie rezultatów wykładni przepisu art.305 (2) kc każe się zastanowić, co racjonalny ustawodawca miał na myśli. De lege lata treść przepisu art.305 (2) par.1 kc można interpretować w kontekście podmiotowym w ten sposób, że, jeśli odmowa właściciela umożliwia wystąpienie z żądanie niedobrowolnego ustanowienia służebności przesyłu służebność, to przedmiotem niedobrowolnego ustanowienia służebności przesyłu może być tylko nieruchomość objęta prawem własności. Natomiast nieruchomość oddana w użytkowanie wieczyste jest o tyle w innej sytuacji prawnej, że ustanowienie służebności przesyłu może dotyczyć tylko prawa użytkowania wieczystego i dojść do skutku tylko na drodze zgodnych oświadczeń woli użytkownika wieczystego i przedsiębiorcy przesyłowego (tryb dobrowolny) z wyłączeniem możliwości ustanowienia służebności przesyłu na drodze sądowej (tryb niedobrowolny). Z kolei z przepisu art.305 (2) par.2 kc wynika, że tylko właściciel nieruchomości może żądać ustanowienia służebności w sytuacji odmowy przedsiębiorcy zawarcia umowy ustanawiającej służebność przesyłu. Obie normy skonstruowane są przy zastosowaniu wykładni językowej i przy pominięciu dorobku doktryny i orzecznictwa w zakresie ustalania uprawnień użytkownika wieczystego do ustanawiania służebności gruntowych i drogi koniecznej. Można stwierdzić, że brak wyraźnego zapisu w przepisie art.305 (2) kc, przesądzającego o uprawnieniu użytkownika wieczystego w zakresie służebności przesyłu wynika z ukształtowanej praktyki ustawodawczej, preferującej ustalenia wykładni wyższego rzędu nad ustaleniami wykładni językowej, czego dowodzi literatura i bogate orzecznictwo dotyczące przepisów art.art. 145 kc i 285 kc. To skłania do zweryfikowania ustaleń językowych wykładnią wyższego rzędu również w odniesieniu do przepisu art.305 (2) kc. Argumentem za weryfikacją ustaleń  wykładni językowej jest również językowa reguła interpretacyjna, zgodnie z którą, zwrotom interpretowanym nie należy przypisywać znaczenia specjalnego mającego walor jedynie dla części systemu prawa, jeżeli jednak ustali się takie specjalne znaczenie na gruncie określonej gałęzi prawa (bądź aktu normatywnego), to wówczas należy nim się posługiwać bez względu na to, jakie znaczenie ma ten zwrot w systemie prawnym jako całości[16]. Biorąc pod uwagę oba powody, należy dojść do wniosku, że pojęcie „właściciel”, użyte w przepisie art.305 (2) kc obejmuje implicite również użytkownika wieczystego na zasadzie alternatywy rozłącznej. Natomiast pierwszeństwo użytkownika wieczystego przed właścicielem wynika z skuteczności erga omnes użytkowania wieczystego, funkcjonującej w czasie obowiązywania umowy ustanawiającej użytkowanie wieczyste, z zastrzeżeniem, że sama umowa ustanawiająca użytkowanie wieczyste nie zawiera szczególnej regulacji wyłączającej uprawnienie użytkownika wieczystego do obciążania nieruchomości ograniczonymi prawami rzeczowymi. Dodatkowym argumentem jest wynik wykładni derywacyjnej.  Wykładnia pojęcia „właściciel” odwołuje się do konstrukcji racjonalnego ustawodawcy i przyjmuje, że ratio legis zmian ustawowych było uprzywilejowanie przedsiębiorcy przesyłowego w imię interesu publicznego. Przyjęcie tylko wyniku wykładni językowej i pominięcie reguł funkcjonalnych byłoby sprzeczne z tak rozumianym ratio legis. W efekcie doszłoby do naruszenia założeń aksjologicznych o prawodawcy (w tym przypadku w zakresie ratio legis zmian ustawowych). Aby temu zaradzić, należało dać pierwszeństwo rezultatowi uzyskanemu przy zastosowaniu reguł funkcjonalnych[17]. W tej akurat kwestii ustawodawca powinien się  rozważyć zastąpienie w obu paragrafach art.305 (2) kc słowa „właściciel” zwrotem „właściciel albo użytkownik wieczysty z pierwszeństwem przed właścicielem”.  Żaden z projektów nie zawiera w tym zakresie żadnych zmian. Analogiczny problem rodzi zapis art.305 (1) definiujący wyłączny podmiot, na rzecz którego służebność przesyłu może być ustanowiona.  Zapis ustawowy wskazuje na przedsiębiorcę, który zamierza wybudować lub którego własność stanowią urządzenia, o których mowa w art.49 par.1 kc. Kwalifikowany charakter uprawnionego do wystąpienia o ustanowienia służebności, czy w trybie dobrowolnym czy w trybie niedobrowolnym, został uregulowany jako konstrukcja wielostopniowa[18]. U jej podstaw ustawodawca umieścił przedsiębiorcę w rozumieniu art.43 (1)  kc, a więc osobę fizyczną, osobę prawną i jednostkę organizacyjną, o której mowa w art.33 (1) par.1 kc, prowadząca we własnym imieniu działalność gospodarczą lub zawodową. Następnym szczeblem jest relacja prawna do urządzeń, o których mowa w art.49 par.1 kc. W odniesieniu do istniejących urządzeń przedsiębiorca musi być ich właścicielem. W odniesieniu do przyszłych instalacji, a wiec nieistniejących w dacie ustanawiania służebności przesyłu, ustawodawca nie formułuje takiego wymogu, można zatem zasadnie przyjąć, że dopuszczalne są inne formy prawne władztwa nad rzeczą, zarówno rzeczowe jak zobowiązaniowe. Przyczyna takiego zróżnicowania nie jest znana, natomiast jego konsekwencje można łatwo wskazać. Przedsiębiorca, który dzierżawi istniejące urządzenie przesyłowe nie może ustanowić służebności przesyłu. Ten sam przedsiębiorca, który zamierza wybudować, niekoniecznie jako właściciel, ale np. zlecając wybudowanie instalacji innemu podmiotowi i następnie dzierżawiąc lub leasingując urządzenie przesyłowe, jest uprawniony do ustanowienia służebności przesyłu. W tym konkretnym przypadku, nie jest możliwe zastosowanie wnioskowania prawniczego „z większego na mniejsze”, ponieważ uprawniony jest właściciel – ma większe uprawnienia do rzeczy-, zatem dzierżawca-ma mniejsze uprawnienia do rzeczy- nie może być uprawniony, dlatego że uprawniony jest właściciel. Takie wnioskowanie byłoby dopuszczalne, gdyby regulacja była odwrotna tzn. uprawnionym do ustanowienia byłby dzierżawca, to tym bardziej właściciel mógłby ustanowić służebność przesyłu. Ostatnim szczeblem konstrukcji kwalifikowanego charakteru podmiotowego służebności przesyłu jest samo urządzenie, o którym mowa w art.49 par.1 kc[19], traktowane jako obligatoryjny przedmiot prawa przysługującego przedsiębiorcy. Treść przepisu art.49 kc petryfikuje stanowisko Trybunału Konstytucyjnego wyrażone w wyroku 7.11.2006r.[20] w kwestii nabycia własności urządzeń z art.49 par.1 kc. W dodanym par.2 art.49 kc przewiduje się roszczenie po stronie właściciela nieruchomości o nabycie własności urządzenia przez przedsiębiorstwo  i roszczenie o zbycie własności urządzenia po stronie przedsiębiorcy. Można zasadnie uznać, że samo połączenie z siecią nie jest wystarczającą przesłanką do przejścia prawa własności na przedsiębiorcę, będącego właścicielem sieci. Treść nowego przepisu nie pozostawia również wątpliwości co do tego, że własność urządzenia również po przyłączeniu przysługuje osobie, która poniosła koszt ich wybudowania. Uwzględniając wymóg, że w odniesieniu do istniejących urządzeń przedsiębiorca musi być ich właścicielem, można sformułować wniosek dotyczący ustanowienia służebności przesyłu w kontekście istniejących przyłączy. Przedsiębiorca nie może występować o ustanowienie służebności przesyłu, jeśli nie nabędzie w drodze czynności prawnej lub na podstawie orzeczenia sądowego własności przyłącza. Co do przyszłych urządzeń (verba legis:„zamierza wybudować”) ustawa nie łączy własności urządzeń przesyłowych (również przyłączy) z uprawnieniem do ustanowienia służebności przesyłu, dopuszczając, obok własności, umowne określenie statusu prawnego nowopowstających przyłączy. Najnowsza doktryna prawa rzeczowego[21], opierając się na konstrukcji celu służebności przesyłu, uznaje, że „wbrew sugestii płynącej z brzmienia art.305 (1) kc należy, jak się wydaje, przyjąć (…), że ustanowienie służebności przesyłu możliwe jest również na rzecz takiego przedsiębiorcy, który dysponuje innym niż własność tytułem prawnym do urządzeń przyłączonych do jego sieci”. Taki punkt widzenia, słuszny w kontekście interesów przedsiębiorstwa przesyłowego i właściciela czy użytkownika wieczystego nieruchomości gruntowej, dopuszcza umowne ustanowienie służebności przesyłu zanim zostaną wybudowane urządzenia przesyłowe lub już po ich wybudowaniu urządzeń i uzyskaniu przez przedsiębiorcę ich własności lub innego prawa. Brak jest niewątpliwie uzasadnienia dla takiego punktu widzenia na gruncie językowej wykładni klaryfikacyjnej. Jeśli potraktować ten punkt widzenia jako rezultat wykładni wyższego rzędu, to należy stwierdzić, iż jego uzyskanie jest możliwe tylko przez zastosowanie wykładni derywacyjnej i ustalenie treści reguł funkcjonalnych, identyfikowalnych z racjonalnym ustawodawcą, analogicznie jak w przypadku wykładni terminu „właściciel” z przepisu art. 305 (2) kc. W tym przypadku wykładnia derywacyjna pozwoliła objąć terminem ustawowym również użytkownika wieczystego bez narażania się na zarzut wykładania przepisu contra legem lub in freudem legis et honestatis.                    5. Kolizja interesów             Obok problemów z zakresu techniki legislacyjnej przy nowelizacji przepisów o służebności przesyłu występuje również problem, jak określić ratio legis ustawy nowelizującej.   Konieczność uwzględniania potrzeb inwestorów infrastrukturalnych przy formułowaniu przepisów prawnych wynika ze szczególnego znaczenia inwestycji infrastrukturalnych dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa. Najbardziej uzasadniony interes publiczny nie zawsze znajduje akceptację indywidualnego właściciela lub użytkownika wieczystego nieruchomości. Wymogi technologiczne konstrukcji infrastrukturalnych skutkują specyficznymi potrzebami w zakresie korzystania z cudzych nieruchomości. Infrastruktura przesyłowa ma charakter linearny, zatem potrzebne są długie i wąskie nieruchomości gruntowe wykorzystywane do posadowienia sieci przesyłowych. Nie ma zatem uzasadnienia technicznego dla nabywania przez przedsiębiorstwa przesyłowe całych nieruchomości, skora potrzebna jest tylko części nieruchomości. Racje ekonomiczne natomiast przemawiają wręcz przeciwko obciążaniu inwestycji infrastrukturalnych kosztami nabywania w całości tych nieruchomości, które znajdują się na trasie przebiegu instalacji przesyłowej. Nowelizacja Kodeksu Cywilnego wprowadzająca służebność przesyłu miała na celu usprawnienie  realizacji interesu publicznego, polegającego na wykonywaniu zadań z zakresu bezpieczeństwa państwa oraz zaspokajaniu zbiorowych potrzeb w zakresie dostaw mediów energetycznych, wody i odprowadzania ścieków przez przedsiębiorstwa korzystające z infrastruktury przesyłowej obejmującej rurociągi, gazociągi, linie energetyczne i wodociągi a także zbiorowe systemy kanalizacyjne i odprowadzania ścieków. Konstytucja w przepisie art.76 nałożyła na władze publiczne obowiązek ochrony m.in. konsumentów przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu. Z normy konstytucyjnej wynika zatem obowiązek państwa przynajmniej zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom w zakresie zaspokajania zbiorowych potrzeb energetycznych, kanalizacyjnych i odprowadzania ścieków. Ten obowiązek został przeniesiony na podmioty prawa prywatnego, które z tego tytułu mogą czerpać korzyści, ale są również zobowiązane do ponoszenia kosztów w imię interesu publicznego poprzez rozbudowę i konserwację sieci przesyłowych. Prawo energetyczne[22] umożliwia odstąpienie od obowiązku budowy przyłączy[23] tylko w przypadku kumulatywnego braku warunków technicznych i ekonomicznych dla takiej inwestycji[24]. Jednocześnie przedsiębiorstwa przesyłowe, budujące lub eksploatujące infrastrukturę przesyłową, są obciążone skutkami zasady dostępu osób trzecich (zasada TPA), zobowiązującej do udostępniania przez operatorów sieciowych własnych sieci przesyłowych innym podmiotom wyrażającym zamiar ich wykorzystania[25]. Pojawią się zatem kolizję interesu publicznego (zapewnienie dostaw prąd, gazu, wody, ropy naftowej w skali masowej)  i indywidualnego (wykonywanie triady uprawnień właścicielskich do nieruchomości z wyłączeniem innych osób). Kolizje indywidualnego interesu właściciela nieruchomości i interesu publicznego mogą być rozstrzygnięte na płaszczyźnie cywilnoprawnej lub administracyjnoprawnej z zastosowaniem właściwej dla każdej z nich metody regulacji, koordynacyjnej lub subordynacyjnej. De lege lata najbardziej administracyjna instytucja tj. wywłaszczenie nie nadaje się do wykorzystania dla celów pozyskiwania gruntów przez przedsiębiorstwa przesyłowe, które są podmiotami prawa prywatnego, nawet jeśli ich właścicielem jest Skarb Państwa. Obecnie obowiązujące przepisy art.112 i 113 ustawy o gospodarce nieruchomościami[26] dopuszczają możliwość wywłaszczenia tylko na rzecz Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego i tylko nieruchomości, która w planach miejscowych  przewidziana jest na cele publiczne albo dla której wydana została decyzja o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego. Wykorzystanie instytucji wywłaszczenia wymagałoby zatem swoistego „pośrednictwa” Skarbu Państwa bądź jednostki samorządu terytorialnego i każdorazowego postępowania w przedmiocie przeznaczenia nieruchomości w planach miejscowych, co prowadziłoby do administratywizacji procesów pozyskiwania gruntów pod inwestycje przesyłowe. Z kolei instytucja z art.124 ust.1 ustawy o gospodarce nieruchomościami (ograniczenie prawa własności w drodze decyzji administracyjnej starosty[27]) jest przydatna dla uzyskiwania uprawnień do korzystania z cudzej nieruchomości w odniesieniu do planowanych inwestycji przesyłowych. W przeciwieństwie do służebności, nie może stanowić podstawy dla sanacji stanów faktycznych opartych na posiadaniu nieruchomości w związku z eksploatacja istniejących instalacji przesyłowych. Z istoty zezwolenia z art.124 ustawy o gospodarce nieruchomościami wynika, że może być ono wydane przed rozpoczęciem na danej ściśle określonej nieruchomości konkretnego procesu inwestycyjnego. Wydanie decyzji ograniczającej sposób korzystania z nieruchomości przez właściciela, przez wydanie zezwolenia z art.124 ust.1 ustawy o gospodarce nieruchomościami już po rozpoczęciu robot budowlanych, a tym bardziej po ich zakończeniu, jest bowiem niedopuszczalne.[28]  Z orzecznictwa Sądu Najwyższego można wyprowadzić tezę, iż relacje prawne właściciela gruntu i właściciela urządzeń przesyłowych powinny opierać się na instytucjach cywilnoprawnych z pierwszeństwem przed instytucjami administracyjnoprawnymi. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 17.01.2003r.[29] jako jeden ze sposobów na uregulowanie stosunków miedzy właścicielem nieruchomości a przedsiębiorstwem przesyłowym wskazał służebność gruntową za wynagrodzeniem, dopuszczając ustanowienie służebności dostępu do słupa energetycznego lub innego urządzenia przesyłowego, jeśli nieruchomość władnąca wchodzi w skład przedsiębiorstwa energetycznego. Jednocześnie posiadanie przez przedsiębiorstwo przesyłowe pozwolenia na budowę czy zgodność z planem zagospodarowania przestrzennego  nie konstytuuje „uprawnienia” do korzystania z gruntu, wyłączającego obowiązek stworzenia węzła cywilnoprawnego z zachowaniem relacji koordynacyjnych między podmiotami[30]Praktyka wskazuje również na preferencje dla instytucji cywilnoprawnych. Przedsiębiorstwa przesyłowe w swoich relacjach z właścicielami nieruchomości stosują odpłatne umowy użytkowania lub umowy dzierżawy bądź umowy nienazwane jako podstawy prawne usytuowania urządzeń przesyłowych na cudzej nieruchomości. W odniesieniu do urządzeń budowanych w latach 70-tych i wcześniej, przeważa natomiast posiadanie samoistne w złej wierze jako faktyczna podstawa korzystania z cudzej rzeczy. Różnorodność w ustalaniu warunków prawnych korzystania z nieruchomości skutkuje znacznymi trudnościami w ustalaniu wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości. Innym źródłem trudności w ustalaniu warunków prawnych korzystania z cudzych nieruchomości jest kwestia ilości kontrahentów przedsiębiorstw przesyłowych wynikająca z liniowego charakteru urządzeń przesyłowe. Koniecznym jest zatem uzgodnienie warunków z wieloma podmiotami, których nieruchomości znajdują na linii przebiegu urządzenia przesyłowego. Szczególne problemy pojawiają się w sytuacji, gdy jeden z właścicieli nie wyraża zgody na warunki uzgodnione z pozostałymi właścicielami, co czego ma pełne prawo jako właściciel.  6. Potrzeby przedsiębiorstw przesyłowych                  Potencjalny inwestor oczekuje wiedzy o obciążeniach logistycznych w czasie opracowywania feasibility study. Ani służebność przesyłu de lege lata ani proponowana zmiana w przepisach kc nie pozwala na realne planowanie tzw. kosztów logistycznych budowy urządzeń przesyłowych, obejmujących koszty pozyskiwania gruntów, przez które miałyby przebiegać przesyłowe urządzenia liniowe[31]. Istotna kwestia zapewnienie bezkonfliktowego i prawidłowego pod względem prawnym korzystania z cudzej nieruchomości gruntowej ze szczególnym uwzględnieniem kwestii wielkości świadczeń na rzecz właściciela lub użytkownika wieczystego gruntu pozostaje w dalszym ciągu nierozstrzygnięta na gruncie ustawowym. Biorąc pod uwagę nakłady inwestycyjne i okres zwrotu potrzebą inwestorów infrastrukturalnych jest trwałość stosunku prawnego i uniezależnienie od skutków zmian podmiotowych po stronie nieruchomości. Oczywiście najtrwalszym i najbardziej niezależnym  stosunkiem prawnym jest prawo własności, które jednak, również w kontekście prakseologicznym, nie nadaje się do realizacji potrzeb przedsiębiorstw przesyłowych. Tworzenie odrębnych działki potrzebnej pod budowę rurociągu łączącego Płock i Gdańsk do przesyłu ropy naftowej o szerokości 5-10 m i długości 365 km wydaje się niepraktyczne. Służebność gruntowa[32] spełnia postulat trwałości, co do swej istoty, tak jak prawo własności, jest czasowo nieograniczone. Zachowuje niezależność od zmian podmiotowych w przypadku zbycia nieruchomości obciążonej, jako prawo rzeczowe jest skuteczne wobec każdoczesnego właściciela, użytkownika wieczystego i uprawnionego z węzła zobowiązaniowego do nieruchomości obciążonej. I wreszcie jako prawo podmiotowe bezwzględne jest skuteczne erga omnes, tak jak prawo własności. Służebność przesyłu stwarza również najmniejsze obciążenie dla właściciela nieruchomości lub jej użytkownika wieczystego, sprowadzające się co do zasady do pati (znoszenia), bez żadnych obowiązków działania lub niedziałania. Dodatkowo jest to wzmocnione normą z przepisu art.288 kc, nakazującą wykonywanie służebności w taki sposób, żeby jak najmniej utrudniała korzystanie z nieruchomości obciążonej[33]. Właściciel lub użytkownik wieczysty nieruchomości obciążonej nie jest zobowiązany do utrzymywania urządzeń przesyłowych, znajdujących się na jego nieruchomości. W braku odmiennych postanowień umownych, obowiązek utrzymywania urządzeń potrzebnych do wykonywania służebności przesyłu ciąży ex lege na właścicielu nieruchomości władnącej, zgodnie z treścią przepisu art. 289 par.1 kc. Stosując odpowiednio normę z tego przepisu, należałoby uznać, iż obowiązek utrzymywania urządzeń ciąży na przedsiębiorcy przesyłowym, jeśli jest właścicielem przedsiębiorstwa[34]. Względy bezpieczeństwa w pełni uzasadniają ten pogląd: lepiej będzie, jeśli urządzeniami do przesyłu gazy czy ropy naftowej będą się zajmowały wyspecjalizowane przedsiębiorstwa niż właściciel lub użytkownika wieczysty nieruchomości.  Służebność przesyłu jest przydatna zarówno dla budowy urządzeń przyszłych jak i pozwala na sanacje stanów faktycznych, polegających wyłącznie na posiadaniu bez tytułu prawnego.  Z tego powodu nie przydatna jest instytucja ograniczenia nakładanego na właściciela nieruchomości decyzja administracyjną na podstawie art.124 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Ograniczenie własności z art.124 ustawy o gospodarce nieruchomościami nie jest również ograniczonym prawem rzeczowym[35]. Nie spełnia zatem potrzeb przedsiębiorcy przesyłowego co do trwałości stosunku prawnego w kontekście zmian własnościowych po stronie nieruchomości obciążonej. Wprowadzenie explicite możliwości ustanowienie służebności przesyłu w trybie niedobrowolnych na drodze sądowej nie poprawia sytuacji przedsiębiorstwa przesyłowego. W dalszym ciągu nie ma pewności co uzyskania uprawnienia prawnorzeczowego do nieruchomości obciążonej (zasadność takiego żądania podlega swobodnej ocenie sądu). Nie bez znaczenia jest czas trwania postępowania sądowego, które, mimo że formalnie jest postępowaniem niespornym, może ujawnić daleko idące sprzeczności interesów stron postępowania.          7. Cel publiczny jako przesłanka zmian ustawodawczych           Istotnym novum w stosunku do instytucji cywilnoprawnych jest wprowadzenie hipotezy normy z przepisu art.124 par.1 ustawy o gospodarce nieruchomościami kategorii „celu publicznego” jako przesłanki konstytutywnej dla wprowadzenia ograniczenia korzystania z nieruchomości przez właściciela lub użytkownika wieczystego. Zgodnie z przepisem art.6 pkt 2 i pkt 3 ustawy o gospodarce nieruchomościami, celem publicznym jest budowa i utrzymanie ciągów drenażowych, przewodów i urządzeń służących do przesyłania płynów, pary, gazu i energii elektrycznej, a także innych obiektów i urządzeń niezbędnych do korzystania z tych przewodów i urządzeń, a także budowa i utrzymanie publicznych urządzeń służących do zaopatrzenia ludności w wodę, gromadzenia, przesyłania, oczyszczania i odprowadzania ścieków oraz odzysku i unieszkodliwiania odpadów, w tym ich składowania. Orzecznictwo sądów administracyjnych sformułowało trzy istotne w tym kontekście tezy[36]. Po pierwsze, przy tak sformułowanym zapisie ustawowym dla oceny spełnienia przesłanki „celu publicznego” nie ma znaczenia, kto jest inwestorem, Skarb Państwa, samorząd czy inna osoba prawna[37]. Podmiotem realizującym cel publiczny, oprócz jednostek samorządu terytorialnego, może być także zakład lub przedsiębiorstwo użyteczności publicznej, których celem jest zaspokajanie zbiorowych potrzeb ludności w drodze świadczenia usług publicznych[38]. Po drugie, nie ma znaczenia, czy na danym obszarze budowa instalacji sieciowej ma charakter tranzytowy, czy też docelowy[39]. Po trzecie, realizowanie sieci (..) wyłącznie jako inwestycji liniowej należy uznać za realizację celu publicznego. Realizacja inwestycji liniowej wiąże się bowiem z wykonywaniem na znacznym obszarze takiego zamierzenia dla określonej wspólnoty państwowej lub samorządowej. Realizacja przyłącza (…) do sieci (…) wyłącznie dla jednego budynku (…) nie stanowi celu publicznego, o jakim mowa w ustawie o gospodarce nieruchomościami[40]. Zasadnym wydaje się zatem stwierdzenie, iż na gruncie prawa polskiego i praktyki sądowej funkcjonuje ugruntowane pojęcie celu publicznego, które uzasadnia szczególne regulacje nawet ograniczające konstytucyjnie chronione prawo własności. Konstytucja dopuszcza w przepisie art.31 par.3 możliwość ograniczania konstytucyjnych praw i wolności, pod warunkiem, iż ograniczenie takie ustanawiane jest w ustawie i tylko wtedy, gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Z kolei przepis art.64 ust.3 Konstytucji dopuszcza ograniczanie własności w drodze ustawy i tylko w takim zakresie, w jakim nie narusza ono istoty prawa własności. Nie ma zatem podstaw do formułowania zarzutu niekonstytucyjności lub niezgodności z prawem unijnym przepisów[41], ograniczających prawo własności w oparciu o konstrukcję celu publicznego.          8. Postulaty de lege ferenda       Wątpliwości co do skuteczności kolejnej nowelizacji instytucji służebności przesyłu pogłębia przekonanie, iż żadna z potrzeb przedsiębiorstw przesyłowych, uzasadniających postulowanie ingerencji ustawodawcy, nie został zaspokojona. Wynika to z oparcia konstrukcji nowej instytucji na priorytecie ochrony własności, nie uwzględniając jednak możliwości niedobrowolnego ograniczania własności, przewidzianych prawem polskim i unijnym. Przyjęcie konstrukcji celu publicznego (lub interesu publicznego) pozwala na sformułowanie takich przepisów, które umożliwią realizację celów przedstawionych jako ratio legis interwencji ustawodawcy. Postulaty de lege ferenda opierają się na przyjętym doktrynalnie założeniu, że uzasadnionym jest uprzywilejowanie przedsiębiorców przesyłowych w imię interesu publicznego.  Nowa instytucja powinna mieć charakter cywilnoprawny. Jednak, aby uzyskać efekt zmiany jakościowej w stosunku do możliwości stworzonych przez praktykę przed nowelizacją i przez samą nowelizację z 30.05.2007r., w nowej instytucji oświadczenie woli uprawnionego rzeczowo do nieruchomości zastępowane byłoby zapisem ustawy. Skutek w postaci powstania służebności celu publicznego następowałby zatem po spełnieniu przesłanek określonych w normach prawnych zawartych w nowych przepisach kodeksu cywilnego. Stosowny przepis art.305 (1)[42] mógłby przybrać następującą treść: „Podmiot realizujący interes publiczny może ustanowić na każdej nieruchomości prawo, którego treść polega na budowaniu, utrzymaniu w należytym stanie technicznym i eksploatacji urządzeń służących do realizacji określonego interesu publicznego (służebność celu publicznego)”. Służebność interesu publicznego byłaby instytucją kwalifikowaną, z której może korzystać tylko przedsiębiorca władający  już istniejącymi urządzeniami określonymi w art.49 kc, a także urządzeniami o tym charakterze, które mają powstać w przyszłości. Przepis art.305 (2) zawierałby definicję legalną przedsiębiorcy celu publicznego o przykładowej treści: „Podmiotem realizującym interes publiczny jest przedsiębiorca, który w zakresie działalności swego przedsiębiorstwa realizuje zadania służące zapewnieniu bezpieczeństwa państwa lub podejmuje się zaspokajania powszechnych potrzeb ludności, przy użyciu urządzeń służących do doprowadzania lub odprowadzania wody, pary, gazu, prądu elektrycznego lub innych urządzeń podobnych, wchodzących lub mogących wejść w przyszłości w skład jego przedsiębiorstwa (przedsiębiorca celu publicznego)”. Kolejny przepis art.305 (3) regulowałby kwestie powstania i wygaśnięcia służebności przesyłu. Konieczność ujawnienia służebności celu publicznego, również wobec właściciela nieruchomości obciążonej, skutkuje tym, że wpis służebności do księgi wieczystej miałby charakter konstytutywny. Treść stosownego przepisu mogłaby brzmieć jak następuje:§1. Służebność interesu publicznego dla swojej ważności wymaga ujawnienia w księdze wieczystej. §2. Służebność interesu publicznego wygasa, jeżeli urządzenia, o których mowa w art. 305 (2)  nie weszły w skład przedsiębiorstwa w terminie 24 miesięcy od daty ujawnienia prawa w księdze wieczystej.” Kwestia utrzymywania urządzeń służących do wykonywania służebności celu publicznego powinna być uregulowana w przepisie bezwzględnie obowiązującym, tak, aby chronić właściciela lub użytkownika wieczystego przed ewentualnym naciskami ze strony przedsiębiorstw przesyłowych. Proponowana treść przepisu art.305 (4) mogłaby brzmieć: „Obowiązek utrzymywania urządzeń potrzebnych do ustanowienia i wykonania służebności interesu publicznego obciąża przedsiębiorcę. Przeciwnie postanowienia umowy są nieważne.” Ten sam efekt można uzyskać nadając art.289 par.1 kc charakter bezwzględnie obowiązującego. W kwestii przenoszalności służebności należałoby przyjąć, jako konsekwencje kwalifikowanego podmiotowo charakteru tej instytucji, konstrukcje ograniczonej przenoszalności. Dopuszczalne byłoby przeniesienie służebności tylko na innego przedsiębiorcę celu publicznego. Stosowny zapis art. 305 (5) mógłby brzmieć: „Nie można przenieść uprawnienia do wykonywania służebności interesu publicznego, chyba że przeniesienie następuje na rzecz innego przedsiębiorcy interesu publicznego.” Służebność musiałaby być, z przyczyn wynikających z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka[43], w każdym przypadku odpłatna. Samo świadczenie pieniężne na rzecz właściciela nieruchomości byłoby jednorazowe i określone przez Radę Ministrów w oparciu o zasady sformułowane w rozporządzeniu, tak aby spełnić postulat wiedzy przedsiębiorstwa przesyłowego na ten temat na początku procesu inwestycyjnego. Proponowana treść stosownego przepisu art.305 (6) mogłaby brzmieć: „Rada Ministrów określa w drodze rozporządzenia zasady ustalania i  wysokość jednorazowego świadczenia pieniężnego na rzecz właściciela nieruchomości obciążonej, biorąc pod uwagę powierzchnię i wartość rynkową obciążonej nieruchomości w dacie ujawnienia prawa w księdze wieczystej i wielkość urządzenia przesyłowej oraz kierując się ochroną realizacji interesu publicznego. Brak uzgodnienia wartości rynkowej nie wstrzymuje ustanowienia i wykonywania służebności interesu publicznego.” Służebność celu publicznego byłaby rodzajem służebności gruntowej, zatem subsydiarne stosowanie przepisów kodeksu cywilnego o służebnościach gruntowych jest uzasadnione. Wprowadzenie takiej instytucji wymagałoby również zmian w innych ustawach, przede wszystkim w ustawie prawo budowlane i ustawie o księgach wieczystych i hipotece. W tej pierwszej ustawie należałoby rozszerzyć pojecie „prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane” tak, aby objęło również  wynikające z ustawy uprawnienia do uzyskania ograniczonego prawa rzeczowego. W ten sposób przedsiębiorstwa przesyłowe mogłyby wszczynać postępowanie administracyjne z zakresu prawa budowlanego przed uzyskaniem służebności celu publicznego. Z kolei w ustawie z dnia 6.07.1982r. o księgach wieczystych i hipotece[44] do art.7, który wyłącza działanie rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych wobec określonych praw, należałoby uwzględnić służebność celu publicznego”. Natomiast przepis art.17 ustawy o księgach wieczystych i hipotece powinien otrzymać brzmienie: „Przez ujawnienie w księdze wieczystej prawo osobiste lub roszczenie uzyskuje skuteczność względem praw nabytych przez czynność prawną po jego ujawnieniu, z wyjątkiem służebności drogi koniecznej, służebności ustanowionej w związku z przekroczeniem granicy przy wznoszeniu budynku lub innego urządzenia albo służebności celu publicznego.” Wzmocnieniu trwałości służebności celu publicznego służyłoby również dodanie do art.1000 par.2 Kodeksu postępowania cywilnego[45] pkt.4, który do katalogu praw pozostających w mocy w przypadku uprawomocnienia się postanowienia o przysądzeniu własności włączałby służebność celu publicznego.



[1] Dz.U. nr 116 z 2008r., poz.731, weszła w życie 3.08.2008r.

[2] Ustawa nowelizacyjna dodała w Dziale III Służebności nowy rozdział III Służebność przesyłu, obejmujący przepisy art.art. 305 (1)-305 (4). W trakcie prac nad nowelizacją przepisów regulujących służebności, obok projektu rządowego (druk oznaczony 05/88EP w posiadaniu autora, projekt i uzasadnienie były przygotowane przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego przy Ministrze Sprawiedliwości), zgłoszono również projekt autorski, przygotowany przez ekspertów Izby Gospodarczej Gazownictwa, prof.J.Młynarczyka i autora niniejszego artykułu. Projekt IGG oparty był na innych podstawach konstrukcyjnych powstawania prawa rzeczowego do korzystania z cudzej nieruchomości gruntowej przez przedsiębiorstwa przesyłowe i proponował wprowadzenie służebności celu publicznego. Propozycji IGG nie uwzględniono.  

[3] Na swojej stronie internetowej WWW.ms.gov.pl (plik projekty aktów prawnych MS Prawo cywilne, poz.10).

[4] Opublikowany również na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości.

[5] Stan na dzień 17.02.2011r.

[6] Przepis ten dopuszcza umowne uregulowanie granic korzystania z gruntu przez użytkownika wieczystego (łącznie z wyłączeniem możliwości obciążania nieruchomości ograniczonym prawem rzeczowym). Nie daje jednak właścicielowi uprawnienia do ustanowienia służebności na nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste i w tym zakresie przepis ma charakter ius cogens.

[7] Szerzej na ten temat P.Lewandowski: Niedobrowolne ograniczanie prawa własności a inwestycje przesyłowe, Przegląd Sądowy 10/2009, ss.41-45.

[8] Ignatowicz, op.cit. s.227, i cytowane tam orzecznictwo SN z tego okresu. Współczesne orzecznictwo SN potwierdziło słuszność stosowania takiej analogii w uchwale SN z 30.08.1991r. (sygn. III CZP 73/91,w: OSNC nr 4 z 1992, poz.103) oraz w postanowieniu z dnia 25.09.2003r. (sygn.V CK 201/02, Lex nr 175957) i wyroku SN z dnia 10.01.2002r. (sygn. II CKN 639/99, Lex 53135).    

[9] Przepis art.175 prawa rzeczowego dopuszczał możliwość ustanowienia służebności na rzecz każdoczesnego właściciela oznaczonego przedsiębiorstwa. Brak analogicznego przepisu w kodeksie cywilnym wymusił wykładnię rozszerzającą, przyjętą przez SN w postanowieniu z 8.09.2006r. (sygn. IICSK 112/06, Lex 56798). 

[10] J.Ignatowicz: Prawo rzeczowe, Warszawa 2000, s.226.

[11] Kodeks cywilny. Komentarz. Tom I, pod redakcją K. Pietrzykowskiego, Warszawa 1999, s.385

[12] Orzeczenia SN z 21.12.1971r. (sygn. III CRN 403/71, w: OSP nr 11 z 1971r., poz.208).

[13] Sygn. III CRN 232/81, w: OSN nr 4 z 1982r., poz.62, cyt.za Kodeks cywilny. Komentarz… op.cit., s.385

[14] Sygn. II CSK 389/08., w: Gazeta Prawna nr 5 z 8.01.2009r., s.13, również postanowienie Sądu Najwyższego z 8.09.2006r. powołane powyżej w przypisie 7.

[15] P.Lewandowski: Niedobrowolne…, op.cit. s.42. To samo dotyczy zapisu w obu projektach (nowa treść art.285 (1), który expressis verbis ujmuje użytkownika wieczystego jako podmiot uprawniony na równi z właścicielem do ustanowienia służebności przesyłu. Taka możliwość na podstawie wnioskowania „a maiori ad minus” istnieje de lege lata, P.Lewandowski: Zagadnienia podmiotowe służebności przesyłu, Państwo i Prawo 6/2010, ss.85-86.

[16] J.Jabłońska-Bonca: Wstęp do nauk prawnych, Gdańsk 1992r., s.173.

[17] M.Zieliński: Wykładnia prawa. Zasady. Reguły. Wskazówki, Warszawa 2002, ss.228-229, P.Lewandowski: Zagadnienia podmiotowe…, op.cit., s.91. 

[18] P.Lewandowski, ibidem, s.81.

[19] Ta sama ustawa z dnia 30.05.2008r. o zmianie ustawy kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw, która wprowadziła służebność przesyłu, znowelizowała również przepis art.49 kc.

[20] Sygn.akt SK 42/05, OTK nr 10A/2006, poz.148.

[21] J.Ignatowicz, K.Stefaniuk: Prawo rzeczowe, Warszawa 2009, s.239.

[22] Ustawa z 10.04.1997r., Dz.U. nr 89 z 2006r., poz. 625, tekst jednolity wielokrotnie zmieniany.

[23] Przepis art. 7 ust.5 prawa energetycznego nakłada na przedsiębiorstwa energetyczne obowiązek realizacji i finansowania budowy i rozbudowy sieci.

[24] Przepis art.7 ust.1 prawa energetycznego

[25] P.Lewandowski: Zagadnienia podmiotowe…, op.cit.s.91

[26] Dz.U. nr 261 z 2004r., poz.2603 (tekst jednolity z późniejszymi zmianami).

[27] P.Lewandowski: Niedobrowolne…, op.cit., ss.45-57.

[28] Wyrok NSA w Warszawie z 18.03.2005r., sygn. OSK 1216/04, opublikowany on-line Lex 176112.

[29] Sygn.akt III  CZP 79/02, opublikowany w OSNC 2003/11/142.

[30] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9.08.2005r., sygn.akt IV CK 82/05, niepublikowany.

[31] W trakcie prac nad nowelizacją z 2008r. proponowano ustawowe określenie zasad ustalania jednorazowego wynagrodzenia analogicznie do trybu ustalania odsetek ustawowych  z przepisu art.359 par.3 kc i przyznanie kompetencji Radzie Ministrów do każdorazowego ustalania w drodze rozporządzenia kwoty wynagrodzenia za m2 nieruchomości lub mb linii w zależności od areału nieruchomości obciążonej (im większy areał, tym niższa kwota jednostkowa). Te propozycje nie znalazły uznania.

[32] Przynależność służebności przesyłu do służebności gruntowej wynika formalnie z treści przepisu art.305 (4) kc. Jak słusznie zauważają J.Ignatowicz i K.Stefaniuk, „stworzenie przez ustawę służebności przesyłu nie oznacza że obecnie nie mogłaby powstać służebność uprawniająca do zniesienia na cudzej własności urządzeń przesyłowych jako służebność gruntowa”, J.Ignatowicz, K.Stefaniuk: Prawo rzeczowe, op.cit.s.239.

[33] Proponowana w projekcie z 6.10.2010r., nowa treśc par.3 i 4  art.305 (2), powtarzające treść art.288 kc, jest zatem superfluum wobec tego przepisu, który w dalszym ciągu stosuje się do służebności przesyłu na podstawie przepisu art.305 (4).

[34] Tę kwestię należałoby wyłączyć z zakresu ustaleń umownych, nadając przepisowi art.288 kc charakter bezwzględnie obowiązujący w odniesieniu do urządzeń przesyłowych. To wymagałoby jednak interwencji ustawodawcy. 

[35] P.Lewandowski: Niedobrowolne…, op.cit., s.51-57.

[36] P.Lewandowski: Jeszcze o służebności przesyłu, Monitor Prawniczy, 12/2009, s.658.

[37]  Wyrok NSA w Warszawie z 9.02.00r., syg.akt I SA 363/99, Lex 32127.

[38] Wyrok NSA w Warszawie z 30.08.2001r., sygn.akt I SA 668/00, Lex 54755.

[39] Ibidem.

[40] Wyrok NSA w Warszawie z 22.03.005r., sygn.akt OSK 1288/04, Lex 189216.

[41] W prawie unijnym przyjęto zasadę zakazu ingerencji Unii w przepisy prawa krajowego państw członkowskich regulujące systemy prawa własności. Kwestie ochrony prawa do własności na obszarze Unii Europejskiej są rozstrzygane w oparciu o Europejską Konwencje Praw Człowieka (EKPCz) w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka do art.1 Protokołu nr 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

[42] Propozycje treści przepisów zostały opracowane przez J.Młynarczyka i autora dla potrzeb projektu ustawy nowelizacyjnej, przygotowywanego dla Izby Gospodarczej Gazownictwa w 2007r. 

[43] I.Nakielska: Ochrona praw jednostki, pod red.Z.Brodeckiego, Warszawa 2004r., s.165.

[44] Dz.U. nr 19 z 1982, poz.147 z późniejszymi zmianami.

[45] (Dz.U. nr 43 z 1964r., poz.296, z późniejszymi zmianami)

Nowy projekt zmian przepisów o służebności przesyłu- wygaśnięcie obciążeń czwartek, gru 2 2010 

Przepisy regulujące służebności zawarte w Dziale III Tytułu III Księgi II Kodeksu cywilnego do roku 2008 nie były zmieniane od wejścia w życie Kodeksu cywilnego. Ustawa z dnia 30.05.2008r. o zmianie ustawy – Kodeks cywilny i niektórych innych ustaw[1] wprowadziła pierwszą od ponad czterdziestu lat nowelizację tych przepisów prawnych, statuując nowe, ograniczone prawo rzeczowe pod nazwą służebność przesyłu[2]. W trakcie prac nad nowelizacją przepisów regulujących służebności, obok projektu rządowego[3], zgłoszono również projekt autorski, przygotowany przez ekspertów Izby Gospodarczej Gazownictwa[4]. Projekt IGG oparty był na innych podstawach konstrukcyjnych powstawania prawa rzeczowego do korzystania z cudzej nieruchomości gruntowej przez przedsiębiorstwa przesyłowe i proponował wprowadzenie służebności interesu publicznego. W roku 2010 podjęto ponownie prace nad nowelizacją przepisów kodeksu cywilnego, obejmującą również zmianę przepisów regulujących służebność przesyłu. I ponownie odbywa się to pod egidą Ministerstwa Sprawiedliwości w ramach prac Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego przy Ministrze Sprawiedliwości. Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało[5] projekt ustawy, oznaczony datą 12.01.2010r., zmieniającej kodeks cywilny. Zmiany maja dotyczyć przepisów art.49, art. 241 i 285 oraz 305 ze znaczkiem 1, 2 i 3 kc. Nowelizowane mają zatem być przepisy zmienione ponad dwa lata temu ustawą z dnia 30.05.2008r. Kolejny projekt Ministerstwa Sprawiedliwości, sygnowany datą 6.10.2010r.[6], jest w zasadzie powtórzeniem projektu styczniowego z jedna zasadniczą różnicą. Proponowana w projekcie październikowym zmiana nie obejmuje zmiany przepisu art.241 kc, który w pierwotnej propozycji miał być uzupełniony o nowy par.2 o następującej treści: „§ 2. Służebność drogi koniecznej, służebność przesyłu oraz służebność ustanowiona w związku z przekroczeniem granicy przy wznoszeniu budowli lub innego urządzenia pozostają w mocy.” Ta propozycja mogła być oceniana krytycznie, ponieważ zmieniałaby zasadniczo dotychczasową sytuację właściciela nieruchomości gruntowej, opierającej się na formule wygaśnięcia wraz z wygaśnięciem użytkowania wieczystego obciążeń na nim ustanowionych. Uznawano uprawnienia użytkownika wieczystego do ustanawiania na tym prawie ograniczonych praw rzeczowych  na podstawie wnioskowania a maiori ad minus (z większego na mniejsze) z przepisu art.233 kc. Skoro użytkownik wieczysty może rozporządzić prawem, to może również ustanowić ograniczone prawa rzeczowe, ale wyłącznie na prawie mu przysługującym, a nie na nieruchomości jako przedmiotu fizycznego, i żądać stosownego wynagrodzenia. Nie jest w takiej sytuacji wymagana zgoda właściciela. To uprawnienie użytkownika wieczystego wyłącza również, w okresie obowiązywania umowy o ustanowienie prawa użytkowania wieczystego, uprawnienie właściciela do ustanawiania służebności na nieruchomości. Tak rozumiane uprawnienie użytkownika wieczystego nie narusza praw właściciela, które są chronione przepisem art.241 kc, przewidującym wygaśnięcie obciążeń wraz ze skutkującym powrotem nieruchomości do właściciela wygaśnięciem prawa użytkowania wieczystego. Do właściciela nieruchomość wraca bez jakichkolwiek obciążeń. Do tego czasu właściciel nie może ustanowić służebności na swojej nieruchomości, w przeciwnym razie doszłoby do naruszenia bezwzględnego obowiązującego przepisu art.233 kc i taka czynności ex lege byłaby nieważna. Projekt zmian w kodeksie cywilnym zawiera zmianę prowadzącą do sytuacji, w której właściciel nieruchomości otrzymywałby po wygaśnięciu prawa użytkowania wieczystego, niezależnie od przyczyny tego wygaśnięcia, nieruchomość obciążoną nazwanymi w ustawie (zasada numerus clausus) ograniczonymi prawami rzeczowymi, ustanowionymi bez jego zgody przez użytkownika wieczystego. W projekcie brak jest zapisów o zgodzie właściciela nieruchomości na ustanowienie wymienionych służebności przez użytkownika wieczystego, zatem jedyną ochroną właściciela w tym zakresie byłyby stosowne zapisy umowy o oddanie gruntu Skarbu Państwa lub gminnego w użytkowanie wieczyste, wyłączające uprawnienie do obciążania użytkowania wieczystego ograniczonymi prawami rzeczowymi. Brak jest również zapisu o zmianie przedmiotu obciążenia z prawa na rzecz, w tym wypadku nieruchomość gruntową (taki skutek autorzy projektu zawarli w uzasadnieniu projektu styczniowego, s.7 pkt 9). Dla przedsiębiorstw przesyłowych wprowadzenie projektowanego przepisu byłoby korzystne, zapewniając trwałość służebności przesyłu również w przypadku wygaśnięcia użytkowania wieczystego. Takie rozwiązanie dotyka wyłącznie Skarb Państwa i gminy, można zatem założyć, że ustawodawca postępuje zgodnie z ulpianowską zasadą volenti not fit iniuria. Proponowana nowelizacja art.241 kc w części dotyczącej konfuzji wymaga ustalenia relacji do przepisu art.32 ust.2 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Wobec braku sprzeczności między obu przepisami nie można zastosować temporalnej reguły kolizyjnej. Trudno jest także stwierdzić, czy zakres normowania w projektowanym przepisie art.241 par.2 jest szerszy od zakresu normowania przepisu art.32 ust.2 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Proponowany przepis obejmowałby wszystkie przypadki wygaśnięcia, ale tylko w odniesieniu do trzech nazwanych praw rzeczowych ograniczonych, natomiast przepis ustawy o gospodarce nieruchomościami obejmuje tylko konfuzję w wyniku sprzedaży użytkownikowi wieczystemu własności nieruchomości obciążonej tym prawem, ale za to odnosi się do wszystkich praw rzeczowych ograniczonych- służebność przesyłu mieści w dyspozycjach norm z jednego i drugiego przepisu (aby jednak zastosować merytoryczną regułę kolizyjną projektowana norma kodeksowa, jako norma później uchwalona, musiałaby mieć charakter lex specialis (z węższym zakresem normowania) wobec normy z ustawy o gospodarce nieruchomościami).Tak więc tak długo, jak długo będzie obowiązywał przepis art.32 ust.2 ustawy o gospodarce nieruchomościami, to w przypadku konfuzji w wyniku sprzedaży nieruchomości użytkownikowi wieczystemu służebność przesyłu pozostanie w mocy na podstawie tego przepisu. Stosowanie również znowelizowanego przepisu art.241 par.2 będzie wyłączone. Nowelizacja kodeksu cywilnego powinna być połączona z ewentualnym uchyleniem przepisu ustawy o gospodarce nieruchomościami, tak aby kwestie cywilnoprawne były uregulowane w bardziej dla nich stosownym miejscu tj. w kc (nie można wykluczyć uchylenia mocy obowiązującej przepisu ustawy o gospodarce nieruchomościami w wyniku desuetudo iuris). W przypadku służebności przesyłu można mówić o superfluum, ponieważ zarówno proponowany przepis kodeksowy jak i obowiązujący przepis art.32 ust.2 ustawy o gospodarce nieruchomościami zapewniają ten sam skutek w przypadku wygaśnięcia użytkowania w razie konfuzji wynikającej ze sprzedaży. Pominięcie w nowym projekcie treści par.2 art.241 oznacza rezygnację ze zmian w zakresie wygaśnięcia służebności przesyłu i powrót do stanu obowiązującego obecnie z wiodącą w tym zakresie rola przepisu art.32 ust.2 ustawy o gospodarce nieruchomościami.   


[1] Dz.U. nr 116 z 2008r., poz.731, weszła w życie 3.08.2008r.

[2] Ustawa nowelizacyjna dodała w Dziale III Służebności nowy rozdział III Służebność przesyłu, obejmujący przepisy art.art. 305 (1)-305 (4).

[3] Druk oznaczony 05/88EP, w posiadaniu autora. Projekt i uzasadnienie były przygotowane przez Komisje Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego przy Ministrze Sprawiedliwości.

[4] Przygotowany przez prof. dr.hab Jerzego Młynarczyka i autora niniejszego artykułu. Maszynopis, obejmujący projekt treści przepisów i uzasadnienia, niepublikowany, znajduje się w posiadaniu autora. Propozycji IGG nie uwzględniono.

[5] Na swojej stronie internetowej WWW.ms.gov.pl (plik projekty aktów prawnych MS Prawo cywilne, poz.10).

[6] Opublikowany również na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości.

Zmiana art. 424 (1) par.1 i 2 kpc czwartek, wrz 30 2010 

27 września 2010r. weszla w życie ustawa z dnia 22.07.2010r. o zmianie ustawy- Kodeks cywilny- Kodeks postepowania cywilnego oraz ustawy- Prawo upadlościowe i naprawcze (Dz.U. nr 155 z 2010r., poz.1037), ktora zmieniła treść m.in. art.424 (1)  par.1 i 2 kpc. W nowej redakcji przepis zawiera taką samą tresć normatywna jak w redakcji sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 1.04.2008r (Dz.U. nr 59 z 2008r., poz.367). Ustawodawca zignorował ingerencję Trybunału w treść przepisu, ponownie dopuszczając jako zasadę zaskarżanie w formie skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia tylko orzeczeń “kończących postępowanie w sprawie”.

Ochrona ziemi, powietrza i oceanu światowego w prawie rzymskim piątek, wrz 10 2010 

Analizując sytuację prawną trzech podstawowych składników środowiska naturalnego tj. ziemię, powietrze i ocean światowy, można zasadnie stwierdzić, że ocean światowy byłby w najgorszej sytuacji w zakresie ochrony prawnej przed uszczerbkami, gdyby konstrukcja rzymska szkody pozostała jako jedyna w prawie. Pozostałe dwa składniki byłyby w lepszej sytuacji z tego powodu, że były one od czasów rzymskich objęte prawem własności.         1. Ziemia      Prawo rzymskie  wprowadziło jeszcze w Ustawie XII Tablic podział na nieruchomości (res immobiles), obejmujące grunty i wszystko co z gruntem jest trwale złączone i ruchomości (res mobiles), obejmujące również niewolników. W późniejszym okresie rozwoju prawa klasycznego ten podział stracił znaczenie na rzecz specyficznie rzymskiego podziału na res mancipi i res nec mancipi[1] ( w okresie poklasycznym podział nie miał już znaczenia praktycznego, ostatecznie został zniesiony formalnie za Justyniania[2])  Gaius w Komentarzu Drugim „Instytucji” res mancipi definiuje jako „ rzeczy (…) takie, że podlegają obrzędowi uchwycenia ręką”, natomiast res nec mancipi to rzeczy, które nie podlegają takiemu obrzędowi[3]. W tej klasyfikacji nieruchomości położone w Italii (podobnie jak niewolnicy i zwierzęta pociągowe oraz służebności gruntów wiejskich) należały do res mancipi i były uważane za rzeczy szczególnie wartościowe, pozostałe, wśród nich pieniądze, nieruchomości prowincjonalne oraz słonie i wielbłądy, zaliczano do res nec mancipi. W praktyce obrotu prawa klasycznego podział ten skutkował stosowaniem innych  instrumentów przenoszenia prawa do rzeczy[4], natomiast nie miał wpływu na ochronę prawa własności nieruchomości.  Lex Aquilia nie wymienia nieruchomości wśród przedmiotów ochrony, opartej na actio penalis. Powszechnie podziwiana zdolność prawników rzymskich do abstrakcyjnego myślenia nie pozwoliła im jednak na stworzenia instytucji prawnej odpowiedzialności za uszkodzenie ziemi, rozumianego w kategoriach szkody wyrządzonej środowisku naturalnemu człowieka. Początki prawnej ochrony ziemi przed zanieczyszczeniami opierały się w Rzymie na konstrukcjach prawa sąsiedzkiego. Poza podstawowymi środkami ochrony tj.  rei vindicatio (roszczenie windykacyjne) i, w szczególności, actio negatoria (roszczenie negatoryjne), prawo własności ziemi było chronione specjalnymi środkami ochrony, które mogą odnosić się, przy zastosowaniu szerokiej analogii, do ochrony przed szkodami w środowisku. Są to cautio damni infecti (żądanie zabezpieczenia przed szkodą grożącą z gruntu sąsiedniego) i actio aquae pluviae arcendae (powództwo o usuniecie urządzeń kierujących spływem wody). Ta pierwsza miała charakter prewencyjny, odnosiła się bowiem do tzw. damnum infectum (szkoda niedokonana). W Rzymie cautio damni infecti stosowane było przede wszystkim w przypadkach utrzymywania wadliwej budowli, która groziła zawaleniem i wyrządzeniem szkody na sąsiednim gruncie[5]. Było również wykorzystywane jako ochrona przed wyziewami lub odłamkami z tłuczonych kamieni z sąsiednich nieruchomości, ale tylko w przypadkach nadużywania w formie aktów złośliwości lub szykan. W granicach tzw. normalnej eksploatacji gruntu właściciele gruntów sąsiednich musieli tolerować te tzw. immissiones. Z kolei druga instytucja miała swoje uzasadnienie faktyczne w znacznych różnicach poziomów gruntów w Italii. Poważne problemy  stwarzało kierowanie naturalnego spływu wody przez właścicieli gruntów położonych wyżej, wobec czego już Ustawa XII Tablic zabraniała wyrządzania szkód przez urządzenia kierujące spływem[6].  Na gruncie ius civile ochrona własności nieruchomości przed inmisjami opierała się na actio negatoria (roszczeniu negatoryjnym), które było wykorzystywane w przypadkach naruszania zasad współistnienia sąsiedzkiego. W swej pierwotnej treści actio negatoria formułowane było jako zaprzeczenie, jakoby pozwanemu przysługiwało prawo do naruszania własności powoda (stąd actio negatoria, od negare- zaprzeczać)[7]. Powód udowadniał swoje prawo własności oraz fakt jego naruszenia. Pozwany, który nie udowodnił swojego prawa do naruszania, obciążany był odszkodowaniem na rzecz właściciela. Nadto mógł być zobowiązany do ustanowienia zabezpieczenia nienaruszania prawa własności w przyszłości (cautio de non amplius turbando)[8].       2. Powietrze     Konstrukcje opierające się na prawie rzymskim w zakresie uprawnień prawnorzeczowych do przestrzeni powietrznej przetrwały  do pierwszych wielkich kodyfikacji europejskich w postaci tzw. teorii romanistycznej, powstałej pod wpływem glosatorów z uniwersytetu w  Boloni, działających w XII i XIII w. Uznawano, że własność  nieruchomości gruntowej sięga bez żadnych ograniczeń zarówno w głąb ziemi, w górę zaś w nieskończoność, co określano mianem usque ad caelum[9] (wykorzystując fragment premii łacińskiej „cuius est solum, eius est usque ad caelum”- czyja jest ziemia, tego jest wszystko aż do nieba). Teoria romanistyczna znalazła swój wyraz normatywny w pierwszych wielkich kodyfikacjach europejskich, które nie wprowadzały żadnych ograniczeń przestrzennych[10]. Nietrudno zauważyć, że przyjęcie teorii romanistycznej wynikało z określonego poziomu techniki nie kreującego stanów faktycznych, w ramach których dochodziłoby do kolizji uprawnień właścicielskich z oczekiwaniami korzystających z przestrzeni powietrznej bez tytułu własności do nieruchomości gruntowej usytuowanej poniżej. Wyraźnie doktrynalna koncepcja usque ad coelum, nie mająca nic wspólnego z potrzebami i realnymi możliwościami właściciela, została przez doktrynę i orzecznictwo sprowadzona do właściwych proporcji[11], nawiązując bardziej do tradycji jurystów rzymskich niż glosatorów bolońskich. Rzymscy juryści pojmowali rozciągłość prawa własności na nieruchomościach w górę i w dół w granicach rozumnie pojętego interesu [12], a dopiero od glosatorów bolońskich, a więc z okresu o dziesięć wieków późniejszego, pochodzi naciągana interpretacja źródeł rzymskich w tym sensie, że prawo na nieruchomościach sięgało „aż do gwiazd i aż do piekła” (usque ad sidera, usque ad inferos)[13]. Powietrze, tak jak i ziemia, nie było wymienione w Lex Aquilia jako przedmiot  ochrony opartej na actio penalis. W prawie rzymskim ochrona powietrza przed szkodami była pochodną ochrony ziemi, a więc przy okazji stosowania actio negatoria czy cautio damni infecti w przypadkach naruszeń własności ziemi ochronie podlegało również powietrze, dotknięte skutkami złośliwych wyziewów z nieruchomości sąsiedniej bardziej niż sam grunt. Powietrze funkcjonowało w prawie w efekcie stosowania  konstrukcji rozciągającej własność nieruchomości na słup powietrza nad nią. Taka sytuacja skończyła ostatecznie się wraz z zakwalifikowaniem powietrza do res omnium communes, dokonane przez Justyniana w Institutiones seu Elementa z 533r., które miały moc obowiązującą ustawy i, co można uznać za osobliwość, były również podręcznikiem do nauki prawa dla „młodzieży żądnej wiedzy prawniczej”[14]. Koncepcja Justyniana utrzymała się do czasów współczesnych w odniesieniu do oceanu światowego.         3. Ocean światowy     Nieznanego pochodzenia premia łacińska „ignis, mare, mulier- tria mala” sugeruje, że morze było jednym z trzech (obok ognia i kobiety) nieszczęść. Rzymianie nie należeli do wybitnych żeglarzy, koncentrując swoje zainteresowanie morzem na Morzu Śródziemnym i szlakach morskich łączących z Egiptem, dostarczającym Rzymowi zboże. Z przyczyn oczywistych nie mogli również wykazywać szczególnego zainteresowania oceanem światowym. Niemniej prawo rzymskie, szczególnie te zawarte w Digestach, zawiera szereg instytucji regulujących stosunki faktyczne związane z żeglugą morską, m.in. de lege Rhodia de iactu (rodyjskie prawo zrzutu, przekształcone współcześnie w awarie wspólną), fenus nauticum (pożyczka morska, archetyp ubezpieczenia morskiego), exercitor navis (archetyp współczesnego pojęcia „armator”[15]. Nie znane są rzymskie instytucje prawne, chroniące morze przed szkodą. W czasach nam współczesnych konsekwencją braku regulacji prawa rzymskiego w tym zakresie były problemy prawne, które pojawiły się w związku w spektakularna katastrofa tankowca „Torrey Canyon” w 1967r. Blisko 30.000 ton ropy naftowej wylało się z uszkodzonego statku, wyrządzając poważne szkody u wybrzeży brytyjskich i francuskich w rejonie Kanału La Manche. Prawo kontynentalne, oparte w dużej mierze na prawie rzymskim, nie miało konstrukcji umożliwiającej uruchomienie odpowiedzialności cywilnej za szkodę, polegającą uszczerbku wód morskich, które nie były rzeczą w sensie technicznym (stanowiąc jeszcze justyniańska kategorię res omnium communes). Nie było również żadnego podmiotu, który miałby uprawnienia właścicielskie do wód morskich. Kazus „Torrey Canyon” i luki w prawie rzymskim były przyczynami podjęcia prac nad nowa konstrukcją szkody, w doktrynie określanej jako szkoda ekologiczna.                              


[1] K.Kolańczyk, op.cit., s.264.

[2] Ibidem, s.297.

[3] „Res praeterea aut mancipi sunt, aut nec mancipi  (…).”, Gaius, op.cit.s.122.

[4] K.Kolańczyk, op.cit., s.264.

[5] Ibidem, s.172.

[6] Ibidem, s.292.

[7] Ibidem, s.314. Współcześnie roszczenie negatoryjne uprawnia do żądania od osoby naruszającej prawo własności w inny sposób niż przez pozbawienie właściciela faktycznego władztwa nad rzeczą przywrócenia stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń (art.222 par.2 kc) i może być wykorzystywane do ochrony przed imnisjami.

[8] W.Rozwadowski: Actio negatoria (w) Prawo rzymskie. Słownik encyklopedyczny, op.cit., s.15.

[9] E.Till: O prawie właściciela gruntu do tzw. słupa powietrznego, Warszawa 1913 (za) Kodeks cywilny. Komentarz, pod redakcją Z.Resicha, Warszawa 1972, tom I, s.374.

[10]Art.552 Kodeksu Napoleona, wprowadzonego na terenie Królestwa Polskiego w 1808r., zawiera sformułowanie, iż „własność ziemi pociąga za sobą własność powierzchni i wnętrza” ( w ramach tzw. prawa przybycia co do rzeczy nieruchomych), a właściciel „może na powierzchni sadzić i budować co zechce, z zastrzeżeniem wyjątków wskazanych w Tytule O służebnościach gruntowych:”, S.Zawadzki: Prawo cywilne obowiązujące w Królestwie Polskiem, Warszawa 1860, tom.I, s.555. Podobnie par.297 kodeksu cywilnego austriackiego z 1811r..

[11] Z.Resich, op.cit., s.374. Na gruncie prawa pozytywnego pierwszy odstąpił od niej kodeks cywilny niemiecki z 1896r. (par.905).

[12] K.Kolańczyk, op.cit.s.289 i cytowana tam literatura autorów niemieckich m.in. F.Schulza: Prinzipen des romischen Rechts, Monachium 1934 i niezmieniony przedruk Berlin-Neukoln 1954 i M.Kasera: Das romische Privatrecht, t.I wyd.2 Monachium 1971 i t.II Monachium 1959.

[13] We współczesnym prawie polskim posłużono się konstrukcją jurystów rzymskich. Zapis właściwego w tym zakresie przepisu art.143 kc poprzedzała norma prawa rzeczowe z 1946r. (dekret z 11.10.1946r., Dz.U. nr 57 z 1946r., poz.328), zawarta w przepisie art.30, zgodnie z którą własność nieruchomości obejmuje także przestrzeń nad powierzchnią i pod nią, ale właściciel nie może sprzeciwiać się działaniom dokonywanym na takiej wysokości lub takiej głębokości, które nie zagrażają jego uzasadnionym interesom. Treść przepisu art.143 kc w brzmieniu ustalonym przez ustawę z 4.02 1994r. (Dz.U. nr 27 z 1994r., poz.96), obowiązująca od 2.09.1994r. brzmi: ”W granicach określonych przez społeczno-gospodarcze przeznaczenie gruntu własność gruntu rozciąga się na przestrzeń nad i pod  jego powierzchnią. Przepis ten nie uchybia przepisom regulującym prawo do wód.” Rozwiązanie przyjęte w art.143 kc nie stanowi modyfikacji czy bardziej poprawnego wyrażenia zasady ujętej w przepisie art.30 prawa rzeczowego, lecz stanowi zmianę merytoryczną. Art.30 prawa rzeczowego nie naruszał samej zasady nieograniczonego zasięgu prawa własności, ograniczył tylko uprawnienie właściciela do sprzeciwu w przypadku działań podjętych w jego nieruchomości lub nad jego nieruchomością. W konsekwencji w przypadkach wątpliwych zastosowanie znajdowała zasada nieograniczonej własności, a wyjątek musiał być interpretowany zawężająco. Natomiast art.143 kc wprowadził przestrzenne ograniczenie własności, ustalając jej granice do pewnej wysokości, a mianowicie tak wysoko i tak głęboko, jak to wynika ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia gruntu. W tych granicach właściciel może się również sprzeciwiać działaniom osób trzecich.

[14] K.Kolańczyk, op.cit., s.80.

[15] S.Matysik: Prawo Morskie. Zarys Systemu, t.I, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk 1971r., s.25.

Następna strona »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.